W najlepszym przypadku mogę powiedzieć, że to jest szalony pomysł - tak premier Donald Tusk odniósł się do propozycji Krzysztofa Rybińskiego, by rodzice otrzymywali tysiąc złotych miesięcznie na dziecko od urodzenia do ukończenia 18. roku życia.

Tusk ocenił, że przy zachowaniu obecnego przyrostu naturalnego w Polsce rozwiązanie proponowane przez Rybińskiego kosztowałoby ok. 90 mld zł rocznie.

- Nie jestem profesorem ekonomii, ale uważam, że 15-latek jest w stanie w ciągu dwóch minut wyliczyć, że to jest katastrofa - powiedział szef rządu.

- Nikomu w ten sposób nie pomożemy. Natomiast gdybyśmy serio potraktowali taki pomysł, to znaczy, że podpisalibyśmy wyrok na państwo polskie - dodał.

Agencje zacytowały słowa Tuska jako "państwo polskie", ale kto wie, może premier powiedział nawet "Państwo Polskie", z dużych liter?

Zdaniem Donalda Tuska "15-latek jest w stanie w ciągu dwóch minut wyliczyć, że to jest katastrofa". Ile trzeba mieć lat, by zdać sobie sprawę, że trwanie w bezczynności w obliczu tragedii demograficznej to katastrofa, a może i Katastrofa? Wychodzi na to, że 56 lat to za mało. Bo kierujący Polską 56-latek Donald Tusk nie jest w stanie tego dostrzec.

Ale jest rozwój. Jeszcze jako 53-latek, w 2000 roku, Donald Tusk wyzwanie demograficzne premier traktował jako okazję do rubasznych żartów:

Donald Tusk: Bomby demograficznej nie rozbroi nikt, poza nami samymi. My możemy napisać 150 ustaw, zbudować 65 systemów emerytalnych, a bomba demograficzna po polsku nazywa się: za mało dzieci. A skoro za mało dzieci, to nie trzeba pisać ustaw, tylko wziąć się do zupełnie innej roboty. Redaktor pyta, jakiej konkretnie? No odsyłam do... do czego?

Rzecznik rządu Paweł Graś: Wyjaśnimy po konferencji panu redaktorowi. (śmiech)

Donald Tusk: Do czegoś, do kogoś...

Teraz rubaszne żarty zniknęły, jest za to "troska o budżet", obciążony budową "stadionów na miarę naszych możliwości". To troska też raczej świeżej daty, bo przecież na polu zadłużania "państwa polskiego" Donald Tusk ma spore sukcesy. Zaczął jako 50-latek, w roku 2007-ym.

Warto też zauważyć, że jako 53-latek premier Tusk zdecydował się na wspólną grę z Rosją przeciwko własnemu prezydentowi, przed czym cofnęłoby się wielu 15 latków, znających historię choćby z filmów. W konsekwencji, jako 56-latek premier musiał się zmierzyć z problemem brzozy o zmiennej wysokości. A to z kolei doprowadziło go do zdania: "Okazało się, że różni ludzie różnie mierzą, ale z tego co mi wiadomo mierzą tę samą brzozę", które to zdanie doskonale oddaje kondycję "państwa polskiego" pod rządami zdroworozsądkowego inaczej 56-latka.  15-latek by zmierzył, a państwo kierowane przez 56-latka nie potrafi. Albo nie chce, bo wówczas wyszłyby na jaw inne kłamstwa.

Pomysł profesora Rybińskiego ma może tysiąc wad. Może rzeczywiście jest za drogi. Może jest bez sensu. Ale ma jedną, fundamentalną zaletę: jest. Można mu przeciwstawić własne pomysły, lepsze, bardziej przemyślane, lepiej obliczone.

Tak naprawdę jednak, "'szalonemu" pomysłowi prof. Rybińskiego należy przeciwstawić pomysły jeszcze bardziej szalone. Tego wymaga racja stanu, tego wymaga dobro Państwa Polskiego.

CZYTAJ TAKŻE: Finansowanie stypendium demograficznego. W mojej ocenie trzy źródła wystarczą aby w całości sfinansować tę propozycję

CZYTAJ TAKŻE: Polska demokracja jest poważnie chora. Prof. Rybiński ujawnia: "Mojej żonie grożono, że ją zwolnią, jeśli będę krytykował PO"