Światowa prasa przekazała wiadomość z jakim to entuzjazmem powitano w Argentynie wybór nowego Ojca Świętego. Jak wiadomo kardynał Bergoglio ostro krytykował władze Argentyny za legalizację małżeństw homoseksualnych, wzywał duchownych i wiernych do wyrażania sprzeciwu w tej sprawie. Zapewne to było głównym powodem reakcji prezydent Cristiny Fernandez de Kirchner. Cytowane są jej słowa, wypowiedziane po ogłoszeniu wyników konklawe; „Nie może być! Nie mogliśmy mieć większego pecha”. Zdecydowanie, jasno, taktownie i z wielką kulturą. Jak na prezydenta dzisiejszej lewicy przystało.

Ale przy okazji, na pewno warto przypomnieć reakcję polskich władz w 1978 roku, gdy wybrano kardynała Karola Wojtyłę. Otwierając szybko zwołane posiedzenie Biura Politycznego KC PZPR (młodszym trzeba przypomnieć, że było zgromadzenie najwyższych rangą działaczy partyjnych, które trzęsło państwem. Rząd musiał bez ociągania załatwiać wszystkie nakazy politbiura) I sekretarz Edward Gierek rozpoczął –„No to, towarzysze, mamy problem”. Zapewne nikt z mędrców przybyłych na to zgromadzenie nie potrafił sobie jeszcze wyobrazić, jak wielki to wkrótce będzie problem. Na Kremlu mieli lepsze rozeznanie. Ali Agca miał ten problem rozwiązać.

A potem wizyty Jana Pawła II w Ojczyźnie. Powitania, przemówienia, uściski. Najszczersze są jednak pierwsze reakcje, które – jak można przypuszczać – miały pozostać tajemnicą. Ale zachowały się stenogramy z tego posiedzenia, a pierwsza opublikowała je „Polityka”. Dziwne, ale tak było.

Zanim więc zaczniemy potępiać prezydent Argentyny, zaczerpnijmy trochę z własnej historii.