A więc wykryto cząsteczki trotylu na tupolewie. Gmyz i „Rzeczpospolita” mieli rację. Ale władza i media mainstreamowe kłamali i kłamać będą do końca. W tej sprawie nikt nie powinien mieć wątpliwości, choć nie można wykluczyć, że w pewnym momencie dziennikarze prorządowi porzucą Tuska na rzecz nowego protektora. Ale kłamstwo i prowokacja jak były, są, tak i będą, istotą ich działania. Opozycja, a zwłaszcza jej lider Jarosław Kaczyński,  mimo to powinna za wszelką cenę zachować zimną krew. Gdy wali się władza oparta na kłamstwie trzeba być uważnym. Sekwencja zdarzeń wskazuje, że jest równolegle rozgrywanych kilka scenariuszy różnych, także zagranicznych, centrów politycznych i służb specjalnych. Na pewno są w grze Rosjanie. Wskazują na to wewnętrznie sprzeczne zachowania różnych organów państwa, w tym prokuratury wojskowej oraz choćby ujawnianie fotografii z miejsca katastrofy i innych.

Tusk już przegrał, choć być może jeszcze o tym nie wie. A może zabiega w Berlinie o gwarancje bezpieczeństwa osobistego? Robi wrażenie jakby rzeczywistość przestała do niego docierać. Nie pierwszy i nie ostatni to przypadek, kiedy władca staje się ofiarą własnego pijaru lub jak kiedyś mówiono – propagandy.

Nie znaczy to, że PiS utworzy rząd własny lub techniczny. Nie tak prędko. Rolę patrona nowego rozdania koalicyjnego będzie chciał przejąć prezydent Komorowski. Taki scenariusz poprze Moskwa, choć wątpliwe by to wystarczyło. Dopóki jednak trwa walka w Grupie Trzymającej Władzę w Polsce, rosną szanse na poznanie prawdy o katastrofie smoleńskiej. I rosną szanse na przekonanie większości Polaków do poparcia opozycji w wyborach. Czy będą wybory przedterminowe? Coraz więcej na to wskazuje, bo kula śnieżna już się toczy.

Nie ulega wątpliwości, że negliżowanie kłamstw smoleńskich to zadanie najważniejsze! Do tego potrzeba konsekwentnych,  spokojnych działań opozycji i bardzo przemyślanej polityki informacyjno-medialnej. Te działania powinny uwzględniać konieczność oswojenia większości Polaków z rządem PiS-u jako najracjonalniejszym rozwiązaniem w obecnej sytuacji Polski. Radykalizm w sytuacji, gdy na pałacu władzy pojawiły się biblijne napisy, wieszczące zagładę: mane, thekel, fares,  może tylko ułatwić obronę establishmentowi. Pamiętajmy też, że nie do końca wiadomo, kto te napisy maluje.

Kontynuacja przez PiS kursu na konstruktywne wotum nieufności z wysunięciem kandydatury prof. Glińskiego i rządu technicznego ma sens, ale warto też rozważać wariant wezwania do przedterminowych wyborów. A może rząd techniczny już w styczniu, a wybory na wiosnę?

W sposób oczywisty państwo polskie funkcjonuje dziś w oparciu o wszechogarniające kłamstwo. To kłamstwo degraduje wszystkie instytucje publiczne i stanowi cywilizacyjne wręcz zagrożenie dla Polski. W demokracjach w takich sytuacjach ogłasza się przedterminowe wybory.