Dokładnie dziesięć lat temu, 20 marca 2003 r. rozpoczęła się amerykańsko-brytyjska inwazja na Irak. Polska poparła ją, wysyłając początkowo w rejon Zatoki Perskiej niewielkie pododdziały, a później wystawiając dowództwo i siły do wielonarodowej dywizji, liczącej w szczytowym okresie ok. 8,5 tys. żołnierzy, w tym blisko 2,5 tys. z Polski. Decyzję o udziale wojsk polskich w tej misji podjął ówczesny premier Leszek Miller. Misja trwała ponad pięć lat, przeszło przez nią 15 tys. polskich żołnierzy. Dziś zaangażowanie w Iraku komentują m.in. Donald Tusk i Radosław Sikorski.
Decyzja o zaangażowaniu się Polski w operację w Iraku to nie był błąd
- powiedział w środę szef MSZ Radosław Sikorski. Jak ocenił, polskie wojsko podczas operacji w Iraku i w Afganistanie zyskało bardzo dużo.
Polskie decyzje podejmował rząd Leszka Millera, rząd SLD. Mieszkając wtedy (w 2003 roku) w Waszyngtonie wspierałem stanowisko polskiego rządu - mimo że niezbyt mi bliskiego; uważam, że to nie były decyzje błędne. Po pierwsze byliśmy świeżo upieczonym członkiem NATO, a po drugie polskie wojsko na dwóch wielkich operacjach - w Iraku i Afganistanie - zyskało bardzo dużo
- powiedział Sikorski w środę dziennikarzom.
Uważam, że z polskiego punktu widzenia, nasz udział w tych operacjach, jest do obrony
- podkreślił szef MSZ.
Sikorski przyznał, że z zaangażowaniem się Polski w operację w Iraku i Afganistanie wiązały się też koszty, ale - jak zaznaczył - "ćwiczenia wojskowe muszą kosztować".
Dzięki temu nasze wojsko blisko współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi, mamy m.in. stałą obecność wojsk amerykańskich w Polsce i duże manewry NATO w Polsce. A jak by było, gdybyśmy się wtedy w godzinie próby i potrzeby od Stanów Zjednoczonym zdystansowali, tego już nigdy nie będziemy wiedzieć
- mówił szef MSZ.
Jak ocenił, Stany Zjednoczone zapłaciły za operację w Iraku bardzo dużą cenę, jeśli chodzi o życie swoich żołnierzy, ale przede wszystkim poniosły olbrzymie koszty finansowe.
Nie wiem, czy to było tego warte - mimo, że dzisiaj Irak jest lepszym krajem
- powiedział Sikorski. Jak dodał, trzeba też pamiętać o olbrzymich ofiarach irackich.
Premier Donald Tusk powiedział zaś, że w 2003 roku - będąc wówczas w opozycji - poparł decyzję rządu Leszka Millera o udziale polskich wojsk w misji w Iraku. Podkreślił, że posiadając obecną wiedzę "byłoby łatwizną" powiedzieć, że zachowałby się wtedy inaczej.
Wówczas, będąc w opozycji, wspierałem decyzję polskiego rządu. Nie warto udawać mądrego, kiedy ma się wiedzę, której ci, którzy decyzję podejmowali, mieć nie mogli
- powiedział w środę Tusk dziennikarzom w Sejmie.
Można tu powiedzieć, że +mądry Polak po szkodzie+, chociaż jednoznacznie jako szkodę tej naszej obecności w Iraku określić nie można. Pamiętamy o ofiarach, pamiętamy o kosztach, ale dzisiaj - będąc mądrzejszym o tyle lat od tego faktu - byłoby łatwizną powiedzieć, że byśmy zachowali się inaczej
- podkreślił szef rządu.
Tak entuzjastycznie nie wypowiadają się o operacji w Iraku Amerykanie
W dziesiątą rocznicę rozpoczęcia operacji zbrojnej w Iraku, najbliższy współpracownik ówczesnego sekretarza stanu uważa, że była to wojna „z wyboru”, sam wybór „był kiepski” a operacja militarna „słabo przeprowadzona”. A wynik, niewarty poniesionych kosztów
- pisał w swoim komentarzu dla portalu wPolityce Paweł Burdzy.
Czytaj także: Irak – niepotrzebna wojna z własnego wyboru. Sam wybór „był kiepski” a operacja militarna „słabo przeprowadzona”
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/153472-mija-10-lat-od-operacji-w-iraku-jako-szkode-tej-naszej-obecnosci-w-iraku-okreslic-nie-mozna
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.