Wspomnienie o śp. Rafale Gan - Ganowiczu. "W mało znanym kraju, w dalekiej wojnie stanął z bronią w ręku przeciwko Sowietom"

Fot. Polityce.pl
Fot. Polityce.pl

Minęło właśnie dziesięć lat od odejścia od nas Rafała Gan-Ganowicza. Jednego z pierwszych żołnierzy Rzeczpospolitej. Pochodził z uszlachconej przed wiekami rodziny tatarskiej. W powstaniu warszawskim, które przeżył, stracił ojca, powstańca. Wcześniej od zabłąkanej niemieckiej kuli zginęła matka. Opuścił kraj w roku 1950 - roku w którym Stefan Michnik ferował wyroki, Adam Ważyk chadzał niekiedy w mundurze oficera Armii Czerwonej, a przyszła noblistka Wisława Szymborska pisała tkliwe wiersze na temat Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej - podwieszony z bronią w ręku pod pociągiem, zmierzającym do nieogrodzonego wtedy jeszcze murem Berlina.

 

Potem w latach sześćdziesiątych Rafał jest w Kongo i Jemenie. Oddaje mu głos za grobu:

W mało znanym kraju, w wojnie o której mało kto słyszał, po raz pierwszy od wielu lat - znów dane było Polakowi stanąć z bronią w ręku przeciwko Armii Czerwonej. I los chciał, że ja właśnie byłem tym Polakiem.

 

Tak było dokładnie w Jemenie:

Rene dowala serie dwunastu pocisków z różnym opóźnieniem zapalnika. Pierwsze rozerwały się na poddaszu, następne na piętrach. Obserwowałem przez silną lornetę, jak z budynku wylatują okna, w kłębach dymu rozbłyskują wybuchy. Z okien wyskakiwali partyjniacy i ludzie w mundurach. Sowieckich. Frajda.

 

A po zestrzeleniu sowieckiego samolotu dodawał:

Jakiż wydawał się niegroźny teraz, gdy leżał z wyrwanym skrzydłem i zmiażdżonym podbrzuszem! W kabinie trup w lotniczym kombinezonie. Smużka krwi z ust i dziwnie nienaturalnie zwieszoną głową. Wytrzeszczone niebieskie oczy. Obok przyrządów nawigacyjnych mapnik, a w nim mapy i dokumenty. Z ostatnich wynikało, że nieboszczyk był nie byle kim; upolowaliśmy pułkownika Kozłowa, samego szefa sowieckiej misji doradczej przy "ludowej" republice. Lista podległych mu pilotów: trzydzieści sześć nazwisk. Z innych dokumentów odczytać można było rozmiar sowieckiej interwencji.

 

Działo się to w tym samym czasie kiedy Oleksy, Wiatr, Kwaśniewski, czy Miller robią kariery w służbie Moskwy, a Jaruzelski i Kiszczak, zhańbiwszy mundur polskiego żołnierza, będą im długie lata patronować.

Później Rafał Gan-Ganowicz pod pseudonimem Rawicz zaczyna prace dla sekcji paryskiej Radia Wolna Europa. Zanim zakończy ona swą działalność w Monachium, Gan-Ganowicz zwolniony zostaje ze stanowiska, które miał w Paryżu. Niezbadana do dzisiaj role w tym zwolnieniu, odegrał były TW Służby Bezpieczeństwa pisarz Włodzimierz Odojewski. Ten sam, który w międzyczasie rozpuszczał plotki, że autor tego artykułu - także wówczas współpracownik RWE - jest agentem CIA. Starania Odojewskiego przynoszą wyniki. Gan-Ganowicz zostaje wyrugowany z radia, a plotka o mej przynależności do amerykańskiego wywiadu trafi nawet po latach do uszu roztropnych i inteligentnych ludzi.

 

W latach dziewięćdziesiątych Rafał Gan-Ganowicz powraca do kraju. Staje się idolem środowisk, których nie skaziła amnezja. Jego rozmowa z Moniką Olejnik zasługuje na wyciągnięcie z archiwów TVP, bo jest z wielu względów unikalna. Człowiek wolny, wolny Polak, rozmawia z Damą w Kagańcu. W kagańcu ubezwłasnowolnienia, który tak widoczny jest w zachowaniu Kraski, Olbrychskiego, Kalisza, Wajdy, czy Lisa. Tresowany człowiek nigdy po prostu nie jest w stanie sprostać światu. Takiemu światu jakim pojmował go Rafał Gan-Ganowicz. Cześć Jego pamięci!

 

Przygotowywana na wiosnę przyszłego roku do druku książka Gan-Ganowicza zatytułowana Kondotierzy przez gdańskie wydawnictwo PATRIA MEDIA prowadzone przez Adama Chmieleckiego - doczekawszy się tylu wydań jest ona wciąż niedostępna - będzie nie tylko wydarzeniem. Bedzie hołdem wszystkich, czytających ją, dla kogoś, kto w panteonie wielkich Polaków, ma zapewnione miejsce.

+

 

 

Pomimo niechęci Radosława Sikorskiego, jeszcze wtedy w rządzie PiS, Rafał Gan – Ganowicz został odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...