W najnowszym numerze tygodnika "Sieci":

Temat z okładki - "Likwidatorzy", czyli "II RP zbudowała gospodarczy fundament Polski, III RP ma na sumieniu jego rozbiórkę".

Mariusz Muszyński i Krzysztof Rak tak porównują dwie polskie państwowości:

W wydanej w 1939 r. książce „Sztafeta”, poświęconej cudowi gospodarczemu II Rzeczypospolitej, Melchior Wańkowicz udowadniał, że za sukces ekonomiczny odpowiada świadoma i planowa działalność elit, nakierowana na realizację dobra wspólnego, a nie niewidzialna ręka rynku, czyli chaotyczne działania jednostek i grup, które napędza egoistyczna chęć zysku. Oczywiście nie chodzi mu o schematyczne przeciwstawienie gospodarki rynkowej gospodarce planowej. Lecz o to, że mechanizmy rynkowe trzeba starać się wykorzystać również w celu działania pro publico bono.

Polityce gospodarczej II RP można zarzucać zbyt daleko posunięty etatyzm. Spór, ile ma być w gospodarce państwa, a ile wolnego rynku, jest uwarunkowany historycznie i zawsze pozostanie nierozstrzygnięty. Lekcja, jaką dają nam Grabski i Kwiatkowski, jest zupełnie innego rodzaju. Tu chodzi o coś, co dziś nazywamy gospodarczym patriotyzmem. A więc kwestię, czy Polska jako wspólnota narodowa ma swoje własne gospodarcze interesy i czy winna je realizować. Jeśli na to pytanie odpowiemy pozytywnie, to stoimy przed zadaniem zdefiniowania pojęcia gospodarczej suwerenności w zintegrowanej Europie i zglobalizowanym świecie, określenia granic ekonomicznej niezależności oraz strategii rozwoju, dzięki której zapewnimy naszej wspólnocie dobrobyt.

Tej lekcji elity III RP nie odrobiły. Nadrobiły to natomiast propagandą. Jej największym symbolem jest porównywanie reform Balcerowicza z roku 1990 do reform Grabskiego. Ten drugi rzeczywiście odnotował wielki sukces: w ciągu kilku miesięcy zdusił inflację i stworzył podwaliny zdrowego systemu finansowego. Natomiast Plan Balcerowicza okazał się wielką porażką, ponieważ nie udało mu się osiągnąć założonych przez niego samego celów. I tak, spadek produkcji przemysłowej w 1990 r. okazał się pięciokrotnie większy od założonego. Dochód narodowy spadł o przeszło 11 proc., a zakładano spadek tylko o 3,5 proc. Inflacja miała spaść do jednocyfrowej już w 1990 r., a w rzeczywistości udało się to osiągnąć dopiero pod koniec lat 90. Bezrobocie miało być tymczasowe, a utrzymuje się na kilkunastoprocentowym poziomie już drugą dekadę. Zatem porównywanie Balcerowicza z Grabskim to jedno z zasadniczych kłamstw-fundamentów III RP.

Transformacja odbyła się za pieniądze i pod dyktando zwycięskiego w zimnej wojnie Zachodu. Zamiast wzmacniać fundamenty suwerennego bytu państwa i narodu, skupiono się na szybkiej i bezwarunkowej integracji. Bez żadnego planu i strategii. Efekt jest taki, że naród wymiera, a miliony młodych marzą o emigracji. Polska staje się peryferyjnym krajem Zachodu, a rodacy przestają wierzyć w swoją narodową i państwową podmiotowość. Elity nie wierzyły w nią od samego początku.

Bankructwo III RP jest faktem. Każdy, kto ma oczy, widzi je; każdy, kto ma uszy, o nim słyszy. Najpilniejszym obecnie zadaniem jest wychowanie nowych propaństwowych i pronarodowych elit, na wzór tych z międzywojnia.

To dopiero będzie prawdziwy początek IV Rzeczypospolitej.

 

Cały artykuł - w najnowszym numerze tygodnika "Sieci". Już w kioskach.

Poza tym - m. in. wywiad Jacka i Michała Karnowskich z Antonim Macierewiczem.

"Sieci" - zawsze po stronie Polski.

Zapraszamy na nasz profil Facebookowy!