NASZ WYWIAD. Dr Tomasz Łabuszewski: Czynienie z 17 stycznia znaczącego faktu w historii Warszawy jest nieporozumieniem

fot. IPN / Warszawa w 1945 roku
fot. IPN / Warszawa w 1945 roku

17 stycznia 1945 roku sowieckie oddziały wkroczyły do Warszawy. Miasto było już wówczas opuszczone przez Niemców, którzy po spacyfikowaniu Powstania Warszawskiego - dzięki biernej postawie Armii Czerwonej stojącej bezczynnie przez pół roku na prawym brzegu Wisły - mieli dość dużo czasu na spalenie miasta i wypędzenie jej mieszkańców.

Polityka historyczna PRL odniosła sukces na polu propagandy. Do dzisiaj 17 stycznia uznawany jest za święto radości z powodu "wyzwolenia".

O tym czym był tak naprawdę 17 stycznia 1945 r. dla Warszawy i Polski rozmawiamy z dr. Tomaszem Łabuszewskim, historykiem i nauczycielem akademickim.

 

wPolityce.pl: Czas rozstrzygnąć: 17 stycznia 1945 r. to było wyzwolenie Warszawy, jak nas uczono przez lata, czy tylko wkroczenie wojsk sowieckich do stolicy Polski?

Dr Tomasz Łabuszewski: 17 stycznia jest dniem, w którym „świętujemy” zajęcie przez Armię Czerwoną i ludowe Wojsko Polskie lewobrzeżnej Warszawy. Jest to jednocześnie początek okupacji całej Warszawy przez sowiecki aparat bezpieczeństwa, przez Armię Czerwoną i przez polskich komunistów podległych Rosji sowieckiej.

 

Niedługo po wkroczeniu wojsk sowieckich do Warszawy odbyła się defilada uwieczniona na kronice filmowej. Czy była to autentyczna defilada, czy mistyfikacja na potrzeby propagandowe? Tam byli jacyś ludzie, widzowie?

Na Pradze było jednak kilkaset tysięcy ludzi. Ich przemieszczenie w jakimś procencie, oczywiście pod kontrolą sowietów, na drugą stronę rzeki, było możliwe. Ale jest też inna strona medalu. Organizowanie defilady w styczniu ’45 w ruinach miasta, za którego zniszczenie sowieci ponosili pośrednio współodpowiedzialność, było szczególnym chichotem z ich strony.

 

Co pan myśli, gdy widzi pan uroczyste obchody „dnia wyzwolenia” Warszawy organizowane przez władze miasta przy obecności ambasadora Rosji?

Oczywiście w każdym przypadku jestem za uczczeniem śmierci żołnierzy, którzy walcząc z Niemcami zajmowali tereny Polski. Oni tę daninę krwi płacili zapewne nie z myślą o represjach, które spadały na społeczeństwo polskie zaraz po zajęciu terenów przez NKWD. Tak więc pamięć o tych, którzy wtedy zginęli w Warszawie, w okolicach Warszawy, można honorować. Natomiast czynienie z 17 stycznia znaczącego – w ujęciu pozytywnym – faktu w historii Warszawy, wydaje mi się nieporozumieniem. Czcić pamięć zwykłych żołnierzy, poprzez składania kwiatów na cmentarzu przy ul. Żwirki i Wigury, czy na innych cmentarzach, gdzie leżą polegli w walkach z Niemcami – jak najbardziej tak. Natomiast nie należy czynić z ofiary tych żołnierzy asumptu do twierdzeń, iż mamy tu do czynienia z wyzwoleniem. Nabiera to innych cech, bardziej politycznych.

 

 

 


Rozmawiał: Sławomir Sieradzki

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych