Polityczna bitwa o dopuszczalność aborcji w USA przeniosła się z sądów federalnych do poszczególnych stanów. Przeciwnicy zabijania dzieci z coraz większym sukcesem działają poprzez stanowe legislatury.

Polityczne wybory mają swoją konsekwencje. Wybory do Kongresu w 2010 r. (fala ruchu Tea Party) oraz prezydenckie w zeszłym roku (reelekcja Baracka Obamy) doprowadziły do jeszcze większej polaryzacji na szczeblu stanowym. Stany konserwatywne stały się jeszcze bardziej „czerwone” (kolor Partii Republikańskiej), stany rządzone przez Partię Demokratyczną – jeszcze bardziej „niebieskie”. Skutki ostatnich dwóch cykli wyborczych są bodaj najbardziej widoczne w sprawie aborcji. Stany, gdzie republikanie mają większość w stanowych legislaturach (a często i gubernatora) wprowadzają ograniczenia w dostępie do zabiegów aborcyjnych. Wykorzystują precedensowe orzeczenie Sądu Najwyższego USA z 1992 r., dające im prawo ograniczania procedury, jednak bez posuwania się do ostatecznego zakazu. Z kolei stany, gdzie Partia Demokratyczna jest górą, robi wszystko, aby zabezpieczać „prawo wyboru kobiet” jak eufemistycznie zwie się prawo do aborcji.

Alabama stała się w tym tygodniu kolejnym po – Mississippi oraz Dakocie Północnej – stanem, gdzie zdominowana przez republikanów legislatura zaostrzyła przepisy. Wszystkie pięć klinik przeprowadzających aborcję będzie musiało teraz spełniać wymagania takie jak oddziały chirurgiczne. Dodatkowo przy każdej aborcji musi być obecny lekarz, który posiada miejscową licencję (poprzednio ginekolodzy mogli przyjeżdżać z innych miejscowości).  Obecnie w Alabamie aborcja jest zakazana po 12 tygodniu ciąży a przed zabiegiem kobieta ma obowiązek wykonania USG i zobaczenia na ekranie dziecka.

Jednak na czele antyaborcyjnej krucjaty stoi Dakota Północna. W ostatnim tygodniu marca tamtejszy gubernator podpisał ustawę, zakazującą aborcji po stwierdzeniu u płodu bicia serca (z reguły ok. szóstego tygodnia) oraz ze względu na stwierdzone uszkodzenia genetyczne (w tym zespół Downa). Jeśli prawo wejdzie w życie od sierpnia (zwolennicy aborcji chcą je zablokować przez sądy), może się okazać że w całym stanie nie będzie żadnej kliniki wykonującej zabiegi. W jedynej stanowej, legalnej klinice aborcyjnej, 80 proc. zabiegów jest dokonywana gdy dziecko ma więcej niż sześć tygodni.  Właściciele zapowiedzieli już, że zamkną biznes. Gdyby tak się stało, w środku USA powstałaby długa na 800 mil strefa, gdzie nie można by przeprowadzić aborcji. Podpisując ustawę, gubernator Jack Dalrymple zdawał sobie sprawę, że „ustawa stanowi prawnie uzasadnioną próbę sprawdzenia przez stanową legislaturę granic orzeczenia Sądu Najwyższego”, który w 1973 r., który rozpatrując sprawę Wade vs. Roe wyczytał z Konstytucji USA prawo do aborcji.

Od wielkiego zwycięstwa raczej konserwatywnych zwolenników Tea Party w listopadzie 2010 r., w wielu stanach miejscowe parlamenty uchwaliły wiele ustaw ograniczających prawo do aborcji. Ogranicza się dopuszczalność ze względu na wiek płodu, zwiększonym restrykcjom podlegają kliniki aborcyjne i wykonujący zabiegi lekarze. Kobiety przed poddaniem się aborcji muszą obejrzeć dzieci na ekranie w trakcie badania ultrasonografem oraz wysłuchać odpowiedniego wykładu. Ale akcja wywołuje reakcję w stanach, gdzie legislatury są zdominowane przez polityków Partii Demokratycznej. Stan Waszyngton wprowadził zapis zgodnie z którym, wszystkie firmy ubezpieczeniowe w ramach ustawy o powszechnym dostępie do opieki medycznej (tzw. Obamacare) mają obowiązek refundowania aborcji. Gubernator stanu Nowy Jork (i jeden z głównych kandydatów demokratów w wyborach prezydenckich w 2016 r.) Andrew Cuomo chce poszerzenia prawa kobiet do zabicia dziecka także w późniejszych stadiach ciąży, ze względu na wskazania medyczne.

Ocenia się, że przez ostatnie czterdzieści lat w Stanach Zjednoczonych po legalizacji, dokonano ok. 55 milionów zabiegów przerwania ciąży. Ale wieloletnie wysiłki aktywistów i polityków pro-life przynoszą efekty. Mniej jest aborcji, znacznie spadła liczba klinik wykonujących aborcję. W szczytowym roku 1982 r. było ich 2809. Obecnie oblicza się ich ilość na około 1800.