Agnieszka i Urszula Radwańskie w meczu rozgrywanym na terenie Izraela, pewnie pokonały gospodynie turnieju Julię Glushko i Shahar Peer 4:6, 6:3, 6:4  w meczu grupy C Pucharu Federacji. Niektóre z relacji z tego meczu sugerowały, że polskie tenisistki były lżone przez siedzących na trybunach kibiców. Portal niezalezna.pl dotarł do informacji, że tenisistki były m.in. nazywane "katolickimi s...mi". Skandaliczne informacje potwierdzali też członkowie polskiej ekipy tenisowej. Izraelscy kibice mieli też gwizdać i buczeć na polskie zawodniczki, co w meczach tenisowych nie jest czymś naturalnym.

Z kolei portal "Gazety Wyborczej" badając tę sprawę, zapytał o opinię dyrektora sportowego Polskiego Związku Tenisowego:

To są wyolbrzymione plotki medialne. Rozmawiałem z Dawidem Celtem [sparingpartnerem] i z Krzysztofem Guzowskim [masażystą], ale żaden z nich tego nie potwierdził. Z zawodniczkami nie rozmawiałem, bo są za granicą

- powiedział Wojciech Andrzejewski.

Jedyne co potwierdza, to fakt, że izraelskie zawody nie zostały poprawnie zorganizowane. Zastrzeżenia dotyczą m.in. ochrony zawodów.

Dziwną wypowiedź w tej sprawie odnotowaliśmy z kolei na portalu dziennik.pl. Wojciech Fibak tak odniósł się do całej sprawy:

Uważam, że Izrael to jest piękny kraj, wspaniała tradycja, wspaniali ludzie, wspaniała historia. Zawsze powinniśmy bardziej ich rozumieć, za to co ich spotkało na naszym terytorium, bez naszej winy, ale się zdarzyło. Nie powinniśmy robić szumu wokół tego, co stało się na korcie, bo jeśli ktoś będzie o tym czytał w Nowym Jorku, czy w Toronto, czy w Paryżu, to pomyślą, że w jakiś sposób nasza reprezentacja, my Polacy, nie byliśmy bez winy, że coś musiało być na rzeczy. Dlatego ja podchodziłbym do tego spokojniej

- ocenił były tenisista.

Same tenisistki nie komentują zaistniałej sytuacji.

A to konferencja prasowa od której rozpoczęły się dywagacje w tej sprawie:

lw, niezalezna.pl, wyborcza.pl