Francuski rząd głuchy na protesty obywateli przeciw „małżeństwom” homoseksualnym. "To w parlamencie będzie się toczyć dyskusja, a nie na ulicy"

fot. PAP / EPA
fot. PAP / EPA

Rząd jest zdeterminowany, by wprowadzić małżeństwa homoseksualne - oświadczyła rzeczniczka francuskiej Rady Ministrów Najat Vallaud-Belkacem dzień po wielkiej manifestacji przeciwników tej reformy prawa. Uznała, że będzie to „historyczny postęp” dla całego społeczeństwa.

Odnosząc się do masowego charakteru demonstracji w Paryżu, w której według organizatorów mogło wziąć udział nawet 800 tys. ludzi, Vallaud-Belkacem oświadczyła, że szanuje prawo do demonstrowania, a jednocześnie prawo parlamentu do przeprowadzenia tej reformy.

To w parlamencie będzie się toczyć dyskusja w tej sprawie, a nie na ulicy

- dodała.

CZYTAJ TAKŻE: Gigantyczny marsz przeciw "małżeństwom dla wszystkich". Setki tysięcy ludzi na ulicach Paryża. Największa manifestacja od blisko 30 lat


Zapowiedziała, że wątpliwości manifestantów zostaną rozwiane, podobnie jak fałszywe - jej zdaniem - twierdzenia, jakoby rządowy projekt usuwał słowa „ojciec” i „matka” z kodeksu cywilnego. Zaznaczyła, że ustawa, która wejdzie pod obrady Zgromadzenia Narodowego 29 stycznia, ma na celu zmianę prawa, a nie duchowości i będzie chronić „wszystkie rodziny”, gdyż model „tata, mama, dziecko” nie jest „jedynym możliwym istniejącym modelem rodziny”. Wskazała także na instrumentalizację polityczną protestu ze strony prawicy, która postanowiła wokół tej sprawy zmobilizować swe szeregi.

Tymczasem prawicowa, opozycyjna partia UMP, której przewodniczący Jean-François Copé wziął udział w paryskiej demonstracji, postanowiła pójść za ciosem i zapowiedziała na 24 stycznia konwencję na temat rodziny, w czasie której omawiana będzie także sprawa „małżeństw” homoseksualnych. UMP oskarża rząd o próbę ich narzucenia społeczeństwu bez prawdziwej dyskusji, dlatego 115 deputowanych tej partii podpisało petycję o rozpisanie referendum w tej sprawie. Nie ma jednak wśród nich Copé. Wiadomo też, że niektórzy deputowani prawicy, m.in. była minister sprawiedliwości Rachida Dati i były minister edukacji narodowej Luc Chatel nie sprzeciwiają się „małżeństwom” jednopłciowym.

Jednak obecna minister sprawiedliwości Christiane Taubira odrzuciła już możliwość referendum. Argumentowała, że byłoby ono niezgodne z konstytucją, która pozwala prezydentowi na jego rozpisanie jedynie w sprawie projektów prawnych dotyczących organizacji władz publicznych, polityki gospodarczej lub społecznej. Według rządu nie obejmuje to sfery stosunków międzyludzkich.

Odnosząc się do determinacji rządu w sprawie wprowadzenia „małżeństw” homoseksualnych były premier Alain Juppé przestrzegł, że „determinacja czasem staje się uporem”. Uważa on, że może tu dojść do „głębokiego podziału w łonie francuskiego społeczeństwa”. Jego zdaniem można znaleźć wyjście z tej sytuacji, „o ile strony sporu zadadzą sobie trud rozmawiania ze sobą i wzajemnie wezmą pod uwagę swój punkt widzenia”.

Juppé osobiście opowiada się za zawieraniem homoseksualnych związków cywilnych z takimi samymi prawami jak w przypadku małżeństw. Jednak przyznanie im prawa do adopcji dzieci wymaga jeszcze dyskusji, odrzucić zaś należy w ich przypadku możliwość sztucznego zapłodnienia

- uważa obecny mer Bordeaux.

 

Francuzi są coraz bardziej zdeterminowani w walce z projektem rządu, mającym umożliwić parom homoseksualnym adopcję dzieci. Na ulice francuskich miast wychodzą coraz liczniejsze manifestacje. Wczoraj protestowało ponad 800 tysięcy osób:

 

 

 

 

KAI/mall

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych