Gadowski: Dlaczego w Republice Federalnej nikt dotąd nie wystąpił z inicjatywą, aby nad Renem rok 2013 ogłosić rokiem Adolfa Hitlera

fot.wikipedia
fot.wikipedia

Gdyby w dzisiejszych, powszechnie krytykowanych, Niemczech byłe place imienia Adolfa Hitlera, ulice Hessa, Goeringa i Goebbelsa, komentatorzy pękaliby w oburzenia, a pewnie i rozgrzane trybunały miałyby trochę do zrobienia – pisze na swoim blogu Witold Gadowski.

Tymczasem, jak zauważa publicysta,

w dzisiejszej Polsce można bezkarnie reklamować produkty używając wizerunku komunistycznego zbrodniarza – niejakiego Włodzimierza Uljanowa Lenina i nikogo nie porusza fakt, że najbardziej obrzydliwe – dla historii Polski niepodległej – postaci ciągle honorowane są, w różnych miejscach, swoimi ulicami i placami, a pomniki wdzięczności armii radzieckiej (nie poprawiać, małe litery oddają różnicę jaka dzieli bolszewicką dzicz od normalnych instytucji) w wielu miejscach stoją w bezpośrednim sąsiedztwie postumentów ku czci Jana Pawła II.

Nikt nie potrafi wyjaśnić tajemnicy wiecznego trwania tych reliktów bolszewizmu z Polsce – zauważa Gadowski, jednak jak twierdzi - trwałość owa ma jednak głęboki sens. Sprawia bowiem, że taki Leszek Miller – komunista, a obecnie udawany demokrata – ma czelność wystąpić z inicjatywą, aby rok 2013 został poświęcony... Edwardowi Gierkowi.

Tak, tak – rozbezczelniona komuna usiłuje wpierać teraz całemu narodowi, że PRL była takim sobie normalnym państwem, a jej dyktatorzy, używający zwyczajowego tytułu – Pierwszy Sekretarz PZPR (znaczący tyle co Capo di tutti capi), to tacy sami przywódcy państwa jak demokratycznie wybierani premierzy, prezydenci i kanclerze

– pisze dziennikarz. I dodaje:

No, w tym ostatnim przypadku analogia wobec Adolfa Hitlera nasuwa się samoistnie.

Tak więc zastanawiam się dlaczego w Republice Federalnej, nikt dotąd nie wystąpił z inicjatywą, aby nad Renem rok 2013 ogłosić rokiem Adolfa Hitlera – wszak nikt tak skutecznie nie rozruszał tam produkcji przemysłowej i inwestycji w infrastrukturę. Hitler – było nie było – był też chyba większym miłośnikiem narodu niemieckiego niż Gierek polskiego. Fakt, że takie miłości zawsze mają krwawy finał, to już temat na zupełnie odrębną rozprawkę.

Co prawda jak stwierdza:

Gierek co prawda wpisał do konstytucji kierowniczą rolę partii bolszewickiej, urządzał robotnikom z Radomia ścieżki zdrowia, szczególnie zwalczał Kościół Katolicki i rozbudowywał wydział IV w SB

to jednak

dobrym paniskiem był, dbał o państwo, był „swój” - choć przybłąkał się z piątej – komunistycznej – kolumny francuskiej.

Gadowski przypomina, że Polska od góry do dołu upstrzona jest komunistycznymi pozostałościami i z roku na rok coraz trudniej je usuwać, bo coraz większy i coraz bezczelniejszy staje się opór postubeckiej „elity”.

Oni przecież też chcą mieć gdzie składać kwiaty i do czego się przyznawać, a taki Daszyński ciągle internacjonalistycznych towarzyszy kłuje w ząbki

– ironizuje.

Warto jednak zdać sobie sprawę z faktu, że walka z komunistyczna symboliką, to także walka o pamięć, o wychowanie nowych pokoleń

– podkreśla już całkiem serio publicysta.

asc/stefczyk.info

cały felieton znajdziesz na portalu: Stefczyk.info

 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych