Nowa moda - na zabijanie bliźniąt. "Selektywna terminacja płodowa stosowana jest na coraz większą skalę"

fot. YouTube
fot. YouTube

Selektywna redukcja nadliczbowych płodów - pod tym eufemizmem kryje się okrutna praktyka zabijania dzieci w łonie matki w przypadku ciąż mnogich. Coraz bardziej popularna - zbiera swoje żniwo.

Coraz częściej w przypadku mnogich ciąż – również tych, które nie są wynikiem zapłodnienia in vitro – lekarze na Zachodzie zadają pytanie o chęć „selektywnej redukcji nadliczbowych płodów”, czyli mówiąc wprost: o chęć zabicia jednego lub dwojga dzieci (w przypadku trojaczków), co ma zwiększyć szansę na zdrowie i prawidłowy rozwój dziecka pozostawionego w łonie matki oraz zdrowie jej samej.

Jak przebiega taka „redukcja”? Najpierw dzieci muszą osiągnąć dziewiąty tydzień życia płodowego. Jeśli nie ma wśród nich żadnego chorego, lekarz dokonujący aborcji proponuje, aby rodzice wybrali, czy chcą mieć chłopca, czy dziewczynkę, a w przypadku trojaczków tej samej płci sam wybiera to z dzieci, które znajduje się w „najlepszej pozycji do wstrzyknięcia leku”. Uśmiercający zastrzyk robi dziecku w okolicę serca.

W Wielkiej Brytanii odnotowano w ostatnim czasie znaczny wzrost liczby aborcji ciąż mnogich – z oficjalnych statystyk Departamentu Zdrowia wynika, że jest ich dwa razy więcej niż w 2006 r.

Selektywna terminacja płodowa stosowana jest na coraz większą skalę nie tylko w przypadku ciąż pochodzących ze sztucznego zapłodnienia (w Indiach zastąpiła częściowo uśmiercanie noworodków płci żeńskiej).

Tego typu „redukcje” mają miejsce także w Polsce – w przypadku ciąż in vitro. Jak czytamy na polskim portalu medycznym przeznaczonym dla lekarzy ginekologów: „Zabieg („selektywna redukcja” – M.Ż.), który ma na celu zmniejszenie liczby płodów w przypadku ciąży trojaczej lub wyższego stopnia, zwyczajowo wykonuje się w 10. tygodniu. Zabieg ten polega na podaniu do klatki piersiowej płodu chlorku potasu, który wywołuje asystolię. Spośród 201 ciąż mnogich będących następstwem stosowania technik wspomaganego rozrodu, w 59 przypadkach ciąż trojaczych wykonano selektywną redukcję liczby płodów do dwóch. Okołoporodowe wyniki tej grupy porównano do wyników 88 kobiet z ciążą bliźniaczą i do wyników 54 kobiet z ciążą trojaczą, u których redukcji nie wykonano. Wyniki w obu grupach z ciążą bliźniaczą ­(zarówno naturalną, jak i po redukcji) niczym się między sobą nie różniły, natomiast w grupie ciąży trojaczej poród odbył się średnio 2 tygodnie wcześniej, niż porody bliźniąt, występował tu także wyższy odsetek powikłań ciąży. Niestety brak jest danych dotyczących chorobowości w dłuższym okresie obserwacji. [...] Chociaż wydaje się, że redukcja ciąży trojaczej do bliźniaczej wpływa na zmniejszenie chorobowości, to jednak brakuje danych obejmujących każdą z tych grup w dłuższym okresie obserwacji. Nie należy lekceważyć psychologicznych następstw redukcji, bólu, stresu i żalu po stracie płodu, jednak spośród 100 zapytanych kobiet, które poddały się temu zabiegowi 93% ponownie podjęłoby taką samą decyzję”.

Warto również przytoczyć stanowisko Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego:

Ciąża mnoga, o liczebności wyższej niż bliźniacza, wiąże się z dużym ryzykiem dla zdrowia kobiety a także jej dzieci, które narażone są na ryzyko samoistnego poronienia lub porodu przedwczesnego. Ryzyko to jest szczególnie wysokie u kobiet będących w pierwszej ciąży W tej sytuacji niepodejmowanie żadnej Interwencji stanowi większe zło niż dokonanie selektywnej redukcji liczby płodów. Technicznie możliwe jest wykonanie selektywnej redukcji liczby płodów, jednak zabieg ten powinien być wykonany w jak najwcześniejszym okresie ciąży.

„Selektywna redukcja nadliczbowych płodów” została zaproponowana pewnemu małżeństwu z Kanady, które dziś – po stracie trójki dzieci - daje świadectwo, że ich życie miało sens. Maria Taylor o tym, że jest w ciąży, dowiedziała się zaraz po ślubie. Wkrótce też okazało się, że nosi w łonie trojaczki. Jako kobieta trzydziestoletnia była namawiana przez swojego lekarza prowadzącego na „redukcję” swoich dzieci. Odmówiła. W 22. tygodniu ciąży zaczął się poród. Kobieta urodziła dwie dziewczynki i chłopca. Dzieci przeżyły jedynie 4 godziny ale - jak mówił ich ojciec - życie jego dzieci miało głęboki sens. W tym czasie zostały ochrzczone, tuliła je w ramionach cała rodzina.

Urodziły się tak pełne życia, machając rączkami i kwiląc – mówił w wywiadzie dla amerykańskiego portalu Jason Taylor – Mam nadzieję, że ich krótka historia przysłuży się ruchom chroniącym życie, gdyż każde ludzkie istnienie jest niepowtarzalne.

Przypomnijmy: metody późnych aborcji są różne – od aborcji chirurgicznej (dopuszczalnej do 24. tygodnia ciąży), po wstrzykiwanie roztworu chlorku potasu do układu krwionośnego dziecka, co powoduje zatrzymanie akcji serca. Aborcja chirurgiczna, polegająca na uśmierceniu dziecka przez wywołanie porodu lub cięcie (odpowiednik cesarskiego cięcia), podobnie jak wszystkie inne wykonywane jest bez znieczulenia dziecka, a ono samo zostaje zabite jeszcze w łonie matki..

 

 

 

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...