NASZ WYWIAD. Ks. Danek z Wadowic oskarżany przez "Newsweek" o malwersacje: po weekendzie pozew sądowy przeciwko tygodnikowi będzie gotowy

fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Ksiądz Paweł Danek z Wadowic, ostro zaatakowany przez "Newsweek" nie zamierza dawać się obrażać. Jego prawnicy pracują nad pozwem przeciwko organowi Tomasza Lisa. Pozew będzie też skierowany przeciwko osobie, która złożyła donos, a która wypowiadała się dla "Newsweeka".

O sprawie zarzutów, których prokuratura nie postawiła, a dotychczasowe kontrole nie wykazały żadnych nieprawidłowości w przedsięwzięciach o których napisał "Newsweek", rozmawiamy z księdzem Pawłem Dankiem.

 

Jak wygląda ta sprawa z punktu widzenia księdza?

Przede wszystkim przez dziennikarza „Newsweeka” zostało wszystko wymieszane i wrzucone do jednego worka: sprawy Domu Rodzinnego (Jana Pawła II – przyp. red.), wydawnictwa Anima Media, biura podróży pielgrzymkowych Awertour. Jestem bardzo zbulwersowany sugestiami pod moim adresem.

Inwestycja w Wadowicach (Dom Rodzinny Jana Pawła II – przyp. red.) prowadzona jest zgodnie z harmonogramem („Newsweek” sugerował, że jest opóźniona – przyp. red.), który został zaakceptowany przez Urząd Marszałkowski. Powstała za środki unijne, częściowo ministerialne, więc istnieje cała sprawozdawczość w Ministerstwie Kultury i w Urzędzie Marszałkowskim. Poza tym inwestycja podlegała wszelkim kontrolom. Było kilka kontroli z urzędu skarbowego, bodajże dwie. Sam zleciłem przeprowadzenie audytu w styczniu ubiegłego roku. Potem swój audyt przeprowadził Urząd Marszałkowski w drugiej połowie 2012 r.

Tekst w „Newsweeku” to stek bzdur i dziwię się temu dziennikarzowi, że pisze, iż trwa postępowanie prokuratorskie, że CBA się tym zajmuje. A nie ma przecież żadnego postępowania. To czynności sprawdzające, które organ śledczy musi rozpocząć po złożeniu donosu. Tak więc ja jestem spokojny o te sprawy. No, ale umieszczenie opaski na moich oczach, podawanie inicjału nazwiska... Jestem przecież osobą publiczną, a takie sugestie, że jestem przestępcą, są karygodne.

 

Czy ksiądz zwolnił z pracy tego człowieka, który złożył donos do prokuratury? Jeśli tak, to za co?

Dosyć długo współpracowałem z tym człowiekiem. Przy „Tryptyku Rzymskim” (poemat Jana Pawła II z 2003 r. – przyp. red.), przy „Bracie Papieża” (film o Edmundzie Antonim Wojtyle – przyp. red.). Pod koniec 2011 r. zaczęliśmy się orientować w nieprawidłowościach w naszej spółce, groziło to nawet jej upadkiem. Rozstaliśmy się z nim, nie chcieliśmy go już dopuszczać do spraw finansowych. Mam zamiar pozwać go z powództwa cywilnego za pomówienia. On jest jedynym człowiekiem, który sprowokował napisanie tego artykułu w „Newsweeku”.

 

Jak wyglądał kontakt redakcji „Newsweeka” z księdzem?

Dziennikarz przysłał maila w środę wieczorem. Ja byłem wówczas we Wrocławiu i przeczytałem go dopiero w czwartek rano. Odpisałem mu od razu, choć przygotowywałem się do wyjazdu na zabieg medyczny do Raciborza. Napisałem, że jestem do jego dyspozycji, że chętnie się z nim spotkam i odpowiem mu na wszystkie pytania. Za dwie godziny odpisał, że on jest w Warszawie, że jest już za późno, bo oni o 12 zamykają numer. Za jakiś czas zadzwonił i zażądał odpowiedzi na 15 czy 20 bardzo szczegółowych pytań, na które można było odpowiadać „tak” czy „nie”. Zorientowałem się wówczas, że on już ten artykuł napisał. Rozłączyłem się mówiąc, że to nie ma najmniejszego sensu. On chyba tylko chciał zdobyć podkładkę, że ze mną rozmawiał. Z tego co wiem, to on nawet nie pofatygował się, aby zatelefonować do prokuratury.

 

Portal wadowice24.pl, który opisał sprawę księdza podał, że sprawa artykułu „Newsweeka” znajdzie swój finał w sądzie. To prawda?

Tak, razem z prawnikami przygotowujemy pozew. Chcemy zażądać sprostowania i przeprosin. Nie znam się na kwestiach prawnych, ale to podobno nie będzie proste, bo pod koniec artykułu dziennikarz asekuracyjnie, że pan Piotr Waszek został zwolniony itd. Jednak w tekście jest tyle kłamstw, że na pewno złożymy. Chcemy to w miarę szybko przygotować. Mam deklarację od prawników, że po weekendzie pozew będzie gotowy do złożenia.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

CZYTAJ TAKŻE: Kolejny atak „Newsweeka” na Kościół. Tym razem ofiarą nagonki padł ks. Paweł Danek, były dyrektor wadowickiego muzem

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...