Rosja nawet nie próbuje wpływać na wewnętrzne sprawy Polski w kontekście 10/04. Większym zagrożeniem jesteśmy my sami, podziały, które między nami się wytworzyły i niebezpieczne opinie, jakie na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej się w Polsce pojawiają. Takie wnioski wyciągnął gen. Stanisław Koziej, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Pytanie, kogo Koziej chce przekonać. Bo trzeba nie znać historii i zupełnie zamknąć oczy na dzisiejszą politykę Rosji i dziesiątki dowodów na to, że jest inaczej.

Szef BBN uspokaja, tyle że nie przekonuje.

Według niego „tematem posiedzenia Rady było zastanowienie się, przeanalizowanie ewentualnej możliwości czy też symptomów manipulacji wokół śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej”.

Na podstawie informacji przedstawionych przez ministra Cichockiego, który referował wnioski analiz służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wewnętrzne, jak także na podstawie informacji przedstawionej przez prokuratora generalnego, te informacje nie wskazują, aby istniały jakiekolwiek fakty, twarde dowody na to, że strona zewnętrzna oddziaływuje czy manipuluje przebiegiem polskiego śledztwa bądź też opinią publiczną czy też postawami politycznymi w kraju.

Jednocześnie w referatach i w dyskusji zwracano uwagę, że istnieją metody tego typu manipulowania, istnieją historyczne przykłady posługiwania się tego typu metodami, oddziaływania, wpływania jednego państwa na drugie państwo. Myślę, że zwłaszcza dziś, w erze informacyjnej takie metody mogą być szczególnie skutecznie stosowane. Dlatego ważne jest i takie zdania przewijały się w dyskusji, aby monitorować sytuację, aby być czujnym, ostrożnym, aby badać wszelkie niejasne zdarzenia czy zjawiska, które się u nas w Polsce pojawiają także pod tym kątem.

Koziej na konferencji po posiedzeniu RBN dodał, że w historii, mieliśmy takie przykłady:

Że przypomnę słynne „wejdą czy nie wejdą” i rozgrywanie tego tematu strategicznie w stosunku do Polski.

Dopytywany, czy skoro nie znaleziono „twardych” dowodów, można mówić o jakichś „miękkich” dowodach na manipulacje z zewnątrz, Koziej odpowiedział:

Twarde dowody, czyli fakty, a takich faktów służby nie stwierdzają póki co. Natomiast miękkie przesłanki – tu raczej chodzi o przesłanki – jeżeli pojawiają się jakieś niejasne zdarzenia, to one mogą być tymi przesłankami. I te przesłanki są badane i jak do tej pory właśnie w wyniku analizy tych przesłanek, czyli miękkich jakichś poszlak, służby nie stwierdzają, aby rzeczywiście takie działanie celowe następowało.

Natomiast zwracano uwagę na posiedzeniu RBN, że więcej ryzyka w tym przedmiocie wnosi nasza sytuacja wewnętrzna w kraju – nasze waśnie, spory, prowadzenie dysput i dyskusji w takim charakterze, który niejako ułatwia siłom zewnętrznym czy też stronie trzeciej korzystanie z naszych słabości, nawet bez konieczności podejmowania własnych działań.

Jest bardzo istotne, abyśmy sami przede wszystkim pilnowali, aby nie okazywać słabości, aby nie przedstawiać się jako kraj czy społeczeństwo skłócone, zwaśnione, bo to jest działanie na własną szkodę. I bez większego wysiłku strony trzecie… które w sposób naturalny, bo jest konkurencja, jest rywalizacja między państwami, na tym polegają stosunki międzynarodowe – więc wszelkie tego typu słabości działają tylko przeciwko nam. Z tej dysputy na posiedzeniu RBN ja przynajmniej wyciągam wniosek, że ważniejsze jest, abyśmy starali się minimalizować swoje słabości niż poszukiwać gdzieś w jakiejś stronie trzeciej, że ona jest przyczyna tych naszych wewnętrznych sporów.

W odpowiedzi na pytanie, czy w czasie posiedzenia padło pytanie, dlaczego minister Sikorski nie wykorzystał załącznika 13 do Konwencji Chicagowskiej dla sprowadzenia wraku, szef RBN odpowiadał bardzo wymijająco:

Nie przypominam sobie, czy tak sformułowane pytanie padło, natomiast minister Sikorski przedstawił wszelkie instrumenty prawne, jakie w tym względzie obiektywnie istnieją, zarówno w prawie międzynarodowym, jak i prawie rosyjskim i prawie naszym i przedstawił, jakie działania do tej pory strona polska na tej płaszczyźnie podejmowała i jakie działania ma zamiar podejmować.

Realizacja, jak wiemy, nawet takich ściśle w sensie prawnym opisanych przedsięwzięć często zależy od dobrej bądź złej woli drugiej strony. O tym była mowa na posiedzeniu RBN i ten aspekt instrumentów prawnych, w realizacji chociażby sprowadzenia wraku do Polski czy problemu czarnych skrzynek był podejmowany.

Co więc zrobi minister? Jakie de facto są konkluzje posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego? Nie wiadomo. Skąd wniosek, że Rosja nas nie rozgrywa i nie próbuje wpływać na polskie śledztwo, skoro wiadomo, ze fałszuje dokumentację, jedne dowody ukrywa, a innych nie chce zwrócić, skoro widać, że w kontrolowany sposób od rosyjskich służb wyciekają do internetu zdjęcia, które mają wywołać w Polsce zamieszanie.

Wystąpienie szefa BBN dowodzi, że istnienie RBN nie ma najmniejszego znaczenia dla rozwiązywania jakichkolwiek problemów związanych z bezpieczeństwem Polski, a jest tylko okazją do zaszpachlowania indolencji i bezradności paru osób na ważnych stanowiskach.

znp