Antoni Macierewicz w "Bliżej" o osobach, które mogły przeżyć katastrofę: "Są takie relacje i się uwiarygodniają z biegiem czasu"

fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Mimo licznych zaproszeń do programu Bliżej, kierowanych do płk. Macieja Laska, rządowy ekspert nie pojawił się w studio. W zamian przysłał maila, w którym wyjaśnia, że "nie jest politykiem, a tym samym żadnym partnerem do prowadzenia dyskusji o katastrofie smoleńskiej z politykami".

Deklaracja dotyczy rozmów z ekspertami, którzy są gotowi do merytorycznej dyskusji bez kamer. (...) Z nadzieją czekam na spotkanie z ekspertami i jestem zmuszony odmówić udziału w programie

- odpowiedział mailowo Maciej Lasek. Nie chciał też konfrontacji z dziennikarzami.

To nie jest novum. Już od grudnia zapraszaliśmy pana płk. Laska, a dokładnie ekspertów, którzy byliby wyznaczeni przez premiera Donalda Tuska, bo nam jest obojętne czy to będzie pan Lasek czy ktokolwiek inny, kto reprezentuje stanowisko premiera

- powiedział gość Jana Pospieszalskiego, Antoni Macierewicz. Podkreślił, że jego zespół gwarantował rządowym ekspertom wszelkie możliwe warunki, łącznie z tym, że publiczność nie będzie w ogóle zabierała głosów. Jedynym warunkiem była obecność opinii publicznej, by uniknąć wprowadzenia kolejnego zamętu informacyjnego. Żadne z zaproszeń nie zostało przyjęte.

Niestety pan Donald Tusk nie chce w żaden sposób skonfrontować tego, co robią jego eksperci

- podkreślił Antoni Macierewicz.

Jan Pospieszalski, w nawiązaniu do ogłoszonego w środę raportu zespołu parlamentarnego, pytał o strefy wybuchu. Szef zespołu zaprezentował ekspercką analizę zdjęcia satelitarnego. Zaznaczył, że prokuratura dysponuje tą samą ekspertyzą, która nosi ślady oddziaływania na podłoże fali eksplozyjnej, która wydostawała się z samolotu. Przypomniał, że prokuratura dysponuje tym materiałem od sierpnia od 2010 roku, a zespół Millera miał do niego taki sam dostęp. Został on nawet opublikowany w raporcie, w takim samym kształcie, lecz z innym napisem.

W raporcie Millera sfałszowano napis, który tutaj mówi o eksplozji, o wybuchach i napisano: "miejsca pożaru"

- powiedział Macierewicz.

Odnosząc się do wymijających odpowiedzi Macieja Laska, który w ostatnim czasie nie mówi nic na temat wraku, przypomina że w dokumentach widnieje jasna informacja podpisana przez komisję Millera, że wraku nie zbadano.

 

Szef zespołu parlamentarnego omówił też kwestie dotyczące zapisów czarnych skrzynek, wskazując na brak istotnych dźwięków, które powinny być obecne.

Wszystkie zapisy ze skrzynek kończą się ok. 3 sekundy przed uderzeniem samolotu w ziemię

- powiedział Antoni Macierewicz, prezentując wykres zapisów z rejestratorów.

Na skutek awarii obu generatorów, a później ostatniego, wszystkie podzespoły samolotu zasilane w energię zostają unieruchomione i to się dzieje w powietrzu

- wyjaśnił. Omawiając wykres zapisu generatorów, wskazał że samolot był nad brzozą na wysokości ponad 20 metrów.

Nigdy nie dotknął tej brzozy, co zresztą potwierdza dokumentacja rosyjska

- podkreślił Antoni Macierewicz, wskazując że nie ma żadnych twardych danych, o który oparty byłby raport Millera. Brzoza w tym raporcie wzięła się "z wyobraźni".

 

Szef parlamentarnego zespołu ds. badania przyczyn katastrofy smoleńskiej odniósł się też do zaprezentowanego wystąpienia premiera Tuska, w którym używa on sformułowania "uczcić pamięć zabitych w tej katastrofie".

