Lekceważenie zasłużone? „Jakie dziennikarstwo? Szczekanie szkolonych kundli za małe, za śmieszne pieniądze”

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

W roku 2005, bodaj w lipcu, udałem się na Al. Niepodległości w Warszawie, na listowne zaproszenie ówczesnego szefa WSI gen. Marka Dukaczewskiego. W towarzystwie jego bliskiej współpracowniczki, oficer Małgorzaty odbyliśmy ponad 2.5 godzinną rozmowę. Jednym z motywów, który mnie uderzył, było nieukrywane lekceważenie (na pograniczu wzgardy) obu moich rozmówców wobec dziennikarzy. Zastanawiałem się potem, co było tego źródłem. Poruszony w tej rozmowie, niski poziom wiedzy dziennikarzy piszących o tajnych służbach, czy również – a może przede wszystkim – osobiste doświadczenia z nader łatwego owijania sobie dziennikarzy wokół palca. Z tak silnym lekceważeniem polskich dziennikarzy przez kogoś wpływowego spotkałem się raz jeszcze – podczas rozmowy z prezesem pewnej wielkiej spółki. Odniosłem wrażenie, iż źródła tej postawy były podobne.

 

Widok z wieży

W ubiegłym tygodniu pisałem o książce dziennikarza politycznego Tomasza Sekielskiego „Sejf”. Dzisiaj o powieści politycznej autora z naszej paczki – Witolda Gadowskiego, o jego „Wieży komunistów” (Poznań: Zysk i Sk-a). Bohater powieści, generał wojskowych służb mówi:

„Jakie dziennikarstwo? Szczekanie szkolonych kundli za małe, za śmieszne pieniądze”

(s. 139). A ludzie? „Boją się i przede wszystkim chcą być bezpieczni. Ten, kto im da poczucie bezpieczeństwa, będzie ich królem. Nie chcą prawdy, nie chcą wolności, chcą tylko żarcia i bezpieczeństwa” (s. 141). Dziennikarz, Andrzej Brenner, główny bohater „Wieży”, alter ego autora, także jest lekceważony przez ludzi bogatych i potężnych. Jednym z powodów jest jego emocjonalność, powodująca przewidywalność zachowań i łatwość manipulacji. W innym miejscu generał całkiem trafnie rzuca do Brennera:

„Nigdy nie poznasz prawdy, jeśli będziesz na fakty spoglądał przez okulary krótkowzrocznego antykomunisty” (s. 153).

„Mają w nosie państwo, ale nie lekceważą teatru władzy” (s. 103)

 

Sekielskiego i Gadowskiego łączy chyba przekonanie, że dziennikarskich prawd o tajemnicach polskiej ułomnej demokracji nie sposób obronić przed sądami III RP. Sięgają zatem po szaty powieści. W obu książkach liczne elementy opisu zakulisowych (czytaj: faktycznych) mechanizmów III RP są podobne. Codziennością jest pogarda dla państwa prawa i demokratycznych procedur. Ci, którzy dysponują instrumentami wpływu finansowego, politycznego, środkami inwigilacji i przemocy traktują demokrację jako użyteczną fasadę. Poważne afery są skutecznie tuszowane. Kontrolna misja mediów to dla nich pozór i kpią z naiwnych oglądaczy politycznej sceny.

 

Klucz czy wytrych

Gadowski napisał powieść z kluczem. Osnową to utworzenie i losy Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego – tego aferowego aktu założycielskiego nowego ładu. Powieść jest z kluczem, wiele postaci i zjawisk łatwo się kojarzy, ale jest w sumie nie mniej ułomna od naszej demokracji. Autorowi zabrakło dyscypliny – nie tylko pisarskiej, ale również, by tak rzec, analityczno-socjologicznej. Wobec Gadowskiego trzeba odnieść przestrogę z jego własnej książki:

„Andrzej nigdy nie lubił powieści sensacyjnych, gdyż zawsze w czasie czytania przeżywał smutny moment rozczarowania, kiedy autorowi nie starczało inwencji i rozsądku, aby utrzymać narrację w pobliżu ziemi (…)” (s. 52).

W porównaniu z książką Sekielskiego „Wieża” jest przegadana, pewne postacie są zbędne, a obszerne fragmenty (np. sceny w Zakopanem) klimatem przypominają mi młodzieńcze lektury przygód Pana Samochodzika Zbigniewa Nienackiego. Sekielski wykazał więcej konstrukcyjnej dyscypliny. A ponieważ Gadowskiemu najwyraźniej nie chodziło o rozrywkową powieść z cyklu płaszcza i szpady, powinien wymagać od siebie znacznie więcej. Literacki opis kulis systemu III RP to poważne zadanie.

 

Redaktor Kalukin zna rzeczywistość?

Rafał Kalukin, obecnie w Newsweeku, ongiś w Wyborczej, o książce Gadowskiego napisał:

„Tyle w ‘Wieży komunistów’ prawdy o świecie, ile w filmach o Jamesie Bondzie”.

Tylko pytanie: skąd red. Kalukin to wie? Zapewne porównał świat powieści z tym, co przeczytał we współredagowanych przez siebie mediach. Ale do rzeczywistości stamtąd jeszcze daleko. Gdy ktoś mówi: „prawda jest inna”, często świadczy tylko o tym, że coś nie zgadza się z jego wyobrażeniami o świecie.

Dziennikarz nie zawsze wie, czy uczestniczy w tuszowaniu czy odkrywaniu afer.

A psychologom społecznym podsuwam jeden z tropów książki Gadowskiego:

„perwersyjny masochizm pewnej części Polaków” (s. 109)

– skłonność do niemal gardzenia samymi sobą, swoim krajem i współrodakami. To na pewno wszystkiego nie wyjaśnia, ale…

"WIEŻĘ KOMUNISTÓW" Witolda Gadowskiego można szybo i tanio kupić w księgarni internetowej XLM

Artykuł ukazał się w tygodniku "w Sieci".

CZYTAJ TEŻ: POLECAMY: wywiad z Witoldem Gadowskim o jego powieści "Wieża komunistów"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych