Pytaniem, które nas dręczy, jest pytanie o to, dlaczego w ogóle mamy podejmować cały trud polskości, dlaczego, jeśli można być dobrym człowiekiem na inny sposób, oczekuje się od nas niesienia na co dzień ciężaru tradycyjnych zasad i polskiego etosu? Jaka jest właściwie ta patriotyczna rzeczywistość, która wykracza poza zwykły moralizm? Na czym polega ta szczególna cecha polskości, ze względu na którą powinniśmy być Polakami i żyć jak Polacy?
Na to pytanie nie można dać odpowiedzi, która – tak jak wynik matematycznego zadania – w swojej niepodważalnej jednoznaczności i naukowej jasności rozwiewa wszelkie wątpliwości. „Tak” dla często niewyraźnej polskości jest częścią tego poruszenia ducha, które nazywamy patriotyzmem. Jeśli stawiamy pytanie o podstawę i sens naszej polskiej egzystencji, to może się z nim wiązać ukradkowe spoglądanie ku rzekomo łatwiejszemu i wygodniejszemu życiu innych.
Nazbyt przypominamy robotników pierwszej godziny, o których Pan mówi w przypowieści o winnicy (por. Mt 20, 1-16). Robotnicy ci nie rozumieli, dlaczego musieli męczyć się przez cały dzień, skoro taką samą zapłatę można było otrzymać pracując znacznie krócej. Właściwie to skąd czerpali oni pewność, że znacznie wygodniej jest być bezrobotnym, niż pracować? I dlaczego zapłata miałaby im sprawiać przyjemność tylko pod warunkiem, że innym będzie gorzej?
W przypowieści tej nie chodzi o ówczesnych robotników, lecz o nas. W naszym pytaniu „dlaczego polskość” robimy bowiem dokładnie to samo, co owi robotnicy. Zakładamy, że narodowe „bezrobocie” – życie bez zaangażowania i wiary w swój kraj – jest przyjemniejsze niż patriotyczny wysiłek.
Ale skąd właściwie to wiemy? Patrzymy na znój polskiej codzienności i zapominamy, że patriotyzm nie jest tylko ciężarem, lecz zarazem światłem, które wskazuje nam drogę i sens. W polskości widzimy tylko zewnętrzny porządek ograniczający naszą wolność, zapominając o tym, że jest ona naszą duchową ojczyzną, która przygarnia nas w naszym życiu i śmierci. Widzimy tylko nasz wysiłek i zapominamy, że trudzą się również inni ludzie, nawet jeśli ich nie znamy. Przede wszystkim zastanówmy się, co należy sądzić o postawie, która wspólnotowe powinności uważa za nieopłacalne, jeśli korzystną zapłatę można otrzymać również bez nich? Najwidoczniej chcemy być nagradzani nie tylko przez satysfakcję płynącą z tworzenia dobra wspólnego, ale i brakiem satysfakcji innych ludzi – tak jak robotnicy z pierwszej godziny. Taka postawa jest głęboko ludzka, ale przypowieść chce nam uświadomić, że jest ona zarazem głęboko niechrześcijańska.
Kazania adwentowe z roku 1964…
…wygłoszone przez prof. Josepha Ratzingera, zostały po polsku wydane w r. 2006 z tytułem „O sensie bycia chrześcijaninem” (Kraków: Salwator); na s. 47-49 są fragmenty, które przekształciłem – podmieniając „chrześcijaństwo” na „polskość”.
Dla kogo przypowieść o robotnikach z pierwszej godziny? Pisząc o „Sejfie” Tomasza Sekielskiego dopuściłem, iż znajduje się on w drodze ku „jasnej stronie mocy”. Mój tekst na „Stefczyk.info” skomentował red. Witold Gadowski.
Przestroga
„Zybertowicz sugeruje, że rzeczony Sekielski prawie już znajduje się „po jasnej stronie mocy”. (…) A niby czym sobie na to zapracował?
Sekielski większość swej dotychczasowej biografii strawił na mniej lub bardziej bezczelnym służeniu postkomunistycznej gębie Trzeciej Rzeczpospolitej. Czynił wszystko co rozkazali mu walterowcy z TVN, tropił nieszczęsnego Lipińskiego – w pokoju sejmowym Renaty Beger, legendował starych bezpieczniaków i mitomanów (…), słowem był użyteczny we wszelkich działaniach godzących w antysystemową – patriotyczną i katolicką – opozycję.
Kiedy jednak TVN wyżął go jak znoszone pantalony „zdążający ku jasnej stronie mocy” Sekielski załapał się na układ z politrukami rządzącymi obecnie w telewizji publicznej i za bajońskie pieniądze przygotowuje nędzny programik mający być skrzyżowaniem usiłowań śledczych z tym czym żyją najprymitywniejsze tabloidy. (…)
Co też profesora Zybertowicza skłoniło do zaskakującej diagnozy? doprawdy nie wiem, może miał gorszy dzień. W zbyt łatwym kwalifikowaniu reżimowych urzędników mediów do przejścia na „jasną stronę mocy” jest coś niebezpiecznego i brzydko pachnącego.
Oczywiście każdy, także, Tomasz Sekielski, ma prawo do nawrócenia. Jeden wszakże jest warunek takiej konwersji: głośne i jasne wyznanie grzechów oraz prośba o wybaczenie! Tylko w takich warunkach grzesznik zasługuje na wybaczenie, choć wcale nie predestynuje go to do szukania sobie miejsca wśród patriotycznej śmietanki. Najpierw do kuchni kochany i gary szorować, ciesząc się z uzyskanego wybaczenia!
W przypadku Sekielskiego żadnego wyznania grzechów – opowieści o warsztacie reżimowca – nie było. (…)
Panie profesorze „po jasnej stronie mocy” należy być bardzo ostrożnym i przezornym, inaczej „jasną stronę” znów zbełtamy z błotem””
Polskość niechrześcijańska?
Redaktor Gadowski wyraził pogląd nieraz spotykany w środowisku patriotycznym. Ale czy pragniemy polskości, która z ducha nie jest chrześcijańska? Czy Polska budowana na fundamencie prawdy może się ostać bez spoiwa, którym jest wielkoduszność?
Artykuł ukazał się w numerze 8 tygodnika (w)Sieci, gdzie profesor Zybertowicz co tydzień zamieszcza swój felieton.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/152732-patrioci-z-pierwszej-godziny-czy-polska-budowana-na-fundamencie-prawdy-moze-sie-ostac-bez-spoiwa-ktorym-jest-wielkodusznosc
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.