Jak wygląda polsko – rosyjski „okrągły stół” ? Ano tak, że siadają przy nim Rosjanie i przekonują się nawzajem o polskiej rusofobii i katyńskiej „propagandzie”. Można odnieść wrażenie, że czas cofnął się o dobre 50 lat...

Gdyby ktoś miał wątpliwości jak wyglądają braterskie relacje między Rosjanami i Polakami,  i to wcale nie w kontekście wciąż badanej katastrofy smoleńskiej, ale ws. dawno udowodnionej zbrodni katyńskiej – powinien posłuchać szefa instytucji o pięknie brzmiącej nazwie: Rosyjsko Polskie Centrum Dialogu i Porozumienia, Jurija Bondarienki. Rosyjski ekspert wziął udział w debacie "Rosja i Polska: historia, która utrudnia wzajemne zrozumienie” zorganizowanej przez agencję prasową RIA Novosti”. I dał tam niezły popis swojej otwartości na dialog i wrażliwości historycznej.

Polacy nie pamiętają już, że Dzierżyński i inni twórcy represyjnych organów Związku Radzieckiego byli ich rodakami

– mówił Bondarienko. A mógł perorować bez zahamowań. Bo do dyskusji, którą dal niepoznaki nazwano "okrągłym stołem” zaproszono jedynie rosyjskich ekspertów. Ani jednego Polaka. Prawda jak demokratycznie?

Już w zaproszeniu do udziały w tym przedsięwzięciu napisano - "rusofobia była i pozostaje podstawowym instrumentem w kontaktach Warszawy z Moskwą”. I Bondarienko całe swoje wystąpienie utrzymał w poetyce tego zaproszenia: stwierdził mianowicie, że - w stosunkach polsko - rosyjskich od lat nic się nie zmienia. W jego opinii Polacy wciąż mają te same pretensje, dodając w ostatnim okresie jedynie kwestię obławy augustowskiej.

Niezbyt kreatywni są nasi Polscy koledzy

- zadrwił Bondarienko.

Wyrosły już całe pokolenia, które nawet nie wiedzą, że Dzierżyński i inni twórcy sowieckich organów represji byli Polakami. Oni nawet się tego nie domyślają

- stwierdził Rosjanin.W podobnym duchu Bondarienko wypowiadał się na temat zbrodni katyńskiej. Rosyjski spec od dialogu powiedział, że zbrodnia katyńska nie jest ludobójstwem a przestępstwem wojennym.

Przecież ludzi zabijano nie ze względu na narodowość. Nie trzeba być historykiem, żeby to zrozumieć. Wystarczy poczytać Marksa, Engelsa i Lenina. Ci ludzie byli przedstawicielami burżuazji

- dodał szef Rosyjsko - Polskiego Centrum Dialogu i Porozumienia.  I na tym się nie skończyło. Jednak gdy doszedł do tego, że polskie publikacje  na temat Katynia nazwał "propagandą”, obecni na spotkaniu polscy dziennikarze solidarnie i demonstracyjnie opuścili salę. Toteż reszty wystąpienia rosyjskiego eksperta od historii i porozumienia trzeba szukać jedynie w rosyjskiej prasie.

Jedno jest pewne: jeśli współczesna Rosja w ten sposób rozumie słowo dialog, to mimo długiej wspólnej, choć skomplikowanej historii – dziś po prostu nie mamy o czym rozmawiać.

ansa/Polskie Radio