Marek Łangalis, ekonomista, twórca pierwszego zegara polskiego długu publicznego, ekspert Instytutu Globalizacji, w rozmowie z portalem Stefczyk.info komentuje ostatnie dane GUS, dotyczące gospodarki.

Ekspert wyjaśnia dlaczego warto śledzić doniesienia związane z produkcją przemysłową, której wskaźnik w grudniu spadł rok do roku o ponad 10 proc.:

Wyniki dotyczące produkcji przemysłowej pokazują ogólny stan gospodarki. Jest ona najbardziej miarodajnym wskaźnikiem, ponieważ, żeby coś wyprodukować trzeba zwiększyć inwestycje, zwiększyć dochody itd. To ma bardzo duże przełożenie na stan gospodarki, również dlatego, że w sektorze przemysłowym zatrudniona jest spora część pracowników. Jeśli więc w przemyśle coś się dzieje, automatycznie do jego wyników dostosowują się inne sektory działalności gospodarczej. To dlatego warto obserwować głównie to, co się dzieje w przemyśle.

Łangalis wyjaśnia, że dane GUS nie były zaskoczeniem:

O sygnałach dotyczących poważnych problemów w produkcji przemysłowej słyszałem już od połowy 2012 roku. To, co opublikował GUS, jedynie obrazuje te negatywne trendy. W grudniu widać było duże załamanie. Gdy rozmawiam z ludźmi zatrudnionymi w przemyśle to widzę, że nie są oni optymistycznie nastawieni do tego, co będzie się działo w tym roku. Liczba zamówień jest wyraźnie mniejsza. Ich zdaniem należy oczekiwać, że to będzie się utrzymywało.

Rozmówca Stefczyk.info przyznaje, że w jego ocenie „można się spodziewać tego, co najgorsze”.

Szczególnie, że w ostatnim czasie nie były podejmowane żadne decyzje, by ułatwić prowadzenie działalności gospodarczej. Widać było nawet ruchy odwrotne, jak choćby podniesienie składki rentowej. Każde działanie ma jakieś skutki. I my obecnie je widzimy

- tłumaczy Łangalis.

Wyjaśniając, co rząd powinien zrobić, by polepszyć sytuację, mówi jasno:

Rząd powinien się wycofać z gospodarki, zredukował biurokrację, obniżyć podatki i ułatwić prowadzenie działalności gospodarczej. Jednak to są mrzonki.

Cała rozmowa na Stefczyk.info

KL