Felsztyński i Bukowski nie wierzą w samobójstwo Borisa Bieriezowskiego. Piętrzą się wątpliwości wokół oficjalnej wersji forsowanej przez Kreml

fot. wikipedia
fot. wikipedia

Wersja o samobójstwie Borisa Bieriezowskiego przyszła z Rosji. Już nie wiadomo - czy od jakiegoś dziennikarza, czy od jednego z prawników, związanych z Bieriezowskim. Ona pojawiła się bardzo szybko. Szybciej, niż mogła przyjść jakakolwiek potwierdzona informacja z Londynu. Myślę, że wypowiem wspólną opinię ludzi, którzy znali Bieriezowskiego - z punktu widzenia psychologicznego jest trudno uwierzyć w wersję o samobójstwie

- mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl historyk, współautor słynnej książki „Wysadzić Rosję”, dr hab. Jurij Felsztyński, który poznał Bieriezowskiego w 1998 r. w Moskwie.

Felsztyński podkreśla, że bez względu na to, że Bieriezowski miał depresję i był rozczarowany przegraną w sądzie w ubiegłym roku z Romanem Abramowiczem, trudno mu sobie wyobrazić, że byłby w stanie porwać się na własne życie. Jednak z trudem sobie wyobrażam, aby Bieriezowski mógł popełnić samobójstwo.

W dalszym ciągu trwają czynności, mające opowiedzieć na pytanie co było przyczyną śmierci Bieriezowskiego. Z informacji prasowych wynika, że śledczy sprawdzający dom, w którym znaleziono ciało, nie znaleźli podejrzanych śladów, wskazujących na udział osób trzecich.

Jednak Londyn w ostatnim czasie stał się dosyć niebezpiecznym miejscem dla rosyjskich emigrantów. Wszystko zaczęło się od zabójstwa Aleksandra Litwinienki w 2006 r. Przy czym chcę przypomnieć, że kiedy Litwinienko został otruty, w ciągu dwudziestu trzech dni – do pierwszego listopada do 23 listopada 2006 r., uważano, iż Litwinienko umarł „z przyczyn niewyjaśnionych”. I dopiero 23 listopada udowodniono, że zmarł po otruciu radioaktywnym polonem. Więc nie spieszyłbym się teraz z wnioskami, lecz dałbym policji czas wyjaśnić co się stało


- mówi Felsztyński, przypominając jednocześnie, że 12 lutego 2008 r. w swoim domu w Londynie zmarł na zawał serca 52-letni Badri Patarkaciszwili.

Widziałem go cztery dni przed śmiercią. Wyglądał na absolutnie zdrowego i kwitnącego człowieka. Nie było żadnych wskazówek na to, że może mieć problemy z sercem. Jednak cztery dni później po naszym spotkaniu zmarł. Teraz pojawiła się wersja o tym, że w wyniku podobnego zawału, mógł umrzeć Bieriezowski


- podkreśla historyk i dodaje:

Nawet jeżeli policja nie znajdzie niczego podejrzanego, nawet jeżeli poinformują nas o tym, że śmierć Bieriezowskiego nastąpiła z przyczyn naturalnych, zawsze pozostanie jakiś procent ludzi, którzy będą podchodzić do tej wersji z pewnym niedowierzaniem. I ja będą wśród tych ludzi.

 

Do osób wątpiących w samobójstwo zalicza się także Władimir Bukowski, mieszkający w Cambridge rosyjski pisarzem, czołowym dysydentem i obrońcą praw człowieka w ZSRR, zagorzały krytyk obecnej władzy w Rosji.

W rozmowie z portalem polskieradio.pl podważa on oświadczenie rzecznika rosyjskiego prezydenta, jakoby Borys Bieriezowski w ostatnim czasie prosił Władimira Putina o pozwolenie na powrót do Rosji. Bukowski przyjaźnił się też z otrutym w Londynie byłym oficerem FSB, Aleksandrem Litwinienką. Na podstawie swoich doświadczeń podkreśla, że nie wyklucza żadnej wersji śmierci Bieriezowskiego.


Starają się zagarnąć wszystko i wszystkich, nawet martwych

- mówi, dodając:

Nie znamy szczegółów, wiemy tylko, że znaleziono go w łazience kiedy już nie żył. Samobójstwo wydaje mi się mało prawdopodobne. Co prawda nie widzieliśmy się od ponad dwóch lat, nie znam jego nastrojów w ostatnim czasie, ale wiem, że był autentycznie wierzącym chrześcijaninem. Nie był to człowiek o skłonnościach samobójczych. Nie wydaje mi się, żeby Moskwa była zainteresowana jego likwidacją, ale nie można tego wykluczyć

 

Skonfliktowany z prezydentem Rosji Władimirem Putinem Bieriezowski został wczoraj znaleziony martwy w domu w Ascot, ok. 60 km na południowy zachód od Londynu. Policja poinformowała, że traktuje zgon jako niewyjaśniony. Według adwokata Bieriezowskiego Aleksandra Dobrowińskiego, Bieriezowski popełnił samobójstwo. Jednak jeden z przyjaciół rodziny biznesmena zdementował tę informację.

Tuż po odnalezieniu ciała, AFP informowała powołując się na dziennikarza magazynu "Forbes" Ilię Żeguliewa, że Bieriezowski, mówił mu dzień przed śmiercią, iż "jego życie nie ma już sensu"  oraz, że "nie wie co powinien teraz robić". Miał też mówić, że za wszelką cenę chce powrócić do Rosji.

Biznesmen uszedł z życiem z kilku zamachów, w rezultacie jednego z nich zginął jego szofer.

 

CZYTAJ WIĘCEJ: Na pewno samobójstwo? Niespodziewana śmierć rosyjskiego dysydenta. Czy Bierezowskiego dosięgła karząca ręka Kremla?

 

 

mall / niezalezna.pl, polskieradio.pl

Autor

Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...