W rozmowie z radiem RMF FM gen. Koziej wrócił do tematu publikowania drastycznych zdjęć ze Smoleńska, które opublikowano (i co jakiś czas publikuje się znowu) w rosyjskim Internecie. Generał Koziej nie uważa tej kwestii za duży problem:

Przecież, jeśli w takiej sytuacji tych zdjęć było robionych wiele, przecież tam nie tylko służby działały. Normalne służby ratunkowe, ratownicze, ochronne i tak dalej. Nie mamy na myśli tych służb specjalnych. Więc pewnie zdjęć było narobionych różnych wiele i później co jakiś czas ktoś tam sobie zamieszcza

- oceniał.

Poranna rozmowa głównie dotyczyła jednak posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, które poświęcone było tematowi katastrofy smoleńskiej i obecności trotylu na wraku tupolewa:

Jeżeli chodzi o trotyl, to nie ma żadnych dowodów, że ta informacja świadczy o zamachu. To mogę potwierdzić, że na posiedzeniu RBN raczej jasno było mówione, że ta wersja zamachu, że na to nie ma żadnych dowodów. Wręcz przeciwnie, są dowody, że nie było

- oświadczył gen. Koziej.

W wywiadzie wróciła również kwestia inicjatywy ministra Sikorskiego, który próbował poruszyć problem sprowadzenia wraku na szczycie UE-Rosja. Generał tak oceniał ten problem:

Nie, takiego planu pewnie nie ma... dlatego, że to zależy od dwóch stron. Jak wiemy, gdyby to zależało tylko od strony polskiej, to moglibyśmy taki plan, harmonogram sobie ustalić, z datami, itd. Natomiast to zależy także od strony rosyjskiej, a więc od negocjacji

- mówił szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

A na koniec perełka, czyli dialog z gen. Koziejem na temat posiadanej przez niego wiedzy dotyczącej końca świata.

Konrad Piasecki: Panie generale, czy BBN wie coś o nadciągającym końcu świata?

Stanisław Koziej: Gdzieś słyszał, trochę gdzieś słyszał.

Ale monitorujecie, analizujecie, trzymacie rękę na pulsie końca świata?

Zastanawialiśmy się, czy nie uruchomić takiego programu prognozowania co to byłoby, ale uznaliśmy, że to jest bardzo mało prawdopodobne.

Czyli z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego zagrożenie nie wyda się istotne.

Nie wydaje się.

Bo co ci Majowie mogli wiedzieć o końcu świata jak oni BBN-u nawet nie mieli. Ale rozumiem, że świat jest bezpieczny?

No nie, tak znowu nie można powiedzieć.

Mówię w kontekście jego końca.

A jeżeli idzie o koniec świata, może w jakimś końcu świata, będzie koniec świata. Nie wiem. W każdym razie w Polsce nie będzie.

"Jeżeli idzie o koniec świata, może w jakimś końcu świata, będzie koniec świata". Piękne, głębokie słowa.

lw, rmf24.pl