To już kolejny raz. Nie tylko pan Donald Tusk, ale i pan Sikorski oraz szereg osób z tej ekipy wielokrotnie sygnalizuje nam w taki sposób, że oni wiedzą co naprawdę się zdarzyło

- powiedział.

Komentując wypowiedź Donalda Tuska o tym, że raport Millera jest rzetelny, Antoni Macierewicz stwierdził, że Donald Tusk wielokrotnie wprost obarczał odpowiedzialnością za katastrofę śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dodał, że należy odwoływać się do argumentów racjonalnych, rzetelnych analiz i ekspertyz.

Raport Millera przypisuje całą tragedię temu, że samolot uderzył w brzozę na 5 metrach, dlatego urwał skrzydło, na skutek tego przewrócił się na plecy i dlatego wszyscy zginęli.

To jest nieprawda. Opis tej brzozy wskazuje, że została ona ucięta na samym czubku najprawdopodobniej przez spadające przedmioty, a trajektoria lotu pokazuje, że samolot nigdy nie zszedł za nisko

- podkreślił Antoni Macierewicz, wskazując że chłodna analiza danych jest najlepsza.

Zapytany skąd pojawiają się informacje, że trzy osoby przeżyły katastrofę, szef parlamentarnego zespołu odpowiada, że "takie relacje rzeczywiście istnieją".

Są takie relacje i one się uwiarygodniają z biegiem czasu. Ma je m.in. prokuratura, ale inne także są w dyspozycji zespołu parlamentarnego. Najgorsze jest to, że do dzisiaj prokuratura nic nie zweryfikowała w tej materii. Nie podjęła żadnych działań w ramach pomocy prawnej, nie przesłuchała sanitariuszy, lekarzy (...) Jeden z urzędników, który składa relację, mówi, że dostał nawet polecenie służbowe 10 kwietnia, żeby pojechać do Smoleńska i sprawdzić szpital, do którego odwieziono tych, których wywieziono żywych z tego terenu. Ostatecznie na skutek interwencji Rosjan nie robi tego

- mówi Antoni Macierewicz i dodaje:

To bardzo ważna sprawa, szczególnie w kontekście dzisiejszej informacji od p. Piotra Walentynowicza, który mówi, że jest duże prawdopodobieństwo, że nie pochowano Anny Walentynowicz, że po raz drugi zamieniono ciało. Tak podejrzewa po otrzymaniu dokumentów.

 

Szef zespołu parlamentarnego, spytany o to, czy jego eksperci są gotowi spotkać się z ekspertami Macieja Laska bez kamer w zamkniętym otoczeniu, odpowiada

Żadnych tego typu rozmów - bez kamer, bez opinii publicznej. Opinia publiczna powinna być tak obecna, żeby nie przeszkadzała, nie interweniowała, ale spotkanie musi się odbyć z otwartą przyłbicą.

 

W części drugiej, po emisji fragmentu filmu Anity Gargas "Anatomia upadku", która zgromadziła przed ekranami telewizorów zaskakującą liczbę widzów, głos zabrali publicyści: Andrzej Stankiewicz, Tomasz Sakiewicz i Rafał Ziemkiewicz.

To, że prokuratura popełniła masę zaniechań, nie znaczy że można w tych tezach iść za daleko

- powiedział Stankiewicz, krytykując raport zespołu parlamentarnego.

Do jego tezy przychylił się Rafał Ziemkiewicz, podkreślając, że "rząd zabrnął w kłamstwa smoleńskie, a teraz cale państwo brnie w kłamstwo, co jest nie do obrony", jednak nie usprawiedliwia to działań skrajnych.

To, że ten raport nie trzyma się kupy, nie może być uważane za dowód słuszności hipotezy najskrajniejszej, jaką jest hipoteza zamachu. Trzeba wykluczać inne hipotezy, nad którymi, mam wrażenie, nie pracuje nikt

- powiedział Ziemkiewicz, dodając że raport parlamentarnego zawiera jego zdaniem błędy.

Burzliwa dyskusja publicystów zatrzymała się na próbie rozstrzygnięcia, komu służy nieustanna dyskusja nad niewyjaśnionymi przyczynami katastrofy.

 

Cały program można zobaczyć na stronach TVP.

 

mall

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych