Polskość kontra kosmopolityzm. "W gruncie rzeczy to niebywała ściema, bełkot, stek bzdur"

fot. PAP / T. Gzell
fot. PAP / T. Gzell

W Polsce narasta agresywna fala kosmopolityzmu. Krzykliwi politycy z Ruchu Palikota, którzy negują polskość jako taką, politycy-minimaliści z Platformy, którzy chcą, by Rzeczpospolita siedziała jak mysz pod miotłą, aby nie narażać się Brukseli lub /Berlinowi/Moskwie – ten  polityczny gwiazdozbiór dziwolągów tworzy atmosferę, w której Polska albo powinna być bez przerwy w defensywie albo w ogóle Polski być nie powinno.

Do tego dochodzi szereg twórców kultury, dziennikarzy, komentatorów, którzy uprawiają „pedagogikę wstydu” polegającą na wmawianiu Polsce i Polakom wszelkich możliwych grzechów przeszłości i teraźniejszości. Ta połączona orkiestra politykierów od 7 boleści, „autorytetów” i celebrytów śpiewa na fałszywą nutę: Polska to obciach, wstydźmy się Polski, Polska powinna siedzieć cicho.

W gruncie rzeczy to niebywała ściema, bełkot, stek bzdur. Mamy więc piątą kolumnę, która pragnie, aby Naród Polski rozmył się w jakiejś nieokreślonej masie europejskiej czy światowej. Trzeba to zauważać, ale też nie wolno histeryzować: w historii Polski zawsze wypływała na wierzch brudna, antypolska piana, która szybko wędrowała na śmietnik historii. Do ojczystych dziejów zapisywali się Ci, którzy Polski bronili, a nie Ci, którzy nią kupczyli.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych