Spychoetyka?

Pani minister do rektorów. Rektorzy do dziekanów. Dziekani do dyrektorów instytutów. Dyrektorzy do pracowników. A pracownicy? Co zrobią z przekazanym im plikiem kartek z Kodeksem Etyki Pracownika Naukowego?

Sprawa dystrybucji tego Kodeksu nie zasługiwałaby na osobny tekst - spychotechnika nie jest przecież w życiu dużych organizmów biurokratycznych niczym nadzwyczajnym - gdyby nie pewna okoliczność.

 

Pani Minister wyznacza standardy

24 stycznia 2013 r. minister Barbara Kudrycka pisze na Twitterze: „Sumienność i sumienie naukowca” i daje link do swego wpisu na portalu „natemat.pl.”. Wpis ma fragmenty, które budzą kontrowersje:

„Pierwsze skojarzenia z naruszeniem etyki w nauce to plagiat, sfabrykowane badania albo nepotyzm. Ale nie mniej ciężkim przewinieniem jest choćby próba zarażania studentów swoim światopoglądem – zwłaszcza gdy ten światopogląd wymyka się regułom uznawanej powszechnie wiedzy, dotychczasowym ustaleniom naukowym i rzetelnej metodologii. A nieraz nawet przeczy regułom zdrowego rozsądku. (…)

Od czasu do czasu w salach wykładowych zjawiają się jednak apostołowie rozmaitych prawd objawionych... Zdarzają się więc fizycy, gotowi przysiąc, że Tupolew został zestrzelony rosyjską rakietą w sztucznej mgle albo medioznawcy twierdzący, że ojciec Rydzyk jest fundamentem demokracji w Polsce.”

Piszę na Twitterze:

@BarbaraKudrycka Pani Minister, proszę o oficjalną wykładnię: czym grozi mi mówienie na wykładzie o ważnym wkładzie o. Rydzyka w demokrację?”.

Bez odpowiedzi. A w Kodeksie do „uniwersalnych zasad” w pracy naukowej należy „odwaga w sprzeciwianiu się poglądom sprzecznym z wiedzą naukową…”.

Ponownie proszę Panią Minister o wykładnię. Potrzebną nie dla pustej ciekawości. Chcę po prostu wykładać etycznie. Wiedzieć, czy już zbliżam się do granicy „ustaleń naukowych” oraz z jakim konsekwencjami wiąże się przekraczanie tych granic.

Fizyków „gotowych przysiąc…” pominę, bo na rakietach się nie znam. Jestem natomiast nieco zaznajomiony z teorią i praktyką demokracji.

 

Pani Minister, co mi grozi?

Uprzejmie proszę Panią Minister o konsultację, a najlepiej oficjalną ministerialną wykładnię. Chciałbym wiedzieć, czy przy okazji kolejnego wykładu o współczesnej Polsce mogę przedstawić studentom następujący wywód.

Reformy Leszka Balcerowicza poza skutkami pozytywnymi przyniosły też wysokie społeczne koszty. Do kosztów tych należy powstanie w Polsce dużej, pewnie kilkumilionowej, grupy osób, którą można określić mianem „zagubionych w transformacji”. Osób na różne sposoby wykluczanych – z rynku pracy, z dostępu do pewnych dóbr konsumpcyjnych, do kredytów, do dobrej edukacji. Poczucie wartości tych osób – mierzone sprawnością w wyścigu o dobra materialne - zostało podważone. Ale osoby te poczuły się nie tylko przegrane materialne. Zaatakowana została także ich tożsamość – ufundowana na przywiązaniu do katolickiej tradycji narodowej.

Radio Maryja i TV Trwam dały „zagubionym” przestrzeń do komunikacji i wyrażania niepokojów. Miejsce dzielenia się obawą, że sposób, w jaki Polska jest zmieniana, jest błędny; że modernizacja przez de-polonizację (określenie prof. Zdzisława Krasnodębskiego) jest niezgodna z naszym interesem narodowym.

Poszerzyło to spektrum głosów naszej debaty publicznej. Debaty bardzo spłaszczonej – co do tego mało kto ma wątpliwości. Debaty degradowanej przez media lansujące twórcę Ruchu Imienia Swego Nazwiska, a także – to świeży przykład – przez postacie pokroju p. Ewy Wójciak, która szerszej opinii publicznej dała się poznać dzięki wulgarnemu językowi. Wśród osób, które wystąpiły w obronie p. Wójciak, jest prof. Jan Hartman, który przewodniczy powołanemu przez Panią Minister „Zespołowi ds. Dobrych Praktyk Akademickich”.

W Radiu Maryja i TV Trwam można usłyszeć rozbudowane wypowiedzi na tematy pierwszorzędnej rangi dla Polski – polityki zagranicznej, bezpieczeństwa energetycznego, tradycji narodowej, jakości szkolnictwa, opieki przedszkolnej, rolnictwa, etc. Rzeczowe wypowiedzi, których brak w innych mediach. Do inicjatyw wspomnianego zakonnika należą też koła Rodzin Radia Maryja, pielgrzymki, koncerty, konferencje naukowe, otwarte wykłady.

To wszystko interpretuję jako cenne znaki obywatelskości. Inicjatywy te chronią przestrzeń dyskursu publicznego przed zawężeniem pluralizmu. W tym sensie – chcę wskazać na wykładzie – o. Rydzyk, jako inicjator i symbol działań wykorzystujących możliwości, jakie daje przestrzeń ułomnego, ale jednak istniejącego społeczeństwa obywatelskiego, może być postrzegany jako jeden z fundamentów demokracji w Polsce.

 

Bardzo proszę…

… o jasną wykładnię, w których punktach w niezgodzie ze standardami wiedzy naukowej jest powyższa interpretacja społecznej roli w/w zakonnika. Brak reakcji na niniejszy tekst uznam za wycofanie się przez Panią Minister z pochopnej wypowiedzi.

Gdyby Pani Minister, profesor nauk prawnych, nie mogła osobiście udzielić na moje pytanie poprawnej naukowo odpowiedzi, bardzo proszę o powołanie odpowiedniej komisji ekspertów, w miarę możliwości nie znajdujących się – zgodnie z w/w Kodeksem - w konflikcie interesów.

Artykuł ukazał się w tygodniku "Sieci". Kolejny artykuł profesora Zybertowicza już w poniedziałek.

***

POLECAMY wSklepiku.pl: Andrzej Nowak, Wojciech Wencel, Andrzej Zybertowicz
Lawa. Rozmowy o Polsce
oraz Andrzej Zybertowicz, Pociąg do Polski. Polska do pociągu

Pociąg do Polski. Polska do pociągu