Poseł PO tworzy uchwałę potępiającą akcję "Wisła", która była wymierzona w UPA. Środowiska kresowe przypominają, że ojciec posła był w UPA

Wikipedia: polskie ofiary zbrodni UPA na Wołyniu
Wikipedia: polskie ofiary zbrodni UPA na Wołyniu

Uchwała sejmowa potępiająca powojenną akcję „Wisła” spotkała się ze sprzeciwem środowisk kresowych. Ich zdaniem przymusowe przesiedlenia miały ważny powód i wyraźny kontekst – była uderzeniem w zbrodniczą Ukraińską Powstańczą Armię. Na dodatek ojciec autora uchwały działał w UPA.

Sejmowa Komisja ds. Mniejszości Narodowych i Etnicznych zaproponowała uchwałę, w której o akcji mówi się, że „zastosowano właściwą dla systemów totalitarnych zasadę odpowiedzialności zbiorowej”. O sprawie dowiedziała się TVP.Info.

Uchwała jest bez sensu, bo wyrywa z kontekstu fragment historii. Akcja „Wisła” nie wzięła się z niczego. Najpierw trzeba zdać dobie sprawę z tego, czym był zbrodniczy system stworzony na podstawie ideologii Stepana Bandery i co robiła UPA. Nie popieram odpowiedzialności zbiorowej, podczas akcji dochodziło do wielu rzeczy niegodziwych, ale nie jest tak, że cała akcja była bez sensu

– komentuje dla TVP.info ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, krakowski kapłan, autor głośnej książki „Przemilczane ludobójstwo na Kresach”.

Zdaniem posła PO - Mirona Sycza, autora uchwały, obrona akcji „Wisła” to w dzisiejszych czasach „powtarzanie wymysłów komunistycznej propagandy”.

Podziemie ukraińskie było wtedy słabe, a celem akcji była generalnie walka o wprowadzenie władzy ludowej

– uzasadnia.

Według niego przyjęcie sejmowej uchwały mogłoby skłonić Radę Najwyższą Ukrainy, by w przyszłym roku, w 70. rocznicę tragedii wołyńskiej, potępić działania UPA.

Środowiska kresowe są przeciwny uchwale jeszcze z innych powodów. Poseł Miron Sycz to syn aktywnego działacza UPA, któru został skazany na karę śmierci. Wyrok zamieniono potem na więzienie.

„Aleksander Sycz był członkiem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów od 1938 roku, w czasie wojny i po jej zakończeniu mordował bezbronną polską ludność cywilną jako strzelec jednej z najokrutniejszych sotni Mesnyky w Ukraińskiej Powstańczej Armii”

- brzmi treść listu kresowian do marszałek Sejmu Ewy Kopacz.

Według nich działanie posła Sycza to de facto próba zrehabiliowania jego ojca.

Sycz zaprzecza. Dla TVP.info powiedział:

Ojciec został skazany za przynależność do UPA od kwietnia do czerwca 1946 roku. Nie mógł mieć więc nic wspólnego z jakimikolwiek zbrodniami. Co więcej, w latach 1937-1939 był żołnierzem polskiego wojska i bronił kraju przed hitlerowską napaścią.

Slaw/ TVP.INFO

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...