Kto zbombardował Boston? Śledztwo przejęło oficjalnie Federalne Biuro Śledcze (FBI) uznając oficjalnie atak za „akt terroru”

fot. PAP/EPA
fot. PAP/EPA

Dwie bomby wybuchły na finiszu maratonu w Bostonie. Co najmniej trzy osoby zginęły, co najmniej 144 są ranne. Jak na razie nie wiadomo kto stoi za tym – już oficjalnie – „aktem terroru”.

Nowa odsłona terroryzmu wygląda teraz tak. Piękne, słoneczne, wiosenne popołudnie. Centrum ładnego miasta. Na jednej z głównych ulic, po ponad czterech godzinach biegu, tysiące maratończyków kończą bieg. Z całego świata – w tym 37 z Polski – bo bostoński maraton to najstarszy, największy i najbardziej prestiżowy z ulicznych biegów na 42 km 125 metrów. Jest 14.50, atmosfera święta (w stanie Massachusetts akurat obchodzony jest Dzień Patrioty, na pamiątkę bitew rozpoczynających amerykańską rewolucję), na zegarze 4 godziny 9 minut od rozpoczęcia biegu...

Nagle, tuż przed samą metą, ogromny kłąb białego dymu i huk. Tak na wysokości flag Polski i Filipin, które powiewały wśród dziesiątek innych. Ludzie krzyczą i uciekają. Kilka sekund później, 200-300 metrów wcześniej drugi wybuch. Jeszcze większe krzyki i widok pierwszych rannych: oblanych krwią, bez nóg, na noszach… 
Wygląda na to, że zamachowcy wiedzieli, co robią. Jak powiedziała Sabina Bednorz Widalak, która kibicowała mężowi biegnącemu w maratonie ofiar mogłoby być więcej, gdyby bomby eksplodowały wcześniej.

- To było jedno z najlepszych miejsc, żeby obserwować bieg. Tam był wielki telebim i osoba obok osoby, trudno było przejść. Stałam z dziesięć metrów na lewo od tego miejsca. Szczęście w nieszczęściu, że to było tak późno. Gdyby było godzinę wcześniej, tam było jeszcze więcej ludzi

- powiedziała pani Sabina w rozmowie z naszym Radiem Deon Chicago. Jej samej nic się nie stało: mąż ukończył bieg wcześniej i w momencie wybuchu byli w drodze na lotnisko.

Na absolutne pochwałę zasługują bostońscy policjanci i strażacy (to im podlega pogotowie ratunkowe), których profesjonalizm i spokój zapobiegł większej tragedii. Po kilkudziesięciu minutach został powalany krwią miejski teren w centrum miasta. Tysiące dramatycznych zdjęć i ujęć w mediach i na portalach społecznościowych, setki policjantów i detektywów. No i pytania, na które nie ma – na razie - odpowiedzi.

Po ponad dziewięciu godzinach na miejscu eksplozji nadal jest „miejsce przestępstwa”, odcięte od reszty świata, gdzie trwa zbieranie dowodów przestępstwa. Szpital, gdzie znajduje się część rannych obstawiony przez uzbrojonych po zęby funkcjonariuszy oddziałów terrorystycznych oraz wóz pancerny – to tam ma przebywać osoba, która może mieć związek z zamachem.

Co wiadomo? Zginęły do tej pory trzy osoby, w tym ośmioletnie dziecko. Liczne obrażenia nóg (łącznie z oderwaniem) oraz dolnych części ciała wskazują, że ładunki wybuchowe były na ziemi – najprawdopodobniej w koszach na śmieci Eksplozja spowodowała wypadnięcie szyb w pobliskich budynkach, co zwiększyło zapewne liczbę rannych (obecnie ponad 130), z których większość ma rany od odłamków bomby. Kilka osób jest w stanie bardzo ciężkim, przeprowadzono co najmniej kilkanaście amputacji.

Śledztwo przejęło oficjalnie Federalne Biuro Śledcze (FBI) uznając oficjalnie atak za „akt terroru”. Media podały, że w jednym szpitali znajduje się 20-letni obywatel Arabii Saudyjskiej, przebywający w USA na wizie studenckiej. Ma liczne, poważne oparzenia i został przesłuchany przez policjantów.

– Nie ma żadnego podejrzanego. Są ludzie z którymi rozmawiamy

– powiedział wyraźnie szef bostońskiej policji Edward Davis. Prezydent USA Barack Obama prosił aby nie wyciągać przedwczesnych wniosków co do sprawstwa zamachu, ale jednocześnie zadeklarował, że sprawcy „odczują sprawiedliwość w całej jej mocy”.

Do godzin porannych czasu warszawskiego nie ma informacji, kto mógłby stać za zamachem. Najczęściej wskazuje się palcem na al Kaidę lub muzułmańskich ekstremistów. Drugi trop – to lokalni ekstremiści. Kwiecień to wyjątkowo groźny miesiąc dla różnych świrów, których do działania pobudza bliskość urodzin… Adolfa Hitlera, 20 kwietnia.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych