Zgubne pomysły ministra Gowina: specjalista od deregulacji reguluje, co wolno znaleźć. Bezpieczniej będzie ukraść?

fot. PAP/Bartłomiej Zborowski
fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Ciekawe rzeczy dzieją się w resorcie sprawiedliwości. Pod kuratelą Jarosława Gowina w ministerstwie trwa burza mózgów. Pomysły polityka, który stara się wydeptać dla siebie własną ścieżkę w polityce (gdzieś między PO a PiS?), czasem prowadzą na manowce.


CZYTAJ WIĘCEJ: Starosta rzeczy znalezionych: oddasz mu wszystko co znajdziesz o wartości powyżej 50 zł

 

Gowin, który - jak twierdzi - jedynie z powodu gorączki nie zameldował się („nie stanął w pozycji pionowej”) na niedawnej radzie krajowej Platformy, ma powody do satysfakcji. Trybunał Konstytucyjny dał zielone światło jego rozporządzeniu o likwidacji sądów rejonowych, czym minister utarł nosa „zielonym” (bo spod znaku koniczyny) koalicjantom z PSL  i „czerwonym” (tylko ze złości?) krytykom swej konserwatywnej linii z szeregów własnej partii.

Żeby jednak nie było tak - jeśli jesteśmy już przy kolorach - różowo, trzeba wytknąć dwie sprawy, w których  minister, goniąc za nowinkami, najwyraźniej się zagalopował.

Znany do tej pory jako zwolennik deregulacji, postanowił uregulować postępowanie z rzeczami znalezionymi. Przy okazji przeprowadził małą reformę samorządową, bo przypisał starostom nowe obowiązki. Otóż mają oni prowadzić swoiste biura rzeczy znalezionych, gdzie – pod niesprecyzowanym jeszcze rygorem – trzeba będzie przekazywać wszelkie znaleziska o wartości powyżej 50 zł. Czyli np. pozostawioną przez kogoś na przystanku autobusowym parasolkę, czy skórzaną rękawiczkę (dziergana na drutach chyba się nie kwalifikuje) upuszczoną w tramwaju.

Idea słuszna, wszak własność to własność, a strata rękawiczki może być naprawdę dotkliwa. Tylko czy warto angażować aparat państwowo-samorządowy w taką błahostkę?

Zwłaszcza, że w parze z projektem dotyczącym zgub, idzie pomysł, wedle którego zagarnięcie przedmiotu o wartości poniżej 1000 zł nie będzie już przestępstwem, tylko wykroczeniem.

Oby nie okazało się, że znalezienie czegoś na chodniku będzie występkiem, a kradzież stanie się bezkarna.


CZYTAJ TEŻ: Kradzież od 1000 zł, czyli dobra diagnoza, złe rozwiązanie. "Komunikat, płynący do złodziei: polskie państwo pozwala kraść"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych