Za indolencję polskich władz, urzędników wielu Polaków może znowu zapłacić utratą majątków całego życia w czasie kolejnych powodzi. Od lat ta indolencja jest ganiona przez instytucje europejskie, które kierują skargi przed Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu. Na nic się to nie zdaje.

Zawsze się zastanawiałem, ile w tym wszystkim jest głupoty, a ile cwaniactwa. To jest tak z przystępowaniem do partii komunistycznej – część ludzi wstępowało z przyczyn ideologicznych, a część po to, aby mieć korzyści materialne. Tak więc trudno jest mi odpowiedzieć skąd ta indolencja. Porcja głupoty i niekompetencji jest olbrzymia w tym wszystkim. 12 lat mamy prawo europejskie, od ośmiu lat ono u nas obowiązuje i nic się właściwie nie robi, aby dokonać transpozycji tego prawa do prawa polskiego

- mówi hydrolog, dr inż. Janusz Żelaziński.

Jego zdaniem opracowywane od lat programy mające wdrożyć system zapobiegania powodziom zwiększają ryzyko klęsk żywiołowych.

Swego czasu robiłem opinię dla programu Odra 2006, który ruszył po powodzi 1997 r. W ramach tego programu wydano dotychczas około czterech miliardów złotych. I w moim przekonaniu bardziej wzrosło zagrożenie powodzią na Odrze, a nie zmalało. Potwierdzają to choćby raporty Najwyższej Izby Kontroli, która badała ten program. A jeśli chodzi o stosunek Komisji Europejskiej na temat tego programu, to chyba w ciągu dwóch ostatnich było pięć gniewnych pism KE do rządu polskiego w sprawie gospodarki wodnej i ochrony powodziowej i – z tego co wiem – to też już jest to przed Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu. Ostatnie pismo w sprawie pozwu jest z lutego 2013 roku

- informuje dr Żelaziński.

Slaw

CAŁA ROZMOWA Z HYDROLOGIEM NA PORTALU stefczyk.info.