Na łamach "Rzeczpospolitej" Piotr Skwieciński poddaje druzgocącej analizie dziwaczny pomysł SLD, żeby rok 2013 ogłosić rokiem Edwarda Gierka, byłego I sekretarza PZPR, który z łaski ZSRR rządził PRL-em w latach 1970 - 1980. Jak wskazuje publicysta "Rzeczpospolitej" jest to kuriozalny zabieg PR-owski formacji postpezetpeerowskiej, która od 20 paru lat próbuje odkleić od siebie odium komunizmu.
Co najmniej od końca lat 90. politycy tej formacji marzyli o „zgubieniu” starego, z przyczyn biologicznych zmniejszającego się elektoratu „peerelowskiego” i zastąpieniu go nowym, młodszym i bardziej pasującym na salony – w uproszczeniu tym, który obecnie określa się jako „młodych, wykształconych, z dużych ośrodków”.
Zabieg ten jak wiadomo zakończył się fiaskiem w wyniku upadku SLD po wybuchu afery Rywina, która pogrążyła partię Millera, ale jak dodaje Skwieciński, obecny
„powrót do przeszłości” z Gierkiem na czele jawi się jako pomysł dość rozpaczliwy. Jako symboliczne przyznanie, że z wszystkich tych planów nie wyszło nic i nic wyjść nie może. Jako demonstracyjny powrót do nostalgicznego wątku w tożsamości obecnej lewicy.
Co więcej, wskazuje Skwieciński, sięgnięcie przez SLD po tak skompromitowaną postać jak Gierek, z pewnością odgrzeje negatywne, antykomunistyczne i antypeerelowskie emocje, jakie budzili postkomuniści po upadku PRL, a które w wyniku upadku SLD i obecnych podziałów na PiS i PO mocno przygasły.
Leszek Miller i jego towarzysze na moment uruchomili znowu znane z lat 90. negatywne ekscytacje. Być może liczyli na to, że nie są one udziałem najmłodszych wyborców. Dla tej grupy Gierek nie jest jednak wprawdzie obiektem wrogich emocji, ale zarazem jest czymś egzotycznym, dziwacznym, i tak jak w ogóle PRL – obciachowym. Jakkolwiek by patrzeć – strzał we własną stopę.
Również dlatego, że nostalgiczny, postpeerelowski SLD jest nie do strawienia dla potencjalnych lub wyimaginowanych koalicjantów, wywodzących swój rodowód z solidarnościowej opozycji.
Bo mówimy przecież o przywódcy, który doszedł do władzy z jawnym poparciem Moskwy, udzielonym mu w celu usunięcia zbyt niezależnego od Kremla poprzednika. Który natychmiast zadeklarował, że w odróżnieniu od owego poprzednika będzie wszystkie swoje posunięcia konsultował z Moskwą, i otworzy Polskę na gospodarczą integrację z ZSRR, której poprzednik się obawiał. Który serwilizm wobec radzieckiej centrali manifestował znacznie gorliwiej niż Władysław Gomułka czy nawet Wojciech Jaruzelski
- podkreśla Skwieciński.
Ale, jak dodaje, paradoksalnie, nawet bez ogłaszania, Gierek jest już duchowym patronem Polski nie tylko A.D. 2013, ale całej naszej obecnej rzeczywistości.
Charakterystyczne jest dojutrkowanie ówczesnego pierwszego sekretarza PZPR, doraźność, snobizm i skłonność do poszukiwania uznania w oczach międzynarodowych elit. Skąd my to znamy...?
- kończy gorzką konstatacją Piotr Skwieciński.
kim, "Rzeczpospolita"
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/148426-skwiecinski-o-kuriozalnym-pomysle-sld-edward-gierek-niestety-juz-jest-patronem-i-roku-2013-i-calej-naszej-rzeczywistosci
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.