Link źródłowy do relacji: http://www.blogpress.pl/node/16022

Jeżeli będziemy pamiętać o historii, to Polska nigdy nie zginie”– powiedział ks. Ryszard Halwa z Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy rozpoczynając uroczystości z okazji Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, które w dniu 1 marca obyły się pod dawną siedzibą Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (obecnie Ministerstwa Sprawiedliwości) w Warszawie.

Obchody zapoczątkowało słowa kapłana oraz modlitwa. Następnie głos zabrali historycy oraz przedstawiciele organizacji wchodzących w skład organizatora uroczystości – Społecznego Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.

Jako pierwszy z grona historyków, wystąpił Tadeusz M. Płużański, który mówił o tym, że organa państwowe nie podejmują należytych działań w celu oddawania czci „Wyklętym”. Podkreślił natomiast rolę działań społecznych w tym zakresie. Przypomniał także genezę ustawionego na dzień 1 marca święta upamiętniającego żołnierzy podziemia.

1 marca 1951 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie komuniści stracili IV Zarząd Główny Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość pod dowództwem płk Łukasza Cieplińskiego. To są jedne z wielu ofiar komunistycznych siepaczy. Na Mokotowie zginęły ich setki: jak Witold Pilecki, gen. August Emil Fieldorf „Nil”, mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”. Oni wszyscy musieli zginąć, żeby swoje porządki mogła w Polsce zaprowadzić władza komunistyczna” - mówił Płużański.

Mieliśmy walkę polskich patriotów z potęgą sowieckiego imperium. Była to obca, okupacyjna władza, której Polacy się przeciwstawiali. Nie mieliśmy, więc do czynienia z wojną domową” - kontynuował.

Następnie historyk poruszył kwestię braku pochówku ofiar stalinowskiego reżimu, które wrzucano do dołów czy jam śmierci, a dopiero w ostatnim czasie rozpoczęto ekshumację ich ciał.

My musimy ich z tych dołów wydobyć i przywrócić naszej pamięci. A Żołnierzom Niezłomnym należy się szczególna pamięć. Oni się nigdy nie poddali. Walczyli o Polskę do końca” - podkreślał Płużański

Kolejnym mówcą był dr Krzysztof Kawęcki. Rozpoczął on swoje przemówienie w następujący sposób:

Jesteśmy tutaj po to, aby pokazać, że sztafeta pokoleń trwa, że idea niepodległej Polski jest ideą, której my musimy być wierni. Jesteśmy tutaj po to, aby oddać hołd bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy oddali swoje życie walce dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.”

Dalej mówił on szerzej o dwóch szczególnych postaciach, które uczestniczyły w podziemiu niepodległościowym: Janie Rodowiczu ps. „Anoda” oraz płk Stanisławie Kasznicy.

Jan Rodowicz - szlachetna postać, żołnierz AK, który wraz z grupami szturmowymi brał udział w wydarzeniach takich jak akcja pod Celestynowem, gdzie uwolniono 49 więźniów przewożonych z Majdanka do Oświęcimia czy akcja pod Arsenałem, gdzie uwolniono m.in. Jana Bytnara ps. „Rudy”. „Anoda” został aresztowany 24 grudnia, bo komuniści bardzo często tą datę wybierali wydając wyroki na Polaków. Matka zdążyła jeszcze przekazać mu opłatek. (…) I druga postać - jeden z największych bohaterów podziemia, płk. Stanisław Kasznica, ostatni komendant Narodowych Sił Zbrojnych. Po aresztowaniu przebywał on w MBP, a potem również na Rakowieckiej. Jego idee kształtowała formacja narodowa. Był członkiem OWP, Związku Akademickiego Młodzież Wszechpolska, Obozu Narodowo-Radykalnego ABC, korporacji akademickiej. Brał udział w wojnie obronnej 1939 roku. Odznaczony został wówczas Orderem Virtuti Militari. W czasie  okupacji zaangażowany w działalność Grupy Szańca. Brał udział w walce z oboma okupantami. Był jednym z dowódców Narodowych Sił Zbrojnych w Wielkopolsce. W 1945 został powołany na p.o. komendanta głównego NSZ. Był uznawany za  wielkie zagrożenie dla władzy komunistycznej. Został aresztowany, poddany torturom i zgładzony strzałem w tył głowy. Jutro, 2 marca przypada rocznica wydania na niego przez komunistyczny sąd wyroku śmierci, co miało miejsce w 1948 roku.” -przypominał historyk.

Dr Kawęcki stwierdził także, że dopóki Polska nie spełni swoich powinności wobec podziemia, określenie „Żołnierze Wykleci” nadal jest uprawione.

Kolejnym mówcą był wiceprezes Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Artur Zawisza.

Obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych co najmniej o 20 lat za późno, ale dobrze, że możemy go w ogóle obchodzić dzięki naciskowi sił obywatelskich, które wymusiły na większości parlamentarnej uznanie tego dnia za święto narodowe. Co prawda nie wszyscy wysocy urzędnicy państwowi stają na wysokości zadania, ale my świętujemy, tak, jak świętowaliśmy i świętować będziemy” - powiedział Zawisza.

Następnie wspominał on słowa obecnego na uroczystościach w roku 2012, nieżyjącego już prof. Wiesława Chrzanowskiego – żołnierza NOW, AK i NZW, który zwracał uwagę, że święto 1 marca ma charakter nade wszystko społeczny, ponieważ młode pokolenia przejęły dziedzictwo walki o wolną i wielką Polską. Mówił także, że oprócz pamięci o bohaterach, musimy pamiętać także „tą haniebną listę ich oprawców”.

Następnie głos zabrał prezes Stowarzyszenia Ruch Republikański, poseł Przemysław Wipler.

Tego dnia szczególnie staramy się pamiętać o ideałach, za które ginęli „Wyklęci”. Walczyli oni o podmiotową, niezawisłą, wolną Polskę, o naszą tradycję, o możliwość samodzielnego decydowania o tym, co się dzieje w naszym kraju. Walczyli z bestialskim systemem komunistycznym, antycywilizacyjnym, który miał zbudować „nowego człowieka”, miał zabrać Polakom własność, uczynić z Polaków niewolników. Po kilkudziesięciu latach ten system upadł, ale „Żołnierzom Wyklętym” sprawiedliwości nie oddano. Staramy się z jednej strony oddać im sprawiedliwość, a z drugiej strony z ich ofiary czerpać siły, by walczyć o taką Polskę, jakiej chcieli. Miejmy nadzieję, że to iż z roku na rok w takich miejscach jest nas coraz więcej, jest znakiem optymistycznym” - powiedział parlamentarzysta.

Kolejne wystąpienie wygłosiła działaczka opozycji okresu PRL, była senator, a obecnie radna województwa mazowieckiego Ewa Tomaszewska.

Z szarego pejzażu naszego miasta, wyłaniają się miejsca kaźni tych, którzy walczyli o naszą Ojczyznę w okresie stalinowskim. Tu widać, że to miejsce jest oznaczone i przywrócone do życia w naszej pamięci, ale są miejsca, o których nikt nie pamięta. W Fordonie, gdzie w latach 40 i 50. były więzione kobiety – żołnierze AK, teren, gdzie chowano je po wykonaniu wyroków śmierci jest zalany asfaltem. Na tym terenie dzieci z pobliskiej szkoły mają w-f. Jest tam szkolne boisko” - alarmowała. Dodała także, że wielką nadzieję napawa ją obecność na obchodach tak wielu młodych ludzi.

Następnie głos zabrał wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej, wieloletni działacz opozycji antykomunistycznej Marian Piłka.

Zebraliśmy się, aby oddać hołd „Wyklętym”, ale także po to, żeby czerpać z ich poświęcenia. To poświęcenie kształtowało charakter ludzi, którzy tworzyli potem opozycję antykomunistyczną. Ta ofiara, którą oni złożyli nie poszła na marne. Ci żołnierze walczyli po to, żeby istniało państwo polskie i, żeby było ono niepodległe. Jeżeli teraz byśmy się tych atrybutów niepodległości wyzbywali, to wtedy można by powiedzieć, że ich ofiara poszła na marne (...) Nie może być w niepodległej Rzeczypospolitej dopuszczany nurt zdrady narodowej. Należy ten nurt doprowadzić do zmarginalizowania, do wyrzucenia z życia publicznego. Hańbą naszego państwa, jest, że ci oprawcy nie zostali ukarani. Potępienie ich działań z imienia i nazwiska jest naszym obowiązkiem” - mówił Piłka.

Kolejnym mówcą był przedstawiciel Niezależnego Zrzeszenia Studentów UW Michał Gawriłow.

Obecność tutaj młodych ludzi jest dowodem na to, że kaci przegrali. Młodzi ludzie chcą wybierać „Nila”, chcą wybierać „Inkę”, a nie tych, którzy kłaniali się okolicznościom. Wierzę, że to, iż tutaj jesteśmy będzie takim zaczynem, który sprawi, że zmieni się obraz naszej historii” - powiedział reprezentant NZS.

Jako ostatni głos zabrał reprezentujący głównego organizatora uroczystości pod dawnym MBP – Stowarzyszenie KoLiber, prezes tej organizacji Jakub Kulesza.

Pamięć o „Żołnierzach Wyklętych” jest nauką o niezłomności, obronie wolności, wytrwałości, obronie Ojczyzny - nie tej zinstytucjonalizowanej, ale tej, którą nosimy w sercu. Jest to także odpowiedź na pytanie o to, czym powinien się objawiać współczesny patriotyzm. Nie powinien się on ograniczać do uległości wobec państwa, do płacenia podatków, chodzenia na wybory i słuchania orędzia prezydenta, powinien objawiać się w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego, budowaniu narodu, posiadaniu Ojczyzny w sercu i gotowości na działanie” - mówił prezes KoLibra.

Po wygłoszeniu wszystkich przemówień, delegacje organizacji - członków Społecznego Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” złożyły wieńce i zapaliły znicze pod tablicą upamiętniającą pomordowanych w dawnej siedzibie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego oraz pod kamieniem ku czci Jana Rodowicza ps. „Anoda”. Uroczystości pod MBP w imieniu organizatorów społecznych obchodów święta 1 marca poprowadził wiceprezes Stowarzyszenia KoLiber Piotr Mazurek.

Więcej zdjęć:http://www.flickr.com/photos/55306383@N03/sets/72157632903764917/

Relacja: Piotr Mazurek (tekst) i Bernard (foto, wideo)