"Nasz Dziennik” pisze o przedłużających się badaniach fonoskopijnych nagrań z pokładowego rejestratora dźwięku z samolotu Jak-40. Analiza się opóźnia, bo od pięciu miesięcy Rosjanie nie przesłali raczą przesłać dodatkowych materiałów, o które wnioskowali polscy prokuratorzy.

Cały czas Instytut Ekspertyz Sądowych im. Sehna w Krakowie pracuje nad zapisami kopii nagrań urządzeń ze smoleńskiej wieży. Trwają też prace nad analizą porównawczą tzw. zapisu referencyjnego, który został wykonany w czasie eksperymentu przeprowadzonego na drugim polskim tupolewie. Trzecia ekspertyza powstaje na podstawie zapisów pokładowego rejestratora dźwięku z Jaka-40.

I teraz najlepsze: żadne z tych badań nie może być zakończone, bo ekspertom brakuje niezbędnych materiałów, będących w posiadaniu Rosjan – pisze „ND”.

Trudno to zrozumieć, tym bardziej, że nie wiadomo nawet, o jakie materiały chodzi. W lipcu prokuratura wojskowa zwróciła się w uzupełniającym wniosku o pomoc prawną do Komitetu Śledczego Rosji o przesłanie potrzebnych materiałów, ale jakich – nie ujawnia.

WPO w Warszawie nie otrzymała dotychczas wnioskowanych w ramach pomocy prawnej materiałów, wobec powyższego nie jest znany termin zakończenia prac biegłych z Pracowni Analizy Mowy i Nagrań Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dr. Jana Sehna w Krakowie

- to wszystko, co mówi „ND” płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Zlecone krakowskim ekspertom analizy mogą mieć wpływ na ustalenie przebiegu wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku, w tym na ocenę pracy rosyjskich kontrolerów. Zarówno nagrania z samolotu Jak-40, jak i z wieży powinny pomóc w rozstrzygnięciu m.in. tego, w jakich okolicznościach miało paść, relacjonowane przez członków polskiej załogi oczekującej na płycie Siewiernyj, pozwolenie wieży na zejście Tu-154M do wysokości 50 metrów.

Nagranie z polskiego samolotu może też być przydatne w wyłączonym do odrębnego postępowania wątku obejmującym kwestię lądowania samolotu Jak-40.

Więcej w „Naszym Dzienniku”.

mtp