Agonia telewizji publicznej, białe plamy w pokryciu sygnałem cyfrowym, ograniczenie konkurencji na rynku mediów – na oczach zniesmaczonych telewidzów ziszczają się najbardziej pesymistyczne prognozy dotyczące zmiany nadawania programów telewizyjnych i radiowych z analogowego na cyfrowy – pisze w "Naszym Dzienniku" dr Tomasz Teluk, prezes Instytutu Globalizacji.
Jak przypomina Teluk Instytut, na podstawie przeprowadzonych badań, sugerował przyjęcie modelu cyfryzacji bazującego na telewizji satelitarnej.
Zwieńczeniem tego procesu miało być uruchomienie przez telewizję publiczną własnej, nieodpłatnej satelitarnej platformy cyfrowej, czyli stworzenie konkurencyjnego produktu na wzór brytyjskiej BBC, dzięki czemu Wielka Brytania należy do liderów światowej cyfryzacji, a rozwiązania tego kraju stawiane są za wzór do naśladowania
- pisze Teluk.
Jak pisze prezes Instytutu Globalizacji, to, iż cyfryzacja satelitarna jest najtańszą, najszybszą i najpewniejszą metodą postępu technologicznego, wiedzą wszystkie przedsiębiorstwa, które uruchomiły w ostatnich kilkunastu latach nadawanie programów, niezależnie czy są to komercyjne: Polsat lub TVN, czy misyjna, katolicka Telewizja Trwam.
Jak zauważa, gdyby bardziej korzystne było tworzenie telewizji naziemnej, z pewnością wszyscy inwestorzy stworzyliby własną telewizję naziemną. Ale tak się nie stało.
Według Teluka telewizja naziemna pozwala na zapewnienie najlepszej jakości sygnału HD oraz mnóstwa usług dodatkowych, takich jak telewizja na żądanie, telefonia cyfrowa czy dostęp do ultraszybkiego internetu szerokopasmowego. Umożliwia także pokrycie 100 proc. terytorium sygnałem cyfrowym. A przy okazji jest znacznie tańsza.
Wg Instytutu Globalizacji cyfryzacja naziemna w pewnych przypadkach może być nawet dziesięciokrotnie droższa od cyfryzacji satelitarnej. Jednak – jak podkreśla szef instytutu - wbrew logice decydenci z wyjątkową desperacją storpedowali projekt uruchomienia narodowej platformy cyfrowej przez TVP oraz zdecydowali się na najdroższy wariant cyfryzacji naziemnej. Koszty tej operacji szacuje się na blisko 2 mld zł. Zaś cyfryzacja radia może okazać się jeszcze droższa.
Jak podkreśla autor artykułu dowodem na to, że Polacy doceniają walory cyfryzacji satelitarnej jest fakt, że od wielu lat cyfryzują się… sami - o czym świadczy popularność platform cyfrowych w naszym kraju.
Należało włożyć rzeczywiście dużo wysiłku, aby nie dostrzec tych oczywistych prawidłowości i z nich nie skorzystać
- podkreśla ekspert.
Tymczasem w Polsce zrealizował się jeden z najczarniejszych scenariuszy cyfryzacji.
Cyfryzacja naziemna przebiega w sposób kompromitujący. Mimo że minister ds. cyfryzacji budzi się nocą, aby przeciąć wstęgi i nacisnąć magiczny przycisk „start” w świetle kamer, nie zmienia to prawdziwego obrazu rzeczy. Okazuje się, że nadajniki, które technologicznie przypominają te znane z telefonii komórkowej (są jednak od nich wyższe), nie są w stanie pokryć niektórych terenów. Zbyt niskie maszty zbudowano na Kaszubach, nie mówiąc już o chaosie na terenach górskich – przede wszystkim w Tatrach
– pisze autor artykułu.
I dodaje, że bez niezbędnych inwestycji, po wyłączeniu sygnału analogowego, dostępu do telewizji naziemnej będą pozbawieni np. uczestnicy Forum Ekonomicznego w Krynicy (choć organizatorzy zapewne postarają się zapewnić dostęp satelitarny). Zaś górale na swoją telewizję poczekają aż do roku 2014, kiedy zostanie uruchomiony trzeci z multipleksów.
Jak pisze Teluk cyfryzacja naziemna okazała się wielką szansą dla dotychczasowych nadawców satelitarnych. Są jednak wyjątki. Z procesu cyfryzacji została wykluczona jedyna katolicka telewizja w Polsce – Telewizja Trwam.
Należy stanowczo zaznaczyć, że ten krok jest decyzją polityczną, niemającą żadnego uzasadnienia. Miał on na celu ograniczenie konkurencji ze strony dynamicznie rozwijających się mediów katolickich, niosących zagrożenie światopoglądowe dla modelu lansowanego przez opcje rządząc
- podkreśla.
Szef instytutu Globalizacji kwestionuje też technologiczny model budowania telewizji naziemnej, oparty na standardzie DVB-T, który za kilka lat najpewniej zostanie zmieniony na następcę:
Motywy wdrażania technologii, które za kilka lat trzeba będzie wymienić, są zrozumiałe – ogranicza się tym samym konkurencję na rynku i będzie można dodatkowo zarobić na przejściu z technologii starej na nową. Za wszystko zapłaci przecież podatnik
- zaznacza dr Teluk.
ansa/Nasz Dziennik
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/151003-cyfryzacja-naziemna-wbrew-logice-i-zasadom-ekonomii-polska-wybrala-najdrozsza-technologie-i-realizuje-najczarniejszy-scenaiusz
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.