Mamy kolejny przykład angażowania się państwowych instytucji – tym razem naukowych – w nurt antyklerykalizmu spod znaku ryfińszczyzny i środowizmu.

Tym razem rzecz jest nader niebezpieczna, bo skierowana do dzieci, przykryta kołderką nauki i wsparta nazwiskami uczonych autorytetów.

O sprawie do wPolityce.pl napisał Pan Zbigniew:

Słuchając mojego "ulubionego" radia TOK FM, natknąłem się w sobotę na audycję promującą konkurs dla dzieci polegający na przygotowaniu krótkiego filmu prezentującego niezwykłe zjawiska, które nas otaczają. Oferta konkursu z atrakcyjnymi nagrodami (tablety, kamery, telewizory) skierowana jest do dzieci w wieku 10-15 lat. Zainteresował mnie ten temat z dwóch powodów:

1. sam posiadając wykształcenie z obszaru nauk przyrodniczych, angażuję się społecznie w przekazywanie mojej wiedzy dzieciom, poprzez prowadzenie warsztatów i eksperymentów.

2. kilkakrotnie w trakcie audycji podawany był kontakt dla zainteresowanych, a mianowicie adres laickie.pl, który to adres od razu sugerował, że ten konkurs ma na celu promocję nie tylko czystej nauki.

Zajrzałem na tę stronę i rzeczywiście, z coraz większym zdumieniem odkrywałem sąsiadujące z informacją o konkursie dla dzieci, linki do różnego typu materiałów np. "Znak krzyża w sali posiedzeń Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. Opracowanie do pobrania. Redakcja Czesław Janik", "Wielka Izba sprawa Lautsi i inni p. Włochom" czy z działu ogłoszeń "Telefon zaufania dla księży - ateistów". Wydźwięk jednoznaczny, ale w końcu każdy może organizować sobie rozmaite konkursy. Najciekawiej zrobiło się, gdy zobaczyłem na graficznym ogłoszeniu konkursowym logo Uniwersytetu Warszawskiego i nazwę jednostki "Instytut Genetyki i Biotechnologii, Wydział Biologii" jako jednego z partnerów konkursu.

Może jestem przewrażliwiony, ale tak jednoznacznie ideologicznie i światopoglądowo nacechowana inicjatywa chyba nie powinna być oficjalnie wspierana przez taką instytucję jak Uniwersytet Warszawski.

Pozdrawiam

Nasz Czytelnik nie jest przewrażliwiony. Zaangażowanie uniwersytetu, jak również Rady Upowszechniania Nauki Polskiej Akademii Nauk (również wymieniona wśród partnerów konkursu) jest co najmniej nie na miejscu. Portal, z którym te naukowe instytucje weszły we współpracę swoje cele przedstawia w jakże przyjazny sposób:

Laickie.pl ma być miejscem wymiany informacji o konkretnych działaniach, akcjach, wydarzeniach, miejscem dyskusji.

Czemu to ma służyć:
- kontaktowaniu osób i organizacji w środowisku laickim, wymianie informacji,
- wymianie informacji dotyczących działań laickich, niezależnie od ich autorów,
- wspieraniu działań zgodnych z założeniami laickie.pl, podejmowanych przez inne grupy, osoby, organizacje,
- wspieraniu działań związanych z popularyzacją nauki.

Dążymy do:
- wielostronnego ujęcia każdego zagadnienia,
- zapewnienia przestrzeni sprzyjającej szacunkowi wobec wszystkich rozmówców (niezależnie od stosunku do ich poglądów).

Laickie.pl nie zajmuje się kwestiami gospodarczymi. Nie popiera żadnych partii politycznych, jednocześnie może występować o ich poparcie dla swoich działań w zakresie konkretnych projektów.

(...) Serdecznie zapraszamy do pomocy naszemu przedsięwzięciu osoby, którym bliska jest idea laickości.

Rozumiemy, że ideologia laickości jest bliska władzom jednego z wydziałów na UW oraz znaczącej części Rady PAN. Pytanie tylko, czy jest to zgodne ze statutem, misją, celami oraz tradycją tych instytucji życia narodowego.

Pod płaszczykiem szczytnych celów popularyzowania nauki odbywa się typowa lewacka propaganda, której elementy przytoczył nasz Czytelnik.

Dodatkowo na profilu organizacji na facebooku możemy znaleźć wpisy promujące nagrody wymyślone przez Wandę Nowicką, wywiady z antyklerykalną ulubienicą salonu Marią Peszek, czy wymysły pastafarian, o których drwinach niedawno pisaliśmy.

Rozumiemy, że właśnie w tym duchu UW i PAN zamierzają "rozwijać dociekliwość i popularyzować naukę wśród uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych" - co deklarują organizatorzy konkursu.

znp