Zamordowany strzałem w tył głowy w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie bohater Polski Podziemnej został pogrzebany przez komunistycznych oprawców w dzisiejszej kwaterze „Ł” („Łączka”) Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Informację potwierdził dr Krzysztof Szwagrzyk z Instytutu Pamięci Narodowej, kierujący pracami badawczymi:

Nie oznacza to, że ciało rotmistrza Witolda Pileckiego zostało zidentyfikowane. Prace trwają. Wiemy natomiast na pewno, że nie został przewieziony na Służew, tylko właśnie na „Łączkę”.

 

Zacytujmy fragment wspomnień dotyczących komunistycznego mordu na rotmistrzu:

„Gdy usłyszałem szept: „już idą”, zbliżyłem się do okna razem z dwoma współwięźniami, którzy znali Witolda Pileckiego. Nie zapomnę tego widoku. Prowadzono dwóch skazanych. Pierwszy pojawił się Witold Pilecki. Miał usta zawiązane białą opaską. Prowadziło go pod ręce dwóch strażników. Ledwie dotykał stopami ziemi. Nie wiem, czy był wtedy przytomny. Sprawiał wrażenie zupełnie omdlałego. A potem salwa”

– zapamiętał ks. Jan Stępień, więzień katowni na Rakowieckiej.

File:Pilecki photo 1947.jpg

Rotmistrz Pilecki jako więzień komunistycznych oprawców.

Egzekucję Pileckiego nadzorował Ryszard Mońko, zastępca naczelnika więzienia mokotowskiego ds. politycznych:

„25 maja 1948 r., między godz. 21 i 21.30 do mojego gabinetu zgłosiło się czterech panów, dwóch w mundurach wojskowych, dwóch po cywilnemu, z bezpieki. Na polecenie prokuratora Cypryszewskiego rozkazałem doprowadzenie Pileckiego na miejsce straceń. To był mały, oddzielnie stojący budynek za X pawilonem, którym rządziło MBP. Weszli do środka, ja zostałem na zewnątrz. Słyszałem jeden strzał”.

Mońko żyje do dziś w Hrubieszowie, nie „nękany” przez Temidę III RP.

Mimo, że protokół wykonania kary śmierci mówi o plutonie egzekucyjnym, strzelał jeden etatowy morderca - starszy sierżant Piotr Śmietański. Za najważniejszych „bandytów” dostawał premie. Ciało Pileckiego wywieziono za bramę więzienia na małym drewnianym wózku, ciągniętym przez konia. Gdzie zbrodniarze pogrzebali bohaterskiego rotmistrza – nie było wiadomo przez następne 64 lata, aż do… dziś. Dzięki Instytutowi Pamięci Narodowej wiemy już napewno, że został zrzucony potajemnie do dołu na obrzeżach Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Dziś miejsce to – jako kwatera „Ł” („Łączka”) - należy do nekropolii.

 

Tadeusz Płużański, publicysta, szef działu Opinie „Super Expressu”, autor książek „Bestie” i „Oprawcy. Zbrodnie bez kary”.