Na stronach internetowych Klubu Generałów - stowarzyszenia zrzeszającego generałów PRL, ukazała się relacja z pogrzebu Floriana Siwickiego, który odbył się na wojskowych Powązkach w Warszawie. Laurkowa wizja generała miesza się tam z łzawym pożegnaniem, które wystosował na tę okazję gen. Jaruzelski.

Przypomnijmy - Florian Siwicki był szefem MON w latach 1983-90, współpracownikiem gen. Wojciecha Jaruzelskiego, jednym z autorów stanu wojennego, a w samym stanie wojennym - członkiem Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Za swoją działalność w PRL nigdy nie został osądzony.

Co nas najbardziej zdziwiło - pogrzeb Siwickiego odbył się przy wojskowej asyście honorowej, o którą zadbało Ministerstwo Obrony Narodowej. Mówi się o tym, że to właśnie Klub Generałów wymógł na resorcie asystę honorową dla komunistycznego dygnitarza.

O komentarz do sprawy został poproszony szef resortu obrony narodowej.

Postać Siwickiego oceniam negatywnie. Ale armia nie odmawia prośbom rodzin i współpracowników zmarłych, jeśli nie są karani

- napisał na Twitterze Siemoniak.

W świeckiej uroczystości pogrzebowej uczestniczył - w imieniu MON - Janusz Onyszkiewicz. Jak czytamy na stronach Klubu Generałów:

w imieniu obecnego Ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka i Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego złożył kondolencje na ręce rodziny zmarłego oraz przypomniał bardzo owocną współpracę, jaka miała miejsce w 1990 roku między ówczesnym Ministrem Obrony Narodowej gen. armii Florianem Siwickim, a nowymi wtedy cywilnymi wiceministrami, którymi zostali – właśnie występujący – Janusz Onyszkiewicz i obecny Prezydent RP Bronisław Komorowski.

O - delikatnie mówiąc - dziwnym podejściu prezydenta do postaci Siwickiego pisaliśmy za "SE" na naszym portalu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Bronisław Komorowski o gen. Florianie Siwickim: "Był bardzo miłym starszym panem"

Uroczystość uświetniło nie tylko dobre słowo o "owocnej współpracy" i asysta wojskowa. Specjalny list przysłał na tę okazję gen. Wojciech Jaruzelski (nieobecny na pogrzebie), który w jego imieniu odczytał Józef Użycki:

Florianie!

Drogi Przyjacielu!

Żegnam  Cię tą drogą – na osobisty udział w pogrzebie nie mam już siły.

Po ciężkiej, długotrwałej chorobie odszedł wielce zasłużony Żołnierz.
Jak pisał poeta „nie głaskało nas życie po głowie”.
Zniósł dzielnie niedawną śmierć syna – Jerzego oraz żony – Krystyny. Ojciec zamordowany w 1940 roku. On wraz z matką został deportowany na daleką Północ. Stamtąd w 1943 roku znalazł się w Oddziale Polskim Szkoły Oficerskiej w Riazaniu. Tam właśnie, a więc przed 70 laty zbiegły się, splotły nasze żołnierskie drogi.

Florian był świetnym żołnierzem. Służbę rozumiał jako patriotyczną powinność wobec Narodu i realnego Państwa. Dał temu dowody w szczególnie trudnych, dramatycznych momentach naszej najnowszej historii. Jako dowódca Okręgu Wojskowego, Szef Sztabu Generalnego, Minister Obrony Narodowej wniósł cenny wkład do rozwoju Sił Zbrojnych i obronności Polski.

Był człowiekiem rzetelnym, obowiązkowym, pracowitym. Wobec podwładnych sprawiedliwy, wobec przełożonych godny zaufania.

Drogi Florianie, będzie Ciebie brak, jako Człowieka i Żołnierza, na którym zawsze można było polegać.

Żegnaj Generale, niech Ci ojczysta ziemia lekką będzie.

Wyrazy głębokiego współczucia kieruję do bliskich Zmarłego, a szczególnie do syna Ryszarda, który ofiarnie, z samozaparciem opiekował się chorym Ojcem.

- napisał Jaruzelski.

 

Podsumujmy: wojskowa asysta honorowa, dobre słowa ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej i prezydenta, wreszcie laurka skreślona piórem Wojciecha Jaruzelskiego. Tak pożegnany został jeden z odpowiedzialnych za komunistyczne zbrodnie. Bez poniesienia najmniejszych choćby konsekwencji, bez odpowiedzenia za swoje czyny. Prawie jak postać krystaliczna, wzorowy generał, któremu należy się nazwanie jego imieniem ulic, placów i skwerów w całym kraju. Tak komunistyczny dygnitarz jest żegnany w wolnej Polsce.

Minister Siemoniak wcześniej oceniał bezkarność poczynań gen. Siwickiego:

Moja ocena postaci Siwickiego jest zdecydowanie negatywna, źle, że nie został osądzony

- pisał na Twitterze Siemoniak.

Nie przeszkodziło to jednak pożegnać go w asyście wojskowej.

Siwicki był jednym z oskarżonych przez IPN w sprawie wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 r. W listopadzie 2012 r. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że Siwicki jest zbyt chory, by mógł być sądzony za bezprawne powołanie w stanie wojennym działaczy NSZZ "Solidarność" na ćwiczenia wojskowe. Sądowe sprawy Siwickiego będą teraz umorzone.

 

Skoro z takimi honorami pożegnano gen. Siwickiego, strach pomyśleć jak będzie żegnany gen. Jaruzelski.

 

lw, Twitter, klubgeneralow.pl

Był jednym z oskarżonych przez IPN w sprawie wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 r.