Od nowego roku obejmę funkcję redaktora naczelnego "Arcanów". To dla mnie wielki zaszczyt - pisze dla wPolityce.pl Krzysztof Szczerski. - Czynię to, zgodnie z wolą obecnego redaktora naczelnego Pana Profesora Andrzeja Nowaka. Bardzo dziękuję za zaufanie, którym zostałem obdarzony - dodaje.

wPolityce.pl: Co takiego ma dwumiesięcznik "Arcana", czego nie mają inne czasopisma?

Krzysztof Szczerski: To przede wszystkim jedno z najważniejszych, intelektualnych pism, które powstało już w wolnej Polsce. Jedno z tych pism, które kształtują, według mnie, najważniejszy element polskiego konserwatyzmu czyli myślenie o polskim państwie, polskiej historii, polskiej kulturze i tradycji. To jest pewien szaniec konserwatywnej, wolnej i niepodległej Polski.

 

wPolityce.pl: Czy Arcana mają być antidotum na zalew prasy lewicowo - liberalnej, próbą światopoglądowego zrównoważenia rynku prasy?

Krzysztof Szczerski: To jest konieczny element równowagi. Wydaje mi się, że "Arcana" są wyjątkowe. Pewnie w przestrzeni publicznej są zbyt mało obecne, dlatego, że nawet jeśli istnieją od dawna to wydaje mi się, że główny nurt medialny pomija akurat te słowa i te postawy, które promują "Arcana". Znacznie bardziej rzeczywiście są eksponowane te pisma, które reprezentują lewicowo - liberalny nurt. Ludzie z tych pism są zapraszani do programów telewizyjnych i kształtują opinie publiczna w takim zakresie telewizyjno - popularnym. "Arcana" są w tym sensie mniej obecne, a szkoda, bo to jest pewien wyznacznik, metr Sevres polskiej prawicy to są właśnie "Arcana", to jest najpoważniejsze pismo Polski konserwatywnej, tradycyjnej prawicy w naszym kraju.

 

wPolityce.pl: Mówi pan, że "Arcana" są tym mocnym szańcem po stronie konserwatywnej, ale jednak nierównowaga na rynku prasy jest bardzo widoczna, czy można mówić o jakiejkolwiek równowadze?

Krzysztof Szczerski: Druga strona jest cały czas w natarciu, szczególnie jeśli mówimy o przestrzeni publicznej popularnej, powszechnej. I jest tak, że takiej równowagi istotnie tu nie ma. Natomiast ja dlatego mówię o tym szańcu, żeby pokazać, że każdy może sięgnąć do poważnego pisma, które będzie go rozwijało intelektualnie ale także w pewnej wrażliwości estetycznej. Bo pamiętajmy, że "Arcana" maja trzy bardzo poważne komponenty. To są kwestie polityki i spraw publicznych, kwestia historii, pewnego skupienia na polskiej historii i po trzecie, kwestia kultury i sztuki, która pełni bardzo ważną rolę w kształtowaniu gustów literackich. Ten dział literacki "Arcanów" jest bardzo ważnym elementem tego pisma. Te trzy elementy razem wzięte tworzą to dziedzictwo "Arcanów". Każdy, kto będzie chciał sięgnąć po tego typu myśl, powinien przez tą popularną dziś medialną nawałnicę liberalno-libertyńską przebić i do takiego pisma, jak "Arcana" dotrzeć.

 

wPolityce.pl: Ofiarami medialnej nawałnicy stali się ostatnio tygodnik "Uważam Rze" i ponad 30 autorów, którzy zdecydowali się opuścić pismo po zwolnieniu redaktora naczelnego Pawła Lisickiego. Jak polski rynek prasy będzie wyglądał teraz, po tych wydarzeniach?

Krzysztof Szczerski: Ja mam nadzieję, że świat mediów i świat ludzi intelektualnie poszukujących takiej treści, jaką do tej pory prezentował tygodnik "Uważam Rze" musi znaleźć swoje odzwierciedlenie w rynku medialnym. Mam nadzieję, że to jest tylko chwilowa utrata podstawy do tego, żeby te treści prezentować, ale to tylko chwilowe. To jest moment, który przeminie i pojawi się na rynku medialnym pismo, czy tez dojrzeje pismo, które będzie tego typu nurt myślenia prezentowało. Na pewno jest na to miejsce w medialnej przestrzeni w Polsce.

Chociaż mówiąc o "Arcanach", mówimy o zupełnie innym segmencie debaty prawicowej w Polsce. Bo to jest tak, że "Arcana" są takimi słupami milowymi - raz na dwa miesiące ukazuje się poważne pismo z dużymi, długimi tekstami, z pewna określona tez aparatura naukową. Natomiast między tymi słupami milowymi, w ciągu tych dwóch miesięcy musi się także ukazywać treść bardziej bieżąca. Tygodnik, albo nawet kilka prawicowych tygodników, jest na nie miejsce. W tej prawicowej dyskusji jest miejsce na co najmniej dwa duże podmioty medialne. One powinny prezentować różne wrażliwości prawicy, bo przecież jest tak, że prawica ma wiele głosów. W tym sensie jest miejsce na wiele głosów, różne wrażliwości ale w ramach pewnego generalnego nurtu prawicowego myślenia o tradycyjnej polskiej suwerenności i kulturze. Bo w tym głównym nurcie te wartości są, rzeczywiście całkowicie pomijane.

 

wPolityce.pl: A jakie będą "Arcana" z panem, jako redaktorem naczelnym? Co się zmieni?

Krzysztof Szczerski: Ta zmiana to jest sztafeta, a nie rewolucja. Ja dostaje pewne dziedzictwo i jestem na to przygotowany, aby to dziedzictwo przechować. Trochę oczywiście zmodernizować, bo redakcja się zmieni, ze starej redakcji zostaną dwie osoby. Nowe treści, nowa forma, ale zachowamy oczywiście linię pisma. Zachowujemy niezależność intelektualną, zachowujemy konserwatywny, prawicowy, narodowy charakter jeśli chodzi o historię, kulturę i myśl. To oczywiście zostaje tak, jak było. Powiedziałem profesorowi Nowakowi, że przejmuję to jako zobowiązanie, a nie, jako coś, co wyrwałem i pobiegnę z tym we własną stronę. Tak nie będzie bo to właśnie jest sztafeta pokoleń, a nie rewolucja pokoleniowa.

 

wPolityce.pl: Mówił pan także, że tę nominację przyjmuję z dumą…

Krzysztof Szczerski: Tak, dlatego, że osobiście napawa mnie dumą, że przez pana prof. Nowaka zostałem uznany za człowieka, który jest w stanie dalej ponieść to dziedzictwo, a ja jestem jedna z osób, które wychowały się, m. in. na "Arcanach". Zobaczymy jaki będzie efekt pracy mojej i całego zespołu, ale ciesze się, że będę się mógł z tym zmierzyć.

Rozmawiał Marcin Wiko