Marszałek Śląski Mirosław Sekuła zaproponował nowe kompetencje członkom Zarządu Województwa Śląskiego planując odebranie kultury RAŚ. Jerzy Gorzelik protestuje i chce utrzymania dotychczasowych kompetencji a zwłaszcza swojego wpływu na kulturę. Zobaczymy czy to tylko teatrzyk anty-RAŚ w wydaniu PO czy wola realnej zmiany. Jest wiele możliwych wariantów rozwoju sytuacji w tym trwanie koalicji bez RAŚ.

Mirosław Sekuła został wybrany na marszałka głosami radnych RAŚ po czym nabił koalicjanta na widelec i testuje odporność na grillowanie. Za czasów marszałka Matusiewicza lider RAŚ prowokował konflikty za pośrednictwem mediów pouczając polityków PO, nawet samego Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Gdy część PO zmusiła marszałka Matusiewicza do zajęcia się tematem Muzeum Śląskiego Jerzy Gorzelik przekroczył Rubikon namawiając dyrektora Jodlińskiego do wejścia w konflikt z marszałkiem i niewpuszczenie jego przedstawiciela. Próbowano narzucić wizję wystawy o historii regionu bez żądnej dyskusje, arbitralną decyzją „fachowców” z rady programowej Muzeum. Szerokim strumieniem wyciągano środki na inicjatywy kulturalne (Sztuka „Miłość w Konigshutte”) czy swoje gazetki (kwartalnik „Fabryka Silesia”, wsparcie dla „Nowej Gazety Śląskiej”).

Mirosław Sekuła jest zbyt doświadczonym politykiem aby pozwolić na publiczne upokarzanie siebie i swojej formacji. Powiedział sprawdzam i czeka na reakcję RAŚ. Jeżeli jest wola poważnej zmiany to polityka ślązakowskiego kulturkampfu zostanie zatrzymana lub ograniczona. Kluczowa sprawa to zmiana dyrektora Muzeum Śląskiego i rzetelna publiczna dyskusja na temat wystawy historycznej. Jednak być może mamy do czynienia z teatrem – nastąpi symboliczna zmiana dyrektora, ograniczenie wyrzucania funduszy. Gorzelik konsekwentnie zajmuje różne przyczółki po czym stara się je używać dla swoich celów. Pytanie co marszałek Sekuła zaproponuje RAŚ aby pozostał w koalicji.

Pytanie jednak czy zaproponuje cokolwiek. Uważna analiza sytuacji politycznej pokazuje, że bez RAŚ władze Województwa Śląskiego mogą funkcjonować całkiem dobrze. PO ma 22 radnych a PSL 2 co razem oznacza połowę radnych Sejmiku. Krążą plotki o pozyskaniu jednego z radnych RAŚ lub jedynego reprezentanta Solidarnej Polski. Mając 24 głosy koalicja będzie wygrywać większość głosowań a umocniona może rządzić bez RAŚ do końca wyborów. Może się więc zdarzyć, że władza Gorzelika zostanie ograniczona do jego gabinetu w Urzędzie Marszałkowskim i czasem przecięcia jakiejś wstęgi. A jak ze stadionem nic się nie uda zrobić – marszałek podziękuję koalicjantowi.

Gorzelik może wybrać zerwanie koalicji i licząc na bezkrytyczne wsparcie mediów (zwłaszcza katowickiej „Gazety Wyborczej” w coraz mniejszym stopniu „Dziennika Zachodniego”) przekonywać do swojej formacji. Tylko, że tracąc wszelkie wpływy i stanowiska swoich ludzi RAŚ przestanie być postrzegany jako trampolina do kariery. Iluś naukowców łasych na rady czy ekspertyzy pójdzie do innych promotorów. Zerwanie koalicji oznacza brak nadziei dla RAŚ na realizację postulatów ogólnopolskich – uznanie skodyfikowanego języka śląskiego czy narodowości śląskiej. Straszenie pójściem do Palikota przy obecnych sondażach formacji fanów legalizacji marychy nie zadziała. RAŚ jak większość organizacji na Śląsku stara się podczepiać pod parafie. Jednoznaczne stanowisko arcybiskupa Skworca to bardzo utrudniło A sojusz z Palikotem to uniemożliwi. Ziści się satyryczna wizja ze starego felietonu Szczepana Twardocha o Ślązakach z pióropuszami górniczymi w miejscu gdzie pióra miewają tancerki kabaretowe. Ale poprze to chyba tylko negatywny bohater tego felietonu – podwarszawiak Kazimierz Kutz. A w Sejmiku koalicja RAŚ możliwa jest wyłącznie z PO-PSL.

Jerzy Gorzelik do 8.02 br. ma czas na decyzję czy przyjmuje zakres kompetencji proponowany przez marszałka. Obecnie Stadion Śląski to żmudna budowa i użeranie się z ekspertami zapewne przy ograniczonych funduszach. Nie będzie lider RAŚ mógł robić sobie znakomitego pijaru niczym dyrektor stadionu Marek Szczerbowski przy okazji kolejnych koncertów czy meczy – bo w trakcie budowy ich nie będzie. Widok Gorzelika w hełmie i szkicownikiem na budowie niczym inżyniera Karbowskiego w „Czterdziestolatku” to nie jest marketing na dzisiejsze czasy.