Dziennikarskie credo Lisa: to fantastyczna strona tego zawodu, że płacą nam za niewiedzenie

fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Doborowe grono pochyliło się w TOK FM nad losem tygodnika „Uważam Rze”, nie zapominając też o naszym skromnym portalu. Przed mikrofonami Jacek Żakowski, Tomasz Wołek, Tomasz Lis i Wiesław Władyka. Takiego wydarzenia nie sposób przeoczyć.

Stawiam poważne pytanie, bardzo podobne jak to, które stawało w związku z ACTA. Czy własność intelektualna jaką jest na przykład stworzenie tygodnika stoi przed prawem własności, czy za nim?

- zagaja z troską Żakowski.

Dyskusja o dokonanej przez Grzegorza Hajdarowicza czystce w „Uważam Rze” (słowo „czystka” oczywiście nie pada) najpierw sprowadza się do dywagacji „a co by było, gdyby Jarosław Kaczyński dokonał wrogiego przejęcia Agory, a Cezary Gmyz został redaktorem naczelnym „Polityki”.

Moglibyście wtedy na górze napisać „Tygodnik autorów niepokornych”

- rzuca Lis.

To oni by wtedy napisali: „Tygodnik autorów uniesionych”, czy coś takiego

– prostuje Żakowski.

Dziennikarską solidarnością i koleżeńską troską o wyrugowanych z „Uważam Rze” w swoim stylu popisuje się Wołek.

Ta  grupa przypomina mi lotną hordę, która przemieszcza się po różnych redakcjach

– orzeka redaktor znany powszechnie ze stałości poglądów i niezmienności politycznych sympatii.

Potem trochę gadania i wreszcie wykład Lisa o dziennikarskiej niezależności:

Myślę, że to jest dość jasne. Hajdarowicz wykazał i tak niezwykłą powściągliwość. Od paru tygodni dochodziło do regularnego publicznego strzelania, odsądzania go od czci i wiary, przez ludzi, którym on płacił pensje. To rzecz zupełnie niesłychana. Czy sobie wyobrażacie, że teraz zaczniecie tutaj ujadać na szefa swojego, naczelnego Jerzego Baczyńskiego? Abo, że ja na swoim portalu zaczynam strzelać do wydawnictwa Axel Springer, czy pani prezes, która stoi na czele tego wydawnictwa?

Żakowski ciągle miał jednak wątpliwości:

Nie lubię tych kolegów, nie cenię ich wytworów, ale jak myślę o szerszej perspektywie, o relacjach, o debacie publicznej,  o swobodzie tej debaty, o jej sensie,  to te decyzje w żadną dobrą dla Polski stronę nas nie posuwają.

Lis wątpliwości nie miał żadnych.

Jeśli zastępca  redaktora naczelnego tygodnika tworzy de facto pismo konkurencyjne, to się go wyrzuca  z pracy. Nie róbmy tutaj cyrku. Tak byłoby w każdym kraju, w każdym wydawnictwie. Jeśli naczelny rozpoczyna kanonadę artyleryjską przeciwko swojemu właścicielowi, to wylatuje z pracy. Reszta skorzystała z prawa żeby pójść za naczelnym i zrezygnować z pracy. Ich święte prawo

- orzekł.

Redaktorzy debatowali jeszcze o tym i o owym, aż zacięli się na pomysłach uzdrowienia służby zdrowia. Nie mieli żadnych. Za to ucięli sobie znamienną pogawędkę.

Żakowski:

Czyli kapitulacja? To mnie bardzo martwi, to jest kryzys dziennikarstwa.

Wołek:

Była to Jacku prowokacja, ale bynajmniej nie intelektualna.

Lis:

To fantastyczna strona tego zawodu, że płacą nam za niewiedzenie, choć - bez złośliwości - w TOK-u akurat nie wiemy za darmo.

Żakowski:

Twoja wypowiedź stanie się szlagierem tygodnika „wSieci”, portalu „wPolityce” i innych różnych „w”.

Niniejszym korzystamy z podpowiedzi.

JKUB/TOK FM

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych