Prawdę o zachowaniu kiboli w Izraelu podczas meczu Agnieszki Radwańskiej – w najnowszym numerze tygodnika „W Sieci” ujawnia Robert Radwański, ojciec i trener Agnieszki oraz Urszuli, najlepszych polskich tenisistek. Z Radwańskim rozmawia Cezary Kowalski.

W rozmowie Radwański wyznaje, że nie podoba mu się zbyt duży wpływ niektórych osób na jego córki.

Dziennikarze kojarzą mi się ze stanem wojennym. można znaleźć wiele podobieństw między tamtymi mediami a obecnymi. Zresztą nie dziwię się, śledząc choćby, jak powstawała telewizja Wisła w Krakowie, a później TVN. Widzę, kto to robi, jak to się robi, i mam po prostu bardzo złe zdanie. TVN używam zresztą jedynie jako symbolu

- ocenia Radwański.

I choć sam nie mówi córkom, w jaki sposób mają żyć, podpowiada, że wartości społeczne i narodowe mają ogromne znaczenie i w tym duchu zawsze je wychowywał. Wspomina marsz w rocznicę katastrofy smoleńskiej, na którą Agnieszka poszła z zasłoniętą twarzą, by nie wywoływać sensacji.

W trakcie rozmowy Radwański podkreśla: „warto wyświetlić prawdę o zachowaniu kiboli w Izraelu” i wyjaśnia co stało się w Eljacie (Izrael), kiedy na początku lutego, podczas turnieju Fed Cup, doszło do niecodziennego zdarzenia. Najlepsze polskie tenisistki zostały obrzucone przez „kiboli” ksenofobicznymi wyzwiskami, a przecież na trybunach tenisowych podobne sytuacje prawie się nie zdarzają.

Sprawa jest przemilczana. Owszem, nie ma co tego jakoś przesadnie roztrząsać, ale odnotować i wyświetlić prawdę jednak warto. Wiadomo,że kibole są wszędzie. Tylko że naszych się nie toleruje, naszych wsadzą do kryminału, a już ci izraelscy są normalni, im wolno, ich ekscesy lepiej wyciszyć. Werbalne, agresywne zachowania,wyzwiska, puszczanie samolocików… Nie byłem na miejscu, mam wiedzę tylko na podstawie kontaktu z córkami na Skype’ie i ludźmi obecnymi na trybunach. Bez wątpienia padały jednak takie stwierdzenia jak „katolickie suki”. W czterech językach. Po hebrajsku, rosyjsku, angielsku i po polsku

- relacjonuje ojciec najlepszych polskich zawodniczek.

Cezary Kowalski pyta trenera także o przyszłość polskiego tenisa. Według Radwańskiego w Polsce łoży się za małe środki na rozwój zawodowego tenisa, a wychowanie mistrzów jest kuriozalnie kosztowne.

Za chwilę zbliżymy się do dziesiątego roku obecności moich  poważnym tenisie. Proszę sobie wyobrazić,że nikogo za nami nie ma. Jerzy Janowicz pochodzi,przypominam, z tego samego wysypu, bo to rocznik Uli. Po nas nikt nie idzie, jest kompletna bryndza. Moim zdaniem ta klasa średnia jest niezwykle słaba. Do tej pory leczy rany po różnych eksperymentach na społeczeństwie. Nawet jeśli ma pieniądze, nie inwestuje w sport, tylko woli wydać na wakacje na Wyspach Kanaryjskich

- gorzko ocenia Radwański.

Więcej o przyszłości polskiego tenisa i nie zawsze łatwych relacjach córka – ojciec i trener – zawodnik, w rozmowie z Robertem Radwańskim w najbliższym numerze tygodnika „W Sieci”, dostępnym w kioskach!

maf