W nowym numerze tygodnika „w Sieci” Marek Pyza przygląda się najoryginalniejszej i jednocześnie najbardziej absurdalnej hipotezie dotyczącej katastrofy smoleńskiej. Jej autorem jest bloger Free Your Mind, który w ciągu dwóch lat zebrał wokół siebie pewną grupę innych blogerów, a wręcz swoich wyznawców. Przekonują oni, że… do żadnej katastrofy nie doszło.

Dwa tupolewy startujące z Okęcia, Polskie Państwo Podziemne, które przechytrzyło Rosję, komitywa Tuska z Kaczyńskim i powiązania Macierewicza z GRU. Oto kraina maskirowki – najbardziej fantastycznej i niezwykle popularnej opowieści o katastrofie smoleńskiej

- pisze Pyza.

Free Your Mind to dr Paweł Przywara - rzeszowski filozof, literaturoznawca, ekspert ds. mediów.

Przez pierwsze pół roku tłumaczył tragedię „zwykłym” zamachem, który oznaczał celowe ściągnięcie prezydenckiej delegacji w śmiertelną pułapkę i umyślne doprowadzenie do rozbicia się TU-154M

(…) Hipoteza maskirowki, czyli gigantycznej inscenizacji połączonej z wojną psychologiczną oraz medialną, przygotowanej dla zatuszowania zamachu, ewoluowała z każdym miesiącem. Mówiąc kolokwialnie – FYM coraz bardziej odpływał.

Pyza w skrócie przedstawia najbardziej fantastyczne elementy układanki FYM-a:

Z wojskowego lotniska na Okęciu wyleciały 10 kwietnia nie dwa samoloty, ale… cztery. W dwóch rozmieszczono podzieloną delegację (albo też drugi tupolew leciał z samą załogą – wersja się zmienia), trzecim podróżowali dziennikarze, czwartym zaś – a nie pociągiem – posłowie PiS z Antonim Macierewiczem na czele. Tylko jak-40 z przedstawicielami mediów przyziemiły na Siewiernym. Gdzie lądowali parlamentarzyści – tego Free Your Mind jeszcze nie wie. Tutki poleciały do Witebska, gdzie specnaz zamordował polską elitę. Innym dopuszczalnym miejscem masowego mordu jest Gniezdowo, położona w połowie drogi ze Smoleńska do Katynia stacja kolejowa, tak trwale i boleśnie zapisana w polskiej historii – to tam dojeżdżały transporty z polskimi oficerami w 1940 r. I to tam – jak zaznacza Free Your Mind – posłowie PiS rankiem 10 kwietnia udali się na podejrzaną – według niego – wycieczkę. A powinni przecież być zmęczeni podróżą pociągiem.

Dlaczego zdaniem Pyzy należy w ogóle zajmować się tajk absurdalnymi teoriami?

Dobrze jest wiedzieć, kto pozując na najodważniejszego, najprzenikliwszego, najgłębszego analityka robi de facto krecią robotę kompromitując wszystkich innych podważających oficjalne wersje przyczyn katastrofy.

Więcej – m.in. o tezie dobrze się miewającego Polskiego Państwa Podziemnego – w nowym numerze tygodnika „wSieci”. Polecamy!