Dziękuję Wam za niezawodną obecność w kolejną rocznicę. Pomniki wzniesione ofiarom grudniowej zbrodni to owoc Sierpnia. „Solidarność” rodząca się w zakładach pracy delegowała swoich przedstawicieli do Społecznych Komitetów Budowy Pomników w Gdyni, Gdańsku, Szczecinie i Elblągu.

Przy Gdyni Stoczni pomnik odsłonięto już w grudniu 1980 roku. Tutaj, przy Urzędzie Miasta w sierpniu 1981 roku stanął drewniany krzyż i napis na niewielkim postumencie: „TU STANIE POMNIK”. Zgromadzono znaczne środki, jednak postawienie pomnika wyłonionego w drodze konkursu uniemożliwił stan wojenny.

Po rozpadzie PRL-u Komitet został reaktywowany. Pieniądze zwrócone w kwocie nominalnej stanowiły ułamek pierwotnej wartości. W czerwcu 1993 roku, gdy byliśmy zdesperowani brakiem projektu i prawie bez pieniędzy, członek Komitetu architekt Ryszard Semka pokazał nam szkic idei pomnika, który nosił w sercu od 1980 roku. Również nasze serca zabiły mocniej – to jest to.

Po wakacjach, na początku września 1993 roku rzeźbiarz Sławoj Ostrowski przedstawił drewnianą makietę pomnika i ruszyliśmy do pracy. Trzy miesiące później, w 33. rocznicę Grudnia uroczyście odsłoniliśmy pomnik, który stał się jednym z symboli Gdyni. Tak jak rozpoczęliśmy budowę bez grosza, tak zakończyliśmy ją bez grosza długu. Głównie dzięki „Solidarności”.

Społeczny Komitet Budowy Pomników w Gdyni nie zakończył swojej działalności. Doprowadziliśmy do nowelizacji ustawy o zwrocie majątku utraconego w stanie wojennym i odzyskaliśmy półtora miliona złotych. Kierując się sugestiami śp. ks. prałata Hilarego Jastaka, przeznaczyliśmy je na dzieła ratujące ludzkie życie. Zakupiliśmy tomokomputer do Szpitala Miejskiego. Tego szpitala, który w tamtym grudniu wpisał się chlubnie na karty historii Gdyni. Zakupiliśmy wyposażenie do hospicjum św. Wawrzyńca na Oksywiu. Komitet zakończył swoją działalność dopiero na początku obecnego wieku.

O Komitecie Budowy Pomników Ofiar Grudnia ’70 w Gdyni pisali jego członkowie: Alina Afanasjew i śp. Wiesława Kwiatkowska. W ostatnią sobotę w Muzeum Miasta Gdyni odbyła się promocja książki opisującej historię Komitetu i powstania gdyńskich pomników autorstwa Jana Netzla – członka władz Komitetu. Historia Pomników Ofiar Grudnia ’70 jest integralnie związana z historią „Solidarności”. Te pomniki stoją dzięki „Solidarności”.

Na naszym pomniku widnieje napis: „Zabitym w pochodzie ku nadziei na wolność Polaków w Ojczyźnie”. „Wolności nie można tylko posiadać. Trzeba ją stale, stale zdobywać” – uczył błogosławiony Jan Paweł II.

Pochód ku wolności i sprawiedliwości musi trwać, bo sierpniowe ideały „Solidarności”, nasze marzenia, za które w Grudniu ’70 zginęli nasi bracia, pozostają ciągle zadaniem do spełnienia. Dzisiaj wręcz oddalamy się od celu. Mówił o tym rano pod pomnikiem przy Gdyni Stoczni przewodniczący Komisji Zakładowej „Solidarności” umierającej Stoczni Gdynia Roman Kuzimski. „Wolna Polska jest niezdolna do osądzenia sprawców grudniowej zbrodni. Kolejne zakłady pracy pozostawione same sobie bez pomocy padają. Tysiące rodzin zostaje bez środków do życia”.

Rząd zamiast zajmować się gospodarką, toczy wojnę z opozycją. Wróciły czasy pogardy, niebywałej pychy i arogancji władzy. Dialog prowadzony rzekomo ze społeczeństwem jest dialogiem „konia z batem” – jak powiedział niedawno jeden z biskupów.

Ludziom z elit obecnej władzy wszczynającym żałosne licytacje na swoje rodowody i byłe dokonania mówię: otaczająca nas rzeczywistość domaga się zdania egzaminu z solidarności dzisiaj.

Błogosławiony Jan Paweł II za życia pytał: Czy pracodawcy niepłacący za pracę, odmawiający prawa do ochrony zdrowia, do wypoczynku, a nawet do macierzyństwa nie ograniczają tej wolności, o którą walczyła „Solidarność”?

Niech ci, którzy nie stoją w jednym szeregu ze światem pracy, nie powołują się na „Solidarność”. Kieruję te słowa także do osób próbujących stworzyć samozwańczy komitet budowy stojącego już ponad 30 lat pomnika w Gdańsku. Jeśli dzisiaj przyświecają Wam inne wartości i cele niż te, za które w grudniu 1970 roku ginęli ludzie, to lepiej nie obrażajcie pamięci ofiar.

Powtarzam, egzamin z solidarności trzeba zdawać ciągle od nowa. Nasz pochód w nadziei na wolność i sprawiedliwość w ojczyźnie trwa. Tak jak od wieków idziemy razem: „Przepojeni myślą prostą, żeby Polska była Polską”. Tak nam dopomóż Bóg.