NASZ WYWIAD. Bielewicz: Wyprzedaż pakietu akcji PKO BP jest skandalem. Żadne inne słowo nie określa lepiej działania na szkodę własnego kraju

fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

W polskich rękach jest już tylko 32 procent AKCJI banku PKO BP. Stało się tak po kolejnej sprzedaży przez rząd Donalda Tuska kolejnego pakietu akcji tego ostatniego państwowego banku. Budżet państwa pozbawia się nie tylko przyszłych zysków z dywidendy banku, ale traci też resztki kontroli nad systemem finansowym kraju.

Czym to może grozić pytamy Jerzego Bielewicza, finansistę, prezesa stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek".

 

wPolityce.pl: Co oznacza dla Polski, dla jej gospodarki, sprzedanie przez rząd kolejnego pakietu akcji banku PKO BP?

Jerzy Bielewicz: Mówiąc najprościej sprzedaż kolejnych pakietów akcji firm z sektorów strategicznych, w tym przypadku banku, obniżenie pakietu do 32 procent powoduje, że utraciliśmy kontrolę należną akcjonariuszowi większościowemu, a pakiet w rękach Skarbu Państwa topnieje w szybkim tempie.  Projekt funduszu Inwestycje Polskie, który stanowi alibi transakcji sprzedaży akcji PKO BP, ma w mojej ocenie ukryty cel, taki oto, by kontrolę nad strategicznymi dla polskiej gospodarki firmami np z sektora energetycznego, wyprowadzić poza Ministerstwo Skarbu Państwa, Ministerstwo Gospodarki, poza organa rządowe. Jest to na rękę tym z ministrów, którzy z uwagi na zwykły brak fachowych kompetencji, boją się odpowiadać za stan firm, uciekają przed tą odpowiedzialnością, bo zwyczajnie nie mają pojęcia na czym polega nadzór właścicielski. Dobrze pokazuje to przykład LOT-u i ministra Budzanowskiego.

 

Politycy ten proceder nazywają wyprzedażą skarbów rodowych. Jak na to patrzy finansista?

Oczkiem w głowie każdego państwa powinien być system finansowy. Ja nie znam państwa, które osiąga sukces gospodarczy, a które by nie kontrolowało swojego systemu bankowego. Ta kontrola może przebiegać na różne sposoby. Poprzez własność, ale także poprzez regulacje prawne oraz poprzez właściwy nadzór finansowy.

Niestety państwo polskie nie spełnia się w roli opiekuna własnego systemu bankowego. Wręcz przeciwnie, oddaliśmy 70 procent kontroli nad sektorem bankowym, a co równie złe, zaniechaliśmy w praktyce nadzoru nad bankami należącymi teraz do zagranicznych właścicieli. A kapitał ma oczywiście narodowość. Banki kontrolowane przez kapitał niemiecki, czy przez kapitał włoski działają po pierwsze na rzecz swoich spółek-matek, po drugie na rzecz firm ze swoich krajów macierzystych. Świetnym przykładem jest chociażby Bank Pekao SA, który wspiera firmy włoskie działające na polskim rynku. Wystarczy wspomnieć perturbacji polskich firm budujących autostrady, metro w Warszawie, czy gazoport w Świnoujściu.

Trzeba też dodać, że sprzedaliśmy nasze banki razem z bardzo korzystnym dla nowych właścicieli systemem prawnym. Systemem prawnym, który uprzywilejowuje banki w ich relacjach z klientami. Warto zwrócić uwagę na tzw. bankowy tytuł egzekucyjny.  Pozwala on bankowi, bez poinformowania klienta, np. firmy, wejść na jego konto. Dopiero, gdy następuje egzekucja komornicza dowiaduje się on, że bank przedsięwziął wobec niego takie kroki. Klienci banków właściwie nie mają ochrony sądowej w relacjach z bankiem.

W takiej sytuacji wyprzedaż kolejnego pakietu, do poziomu o wiele poniżej 51 procent, który daje realną kontrolę, jest skandalem. Żadne inne słowo nie określa chyba lepiej działania na szkodę własnego kraju.

 

Ludzie bardzo często zapominają, że gospodarka to system naczyń połączonych. Widać to zwłaszcza na styku banków i przedsiębiorstw.

Dokładnie tak jest. Powiem więcej. System bankowy w obcych rękach pozwala na drenaż kapitałowy całej gospodarki. A ten drenaż jest olbrzymi, bo transfery zysków, kapitału sięgają ponad 60 miliardów złotych rocznie. To przewyższa dwukrotnie dotacje (netto) Unii Europejskiej do naszej gospodarki, łącznie z transferami do kraju dokonanymi przez Polaków pracujących za granicą. Skonstruowano system drenażu polskiej gospodarki, ale też transferu kapitału ludzkiego i dóbr na rzecz bogatych krajów Unii Europejskiej. Nazwałbym to ironicznie systemem dyfuzyjnym, którego centrum jest gdzieś między Berlinem a Paryżem, a my realnie wspierając bogate kraje Europy Zachodniej, wpędzamy się w coraz to większą biedę.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

CZYTAJ TAKŻE: Rząd Tuska pozbył się kolejnego pakietu akcji banku PKO BP. Trwa "ordynarna wyprzedaż majątku"

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...