Zmarła Pani Jadwiga Kaczyńska, matka prezydenta i premiera Rzeczpospolitej Polskiej. Osierociła drugiego ze swych synów, Jarosława. Pierwszy, Lech osierocił Ją trzy lata temu. Niektórzy twierdzą, że nie ma większej tragedii niż przedwczesne odejście dziecka – ale nie podejmuję się rozsądzać, gdzie na tej skali strat umieścić śmierć matki, która dała życie, kochała i wychowała dzieci w taki sposób, że nie tylko stali się wartościowymi obywatelami, ale mogli piastować najwyższe urzędy w państwie.
Przyszła na świat 87 lat temu w Starachowicach, które już uczyniły Ją honorowym obywatelem miasta. Rodzina, ojciec inżynier budowlany Aleksander Jasiewicz, matka Stefania z Szydłowskich, wyposażyła Ją w taki kapitał wartości, który pozwolił Jej do końca dokonywać właściwych wyborów. Najpierw Szare Szeregi, potem powiązania z AK, studia, praca i wychowanie dwóch synów. Tym razem to Ona, jakby przekazując pałeczkę pokoleń, dała dzieciom podobną formację intelektualną, światopoglądową i moralną, nazywaną „przedwojenną inteligencją” - przeciwieństwo do „wykształciuchów”. Dzisiejsze media mainstreamowe na gwałt poszukują dla młodzieży wzorców osobowych i znajdują… Jurka Owsiaka „Róbta co chceta”, jakieś aktoreczki z telewizyjnych seriali gotowe sprzedać każdą tajemnicę życia intymnego czy 50-letniego bobo-piernika; infantylnego w dodatku dumnego ze swojej niedojrzałości. A tu, proszę, wzorzec kobiety, która robiła to, co należało, choć żyła w czasach mało sprzyjających właściwym wyborom moralnym - najpierw wojna, potem komuna - i wyposażyła dzieci nie tylko w poglądy, ale rozum, energię i siłę, aby te poglądy przekładać na język czynów. Matka i kobieta pracująca, świadoma obywatelka i społecznica, w dodatku zawsze elegancka, dobrze ubrana, taktowana w publicznych wystąpieniach, po prostu dama – czy to nie świetny role model, wzorzec dla młodych Polek?
Tu pozwolę sobie na dygresję: przez lata pracy w Wielkiej Brytanii cierpliwie wysłuchiwałam peanów na cześć angielskich feministek, ich determinacji i odwagi. Manifesty literackie Mary Willstonecraft, marsz sufrażystek na Westminster, dramatyczne losy Emmeline Panhurst, strajki, głodówki, więzienie. No i słynne „palenie staników”, które do dziś bawi mnie do łez. Kiedy przyjaciele pytają „dlaczego?”, rozpoczynam długi wykład o historii równouprawnienia po polsku. Oto w Polsce pod zaborami, po kolejnych powstaniach – zwłaszcza klęska powstania styczniowego stała się taką ważną cezurą – gdy najwartościowsza cześć mężczyzn zginęła w walkach lub gniła na Syberii, kobiety masowo przejmowały obowiązki, tradycyjnie należące do mężczyzn. Musiały nie tylko wychowywać dzieci, ale ciężko pracować, aby utrzymać majątek i zapewnić rodzinie środki do życia. Tak wyglądała polska emancypacja. Moi angielscy przyjaciele niewiele z tego rozumieli. Dopiero, kiedy urządziłam im wyprawę do kina na „Katyń” Wajdy, zaprzyjaźniony poseł – laburzysta powiedział: ”Oh, now I have had a chance to understand it”. Czy Pani Jadwiga Kaczyńska nie należała do tego długiego łańcucha pokoleniowego polskich kobiet, które zostały postawione przez historię w niezwykle trudnych warunkach, i znalazły w sobie dość zasad i siły, aby im sprostać?
I jeszcze jeden wątek, z pewnością równie ważny. Komentarze rządzącej klasy politycznej i jej mediów po odejściu Pani Jadwigi Kaczyńskiej. Otóż na Zachodzie postawa oficjeli i mediów w stosunku do śmierci osób publicznych, ale także ofiar katastrof czy klęsk żywiołowych, to sygnał poziomu cywilizacyjnego polityków i dziennikarzy. W Izbie Gmin mamy „środę premiera”, który odpowiada na pytania opozycji, a pierwszy punkt programu, to życzenia i kondolencje. I gdyby szefowi największej partii opozycyjnej Edowi Milibandowi zmarła matka, Cameron w imieniu swego rządu złożyłby mu publiczne kondolencje. Czy Donald Tusk przekazał Jarosławowi Kaczyńskiemu wyrazy współczucia na pierwszej po śmierci Jadwigi Kaczyńskiej sesji sejmu? I czy media głównego nurtu powstrzymały się na kilka dni z atakiem na lidera PiS? Akurat! Wypowiedź Tomasza Nałęcza, profesora i doradcy prezydenta Rzeczpospolitej, nie pozostawia tu najmniejszej wątpliwości. Czy jego postawa, zachowanie, ma cokolwiek wspólnego z europejskimi standardami cywilizacyjnymi, czy też jest przykładem braku takich zasad?
W Wielkiej Brytanii często słyszy się krótkie słowo „civil”, zachowania cywilizowane, które ułatwiają życie na co dzień, pozwalają na w miarę bezkolizyjne funkcjonowanie. Także w polityce. To coś więcej niż savoir vivre, a mniej niż zapis prawny. Po prostu zbiór standardów, kształtowany przez wieki na połączonej tradycji klasycznej i chrześcijańskiej, które Samuel Huntington w swoim „Zderzeniu Cywilizacji” tak precyzuje: ”Są to zasady, określające wartości i pojęcia, do których odwołują się ludzie i wspólnoty w różnych sytuacjach życiowych”. A więc że zmarłych należy pochować, niepełnosprawnym pomóc, symbole narodowe szanować, bo od tego zależeć może spójność i dobro całej wspólnoty, respekt dla prawdy, szacunek dla osoby ludzkiej. Słychać tu echa Dekalogu o miłości bliźniego, ale także pism Platona, że „rządy powinny cechować się cnotą i godzeniem celów osobistych i wspólnotowych”, „idealnego społeczeństwa„ Tomasza Morusa, ale też polskiej Konstytucji 3 maja. Te standardy cywilizacyjne – które do pierwszego rozbioru współkształtowała także Rzeczpospolita - to lubrykant łagodzący relacje między ludźmi, wspólnotami i utrzymujący je na właśnie „ludzkim” poziomie. Współczucie, kondolencje dla lidera partii opozycyjnej po śmierci matki, to byłaby jedna z takich sytuacji.
Czy partia, która o tym nie wie lub która świadomie depcze europejskie standardy, prowadzi nas, społeczeństwo, we właściwym kierunku? Wątpię. Czy zasługuje na nasz głos w urnie? Na pewno nie. Chcę głosować na takie ugrupowanie, które zagwarantuje mi organizację mojego kraju wedle zasad, które przyczyniły się do rozwoju Europy, a nie skazywały ją na chaos i barbarzyństwo: zmarłych pochować, niepełnosprawnym pomóc, ubogich wesprzeć, zatroskanych pocieszyć.
Artykuł ukazał się na portalu SDP.PL. Polecamy!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/149251-strapionych-pocieszyc-w-wielkiej-brytanii-czesto-slyszy-sie-krotkie-slowo-civil-to-cos-wiecej-niz-savoir-vivre-a-mniej-niz-zapis-prawny
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.