W 2011 roku nacjonalistyczny polityk holenderski, lider radykalnej Partii Wolności – Geert Wilders zaproponował, by stworzyć „wioski szumowin” (po holendersku: tuigdorpen). Jego postulat brzmiał następująco:
Recydywiści powinni być przymusowo usuwani z dzielnic i wysyłani do wiosek szumowin. Tam będą zakwaterowani w kontenerowych pojemnikach przeznaczonych na mieszkania. Jeśli zarzuty dotyczą osób nieletnich, wówczas przesiedlone powinny być razem z nimi całe rodziny. Należy usunąć te wszystkie śmieci razem.
Gdy Wilders proponował, by „usunąć szumowiny z dala od naszych dzielnic”, jego pomysł spotkał się ze zdecydowanym potępieniem nie tylko większości mediów, lecz także polityków, zwłaszcza lewicy. Słowo tuigdorpen zostało nominowane do nagrody najgorszego neologizmu roku w Holandii.
Minęło jednak kilkanaście miesięcy i oto pomysł Wildersa realizuje rada miejska Amsterdamu, złożona z socjaldemokratów, liberałów i zielonych. W myśl projektu, który firmuje burmistrz miasta Eberhard van der Laan z lewicowej Partii Pracy, szczególnie uciążliwi sąsiedzi mają być przymusowo przesiedlani do specjalnych kontenerowych osiedli na obrzeżach miasta. W tych specyficznych odizolowanych miejscach, gdzie znajdą się pod czujnym okiem pracowników socjalnych i policji, będą mieli darmowe zakwaterowanie oraz opiekę zdrowotną.
Kto i za co miałby trafiać do takiego getta? Według pierwotnego pomysłu Wildersa, mieli to być głównie „aspołeczni recydywiści”, wywodzący się głównie ze środowisk imigranckich, mający problemy z integracją w społeczeństwie holenderskim. Ten projekt został przez władze Amsterdamu nieco zmodyfikowany. Zgodnie z ich zapowiedziami, represjami miałyby być objęte głównie osoby znane z niechęci do gejów, lesbijek i związków homoseksualnych oraz do cudzoziemców. Zachowany został za to inny postulat Wildersa – odpowiedzialność zbiorowa rodzin za postawy dzieci. Przesiedlane mają być bowiem całe rodziny, jeśli homofobami lub ksenofobami okażą się ich pociechy.
Skazani na przymusowe wysiedlenie będą musieli opuścić swoje mieszkanie, niezależnie od tego, czy jest ono ich własnością, czy je tylko wynajmują. Nie będą mogli wrócić do centrum miasta co najmniej przez pół roku – dopóki nie przejdą pomyślnie procesu reedukacji, prowadzonego przez pracowników urzędów socjalnych.
Komentatorzy zwracają uwagę, że przesiedlani mają być nie przestępcy, a więc osoby skazane prawomocnym wyrokiem przez sądy za konkretne naruszenie prawa, lecz osoby uznane przez władze miasta za niebezpieczne dla porządku publicznego. Do przymusowego wysiedlenia nie będzie potrzebny nakaz sądu, lecz decyzja administracyjna. Takie prawo daje bowiem burmistrzowi ustawa o ochronie bezpieczeństwa publicznego.
Jak będą egzekwowane nowe przepisy, które weszły w życie od początku tego roku? Przedstawiciele władz Amsterdamu w swoich wypowiedziach kładą nacisk nie na kategorię „przestępstwa”, lecz takie wyrażenia, jak „mobbing”, „molestowanie”, „tyranizowanie”, „obrażanie” czy „uprzykrzanie życia”. W tej perspektywie ważniejsze staje się subiektywne poczucie bezpieczeństwa i dyskomfortu niż obiektywnie mierzalne kryteria, takie jak np. statystyki przestępczości.
Decyzja władz holenderskich wywołała dyskusję w mediach na całym świecie. „Washington Post” napisał, że jest to pomysł rodem z powieści Orwella. „Der Tagesspiegel” w tekście pt. „Nie ma tolerancji dla wrogów tolerancji” pyta, czy nie mamy przypadkiem do czynienia w nową, zaawansowaną formą represji, dokonywaną w imię tolerancji. Pojawiają się też porównania z bantustanami dla Zulusów, rezerwatami dla Indian, gettami dla Żydów czy sowieckimi obozami reedukacyjnymi dla wrogów komunizmu. Holenderscy internauci z ironią przypominają, że pierwsze obozy koncentracyjne stworzono dla Burów, czyli holenderskojęzycznych Afrykanerów podczas wojny z Anglikami. Z tymi paralelami nie zgadza się jednak rzecznik prasowy burmistrza Amsterdamu Bartho Boer. Odrzuca też jakiekolwiek porównania z projektem Geerta Wildersa. Jego zdaniem chodzi o „obronę liberalnych wartości Amsterdamu”.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/149256-gorny-nie-ma-tolerancji-dla-wrogow-tolerancji-amsterdamskie-wioski-szumowin-nazywane-sa-pomyslem-rodem-z-powiesci-orwella
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.