Po sesji sejmiku 21.01.2013 r. najprawdopodobniej zobaczymy stary Zarząd Województwa Śląskiego jedynie z nowym marszałkiem. Marsz ślązakowców przez instytucje kultury w naszym regionie będzie kontynuowany. W programie „Bliżej” Jana Pospieszalskiego doszło do starcia zwolenników jedynie słusznej historii Górnego Śląska według RAŚ i oponentów. To było jak bitwa pod Verdun – duży ostrzał ale bez ruchów wojsk. Kolejny rok koalicji może być jednak niszczący gównie dla śląskiej PO.

Nastąpiło starcie zwolenników jedynie słusznego poglądu na historię Górnego Śląska (reprezentacja – lider RAŚ Jerzy Gorzelik i dyrektor Muzuem Śląskiego dr Leszek Jodliński) z opcją krytyków propozycji Muzeum. Powtórzono w dużej mierze argumenty znane świetnie w regionie. Dyrektor Jodliński i radny Gorzelik tradycyjnie wmawiali, że koncepcja wystawy jest dziełem wybitnych naukowców skupionych wokół Muzeum i nic politykom do niej jej. W ten pijar wierzy jeszcze wyłącznie katowicka „Gazeta Wyborcza”. Nikt nie wspominał o legendzie głoszonej jeszcze latem przez lidera RAŚ jakoby nie ingerował w żadnym stopniu w koncepcję wystawy. Marszałek Adam Matusiewicz w wywiadzie dla „Dziennika Zachodniego” mówił, że wierzy w takie zapewnienia Gorzelika. W ostatniej „Nowej Gazecie Śląskiej” redaktor naczelny Jarosław Gibas otwartym tekstem potwierdza, że RAŚ będzie bronił Jodlińskiego jak niepodległości.

RAŚ jest pewny szansy wykorzystania koalicji z PO do dalszego prowadzenia kulturkampfu czyli maksymalnej promocji wizji tzw. narodu śląskiego prześladowanego wyłącznie przez Polaków. Dzięki funduszom publicznym separatyści mają do swojej dyspozycji Regionalny Ośrodek Kultury, Instytut Studiów Regionalnych, Muzeum Śląskie a na wsparcie otrzymują wydawane przez RAŚ „Nowa Gazeta Śląska” czy partyjne sztuki teatralne jak „Miłość w Konigshutte”. Nieomal pod patronatem kuratorium oświaty działa Silesia Schola czy stowarzyszenie nauczycieli regionalistów. W tym roku mają zapaść decyzje personalne dotyczące obsady takich podległych Marszałkowi Śląskiemu instytucji jak Biblioteka Śląska, Teatr Śląski i Muzeum Górnośląskie. Jeżeli liderzy PO nie zainteresują się tym problemem, niedługo nie będą mieli żadnego wpływu na politykę kulturalną i historyczną w Województwie Śląskim. Zgodnie z tezą felietonu Michała Smolorza jak i wizją historii postkomunistów, premier Tusk czy prezydent Komorowski będą przepraszać w imieniu wszystkich Polaków za zbrodnie komunistycznej UB na Śląsku. Ewentualnie polscy przywódcy będą dziękować kanclerz Angeli Merkel za wkład w rozwój regionu poprzez wykorzystanie miejscowych „Irokezów” jako siły roboczej w fabrykach, kopalniach i hutach.

Koalicja PO z RAŚ w Sejmiku Śląskim w kontekście odmowy objęcia patronatu nad Rokiem Korfantego przez premiera Tuska nabiera innego znaczenia. Powrót części Górnego Śląska do Polski lider RAŚ Jerzy Gorzelik nazywa podziałem regionu, powstania śląskie nazywa wojną domową. RAŚ usiłuje zaprzepaścić dzieło Wojciecha Korfantego a PO chce takie działania wspierać

–mówił w 2011 r. Czesław Sobierajski, przewodniczący klubu radnych PiS w Sejmiku Śląskim na konferencji prasowej pt. „Jak Donald Tusk obraził Ślązaków”.

Jednak powyższe kwestie nie stanowią problemu dla regionalnej PO. Powody takich działań śląskich platformersów zapewne trafie ocenia Jarosław Gibas, redaktor naczelny „Nowej Gazety Śląskiej” RAŚ:

Tymczasem poseł Tomczykiewicz wyraźnie podkreśla, że nie widzi potrzeby zmian w koalicji. Ten wytrawny polityczny gracz zdaje sobie przecież sprawę z tego jakie mogą być konsekwencje koalicji z SLD. Ta ostatnia, wymieniając w zarządzie RAŚ, raczej nie zadowoli się dwoma posadami: wiceprezezesaWFOŚiGW i asystenta członka zarządu. A żeby te konfitury mogły być dla SLD satysfakcjonujące, PO musiałaby, mówiąc brutalnie, zwolnić trochę miejsca, usuwając wielu swoich ludzi z intratnych stanowisk.

Co tam szarganie opinii Polsce i Polakom, aby stanowiska były. Polityka historyczna w wersji RAŚ ma tworzyć mit założycielski tej formacji niczym Muzeum Powstania Warszawskiego dla polityki patriotycznej PiS.

Teoretycznie istnieje jeden wariant. Odrzucenie kandydata PO-RAŚ-PSL i powołanie ponadpartyjnego technicznego Zarządu Województwa. Analogiczne rozwiązanie zastosowały czeskie partie w wypadku morawskich separatystów. Przede wszystkim jednak zarząd techniczny to skupienie się na autentycznych problemach mieszkańców regionu (np.problem z dojazdem do miejsca pracy z powodu kompromitacji Kolei Śląskich) a nie kolejne wyrzucanie pieniędzy na ślązakowskie igrzyska. PiS podjął taką próbę wysuwając kandydaturę prof. Jana Wojtyły. Jednak inne ugrupowania nie były zainteresowane taką rozmową. Jedyny wariant to sprawdzenie czy twór zwany Anty-RAŚ to tylko twór medialny pozwalający na funkcjonowanie niektórym politykom PO. Ci którzy są autentycznie „Anty-RAŚ” powinni zagłosować przeciwko kontynuacji koalicji.