Na łamach "Naszego Dziennika" Andrzej Melak, prezes Komitetu Katyńskiego, snuje refleksję o przechodzącej z pokolenia na pokolenie tradycji upamiętniania zrywu 1863 r. w jego rodzinie. Punktem wyjścia jest, jak wskazuje
skromny charakter tegorocznych obchodów 150. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego. Rządzącym zabrakło wyobraźni, którą dysponowali twórcy odrodzonej, II Rzeczypospolitej.
A przecież, jak podkreśla Melak,
Powstanie Styczniowe było dla pokolenia roku 1918 punktem odniesienia w walce o niepodległość, a weterani lat 1863-1864 cieszyli się do 1939 roku zasłużoną czcią i wsparciem materialnym ze strony państwa. Dzisiejsza sytuacja każe stawiać publicznie poważne pytanie: co, jeśli nie dumna i bogata tradycja niepodległościowa, ma być fundamentem moralnym i wychowawczym dla młodego pokolenia i następnych generacji Polaków?
Prezes Komitetu Katyńskiego przypomina, jak on i jego bracia dojrzewali w atmosferze rodzinnych opowieści o walkach powstańczych.
Codzienne obcowanie z romantyczną historią niepodległościowych zrywów naszych przodków, wzmocnione lekturą powstańczych relacji, zaowocowało zainteresowaniem dawnymi dziejami i ukształtowało nasze postawy życiowe. Po latach wiem, że losy moje i moich braci potoczyły się w tak konkretny sposób właśnie dzięki przeżyciom i doświadczeniom lat dzieciństwa i wczesnej młodości.
Ale jak Melak podkreśla, obok doświadczenia wyniesionego z domu, wpływ na kształtowanie ich formacji niepodległościowej miał również charyzmatyczny kapłanem, ksiądz prałat Wacław Karłowicz, bohater Powstania Warszawskiego, który z polecenia Prymasa Tysiąclecia ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, zbudował na warszawskim Gocławku kościół św. Wacława, niedaleko ich domu.
Los księdza Wacława Karłowicza, kapelana powstańczego Starego Miasta, który uratował krzyż Baryczków z płonącej archikatedry warszawskiej w sierpniu 1944 roku, był dla nas świadectwem ciągłości polskich dziejów i aktualności dziedzictwa minionych pokoleń Polaków zatroskanych o losy Ojczyzny.
To właśnie z inicjatywy ks. Karłowicza, ks. bp. Władysława Miziołka i Stefana Melaka w 1974 r. powstał Krąg Pamięci Narodowej, stowarzyszenie, które przyjęło za cel propagowanie prawdziwej historii Polski, przypominanie przemilczanych w PRL wydarzeń i postaci. To tam powstał pomysł organizowania wykładów i wystaw poświęconych bohaterom i wydarzeniom powstańczym - uroczystości w rocznice wybuchu powstania i egzekucji jego przywódców, z Romualdem Trauguttem na czele.
Zamawialiśmy Msze Święte z intencjami za Ojczyznę i bohaterów powstania na 22 stycznia i 5 sierpnia. Od połowy lat 70. do roku 2007 homilie w czasie Eucharystii głosił ks. prałat Wacław Karłowicz. Ostatnie kazanie wygłosił w trakcie Mszy Świętej polowej pod Krzyżem Traugutta na stokach Cytadeli, miesiąc przed swoimi 100. urodzinami. Zawarł w niej swój testament, w którym zobowiązywał nas, żyjących, do podtrzymania pamięci i godnego czczenia męczenników, którzy oddali swoje młode życie w ofierze za wolność Ojczyzny. Przypomniał, że krew przelana za Ojczyznę nigdy nie jest ofiarą nadaremną – zawsze podtrzymywała ducha przetrwania Narodu, wzmacniała wiarę, dodawała nadziei. Podejmując dyskusję z krytykami niepodległościowych na pozór przegranych zrywów, zawsze zwracał uwagę, że ofiara krwi nigdy nie narażała Narodu na fizyczne unicestwienie, za to zawsze była wstrząsem koniecznym do odbudowy ducha kolejnych pokoleń Polaków żyjących w niewoli, aż doprowadziła do odzyskania niepodległości w 1918 roku.
Ksiądz Karłowicz wskazywał, że nawet w czasach "spokoju" pod zaborami okupanci ani myśleli liberalizować swoją politykę względem Polaków.
To jednoznacznie wskazywało, że więcej wolności można uzyskać tylko na drodze zbrojnego oporu aż do zrzucenia jarzma niewoli. Od Powstania Listopadowego do Styczniowego Rosjanie wcielili do swojej armii setki tysięcy polskiej młodzieży. Tylko około 10 proc. z nich wróciło do Polski. Pozostali albo zginęli w wojnach prowadzonych przez carskie imperium, albo pozostali na terenach Rosji odległych od ziem polskich. Służba wojskowa trwała w tamtych czasach 25 lat. Porównując straty powstańcze i powodowane w czasie przymusowej służby w carskiej armii, trzeba sobie uświadomić, że powstania wcale nie zwiększały liczby ofiar.
Całość w "Naszym Dzienniku"
kim, "Nasz Dziennik"
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/148920-andrzej-melak-o-powstaniu-styczniowym-co-jesli-nie-dumna-tradycja-niepodleglosciowa-ma-byc-fundamentem
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.