wPolityce.pl: "Nasz Dziennik" opisuje raport ABW pt.: „Współpraca SB MSW PRL z KGB ZSRR w latach 1970-1990 – próba bilansu”. Agencja opisuje skutki współpracy SB z sowieckimi służbami wskazując, że współpraca SB z sowieckim KGB może w dalszym ciągu wpływać na bezpieczeństwo kraju. Czy brak "opcji zerowej" w służbach wciąż nam zagraża?

Witold Gadowski: Symbolem tego, co dzieje się dziś z polską polityką, może być wniosek szefa BBN, doradcy prezydenta Komorowskiego, by włączyć do systemu budowania bezpieczeństwa Polski również Rosję. To jest kuriozalne i niebywałe. To jest bezczelne wyrażenie tego, co dzieje się w Polsce od 20 lat po cichu. Bowiem doktryna Putina i ogłoszona ostatnio tzw. doktryna obronna Kremla mówi wprost, że Rosja nie pozwoli na montaż jakichkolwiek instalacji militarnych NATO na terenie Polski. Zaznacza, że jeśli takie będą budowane, to Rosja podejmie wszelkie możliwe kroki zapobiegawcze. To bezczelne mieszanie się państwa ościennego w politykę wewnętrzną innego państwa. Szczególnie, że Rosja jest wciąż krajem wrogim wobec NATO. A my jesteśmy przedmurzem NATO. Pytanie czy nasze członkostwo jest faktyczne czy symboliczne.

 

Co to ma wspólnego z rozliczeniem czasów PRL?

Nasze służby wojskowe są całkowicie spenetrowane przez służby rosyjskie. Amerykanie i liderzy NATO, gdy zobaczyli skalę penetracji rosyjskich służb GRU i KGB w Polsce, wyselekcjonowali grupę oficerów. I oni zostali dopuszczeni do tajemnic Paktu. Dziwnym trafem duża grupa tych oficerów zginęła w katastrofach lotniczych za czasów ministra Klicha. Obecni generałowie powinni być zweryfikowani, odnośnie części z nich należałoby sprawdzić, czy oni służą Moskwie czy Polsce. Takie pytanie powinno paść szczególnie w odniesieniu do tych, którzy wywodzą się ze służb. Warto również wskazać, jak wyglądają statystyki związane ze złapaniem szpiegów rosyjskich w Polsce.

 

Co one mówią?

One pokazują, że w Polsce praktycznie nie ma żadnej penetracji rosyjskiej. Patrząc na statystyki zatrzymań szpiegów można powiedzieć, że na Wyspach Brytyjskich penetracja ze strony Rosji jest 100 razy większa. To pokazuje, że Rosjanie u nas albo nie muszą prowadzić działalności szpiegowskiej, ponieważ mają wciąż swoje źródła w polskich instytucjach, albo polskie służby zupełnie nie zajmują się tropieniem rosyjskiej penetracji.

 

Czym to skutkuje?

Niedawno pisałem o szpiegu, który działał bezkarnie na terenie Polski. On pracował pod przykrywką dziennikarza. Mimo rozpracowania umożliwiono mu ucieczkę z kraju. Ktoś w polskich służbach był rosyjskim kretem i ostrzegł tego człowieka. Co więcej, pozwolono SWR (Służbie Wywiadu Zagranicznego Rosji) na wyczyszczenie mieszkania tego człowieka. On uciekł zostawiając w Polsce wszystko. Rosyjskie służby wyczyściły jego mieszkanie. Takich przypadków jest więcej. W okolicach roku 2000 działała w Krakowie firma Classic Diamond. Ona była prowadzona przez pułkownika SPECNAZU i FSB. Siedziba tej firmy znajdowała się obok klubu garnizonowego. Po napisaniu artykułu na ten temat poinformowałem oficerów służb o tej sprawie. Jednak nic w tej sprawie nie zrobiono. Tym ludziom pozwolono uciec i zlikwidować firmę.

 

Dlaczego tak się stało?

Dlatego, że agenci współpracujący z Rosją ostrzegli tych ludzi. Jest i kolejna opowieść. Jednemu z obecnych wysokich oficerów ABW, wówczas szefowi delegatury krakowskiej UOP przekazałem wiadomości, które opisałem. Chodziło o oficera SB, który wyniósł archiwum sprawy Pyjasa z siedziby urzędu i ukrył je w pasiece, w pustych ulach pod Krakowem. Ten oficer UOP na spotkanie ze mną przyszedł w obecności oficera SB. Na moje pytanie, dlaczego z nim, powiedział, że to jest pewny esbek, "nasz" esbek. Oczywiście późniejszy nalot na pasiekę doprowadził jedynie do odkrycia pustych uli. Archiwum sprawy Pyjasa natomiast wyniesiono i nim się gra do dziś, szczególnie, że w tej sprawie obok Maleszki działał inny agent. On sprawdzał Maleszkę, nie został ujawniony, a następnie zajmował wysokie stanowiska w mediach. To są sprawy, które zadziwiają. To są konkretne przykłady, że polskie służby nie działają. Zwłaszcza na kierunku rosyjskim.

 

Czy to wiąże się z brakiem dekomunizacji służb?

Oczywiście. To wiąże się z brakiem lustracji w służbach, z tym, że nie zdecydowano się na rozwiązanie służb wojskowych, że nie powołano na początku transformacji zupełnie nowych służb złożonych z młodych ludzi, nie powiązanych z komuną, nie mających rodzin esbeckich. Takich ludzi trzeba było powołać do służb wojskowych i cywilnych. Tego jednak nie zrobiono, weryfikacja SB była marionetkowa, przebiegała raczej w myśl zasady, że "nasi" esbecy są dobrzy, a "ich" esbecy są źli. To jest straszne, to była dewastacja państwa. Dziś polskie służby są zagrożeniem dla polskiego państwa, a nie jego ochroną. Jedyną sensowną strategią obecnie jest opcja zerowa. Jeśli chcemy odbudować polską niepodległość, innego wyjścia nie ma. Niestety widząc to, co dzieje się w Polsce, można stwierdzić, że wszechwładza rosyjskich oficerów w Polsce staje się normą. Przyglądam się służbom od dawna i stwierdzam, że takiej skali korupcji, klikowości i sobiepaństwa, jakie panują teraz w służbach, jeszcze nie było. Choć nigdy w służbach dobrze nie było...

Rozmawiał Stanisław Żaryn