Senator partii rządzącej tłumaczy, że w krajach zachodnich działania zapobiegające bezrobociu zaczynają się intensyfikować, gdy przekracza ono pięć procent.

Gdy przekracza 10 proc. zapala się czerwone światło. Bezrobocie na poziomie 15 czy 17 procent to już rewolucja. Dziś jesteśmy spóźnieni i trudno będzie rozwiązać ten problem

– mówi "Gazecie Polskiej Codziennie "Jan Rulewski.

Senator przyznaje, że faktyczne bezrobocie może w Polsce być większe, dużo ponad poziom „rewolucyjności”.

Według niektórych ekspertów poziom bezrobocia to 15 procent „plus”. Ten „plus” jest bardzo duży. Realne bezrobocie wynosi więc 20 procent.

To definitywny koniec możliwości propagandowego nadęcia partii Donalda Tuska w kwestiach gospodarczych.

Na dane o bezrobociu patrzę z wielką trwogą. Przez ostatnie kilka lat tłumaczono nam, że Polska przechodzi przez kryzys łagodnie i jesteśmy zieloną wyspą. Ten mit pękł jak bańka mydlana Dzisiaj rząd nie robi nic, aby walczyć o miejsca pracy

- mówi Janusz Śniadek, poseł PiS, były szef NSZZ "Solidarność".

Ci co mają jeszcze pracę też nie mają łatwo. Dziennik „Rzeczpospolita” na czołówce informuje, że wynagrodzenie pierwszy raz od czasu transformacji ustrojowej spadło poniżej poziomu inflacji. To powoduje malenie i tak coraz niższego popytu wewnętrznego, co było dotąd kołem ratunkowym kulejącej polskiej gospodarki, mimo okrzyknięcia jej „zieloną wyspą”.

Specjaliści nie potrafią jednoznacznie stwierdzić jak sytuacja będzie wyglądała w tym roku. Część z nich twierdzi, że podwyżki będą, ale jedynie dla kluczowych pracowników przedsiębiorstw.

Żaden menedżer nie może w tej sytuacji pozwolić sobie na ignorowanie kosztów, wyników, rentowności, bo takie podejście zostałoby szybko zweryfikowane przez rynek

- mówi dla „Rz” Wojciech Morawski, prezes spółki Atlantic.

W górnictwie podwyżki będą takie, aby sięgnąć poziomu inflacji. Cięć etatów nie będzie, ale na miejsce odchodzący na emeryturę będą niższe liczby przyjętych do pracy.

Slaw/ GPC/ Rz