Trybunał Konstytucyjny zdecydował dziś, że w Polsce obowiązuje i obowiązywać będzie zakaz uboju rytualnego. Prawdopodobnie nie ma większego wyzwania dla obrońców praw zwierząt na świecie niż ucywilizowanie tego co dzieje się w rzeźniach. Temat nieprzyjemny i wypierany ze świadomości. Ale ponieważ nic nie wskazuje, by świat z dnia na dzień przeszedł na wegetarianizm – boleśnie powszechny i aktualny.

Przyjmując założenie, że człowiek musi jeść mięso, trzeba również przyznać,że istnienie miejsc masowego uboju zwierząt jest niezbędne. Teoretycznie - miejsca takie powinny być jednak zarządzane wedle humanitarnych zasad. Tak, by minimalizować cierpienie i ból zwierząt przenaczonych na rzeź, do absolutnego minimum. Praktyka bywa różna.

Kilka lat temu stacje telewizyjne obiegły makabryczne zdjęcia dokumentujące parzenia żywych jeszcze świń, zawieszonych na hakach. Koszmar, który może śnić się po nocach.

Sama specyfika zawodu rzeźnika sprawia, że pracy tej nie podejmują raczej wrażliwcy o proekologicznym nastawieniu i wysublimowanym morale. Nikt taki nie zniósłby codziennego kontaktu ze strachem, bólem i cierpieniem naszych przyszłych kiełbas, pieczeni i kotletów. Nie chcę uprawiać taniej demagogii. Człowiek je mięso. Hoduje zwierzęta , po to by je zabijać niemal od początku swego istnienia. Ale też przez tysiące lat rości sobie prawo do rozwoju: intelektualnego, społecznego i moralnego. Ten ostatni powinien znajdować choć częściowe odzwierciedlenie w zasadach prawnych. A te w przypadkach, gdy sankcjonują odbieranie życia powinny być wyjątkowo precyzyjne i szczególnie surowo egzekwowane.

Wszystkim, którzy mają odwagę zmierzyć się z tą tematyką polecam film o Temple Grandin, amerykańskiej dziewczynie, dotkniętej lekkim autyzmem, która, kochając zwierzęta, poświęciła się propagowaniu właściwego traktowania zwierząt rzeźnych. Jako dyplomowany zootechnik zaprojektowała wiele specjalnych urządzeń do humanitarnego ich uboju. Jej działania zostały docenione m.in. przez międzynarodową organizację PETA. Została cenionym naukowcem - profesorem na Stanowym Uniwersytecie w Kolorado. I kto wie, czy właśnie ona nie zrobiła dla zwierząt więcej niż wszyscy instytucjonalni obrońcy zwierząt razem wzięci!

Dziś Trybunał Konstytucyjny zdecydował, że w Polsce obowiązuje i obowiązywać będzie zakaz uboju rytualnego. A więc nie będzie można odbierać życia zwierzętom "na żywo", bez ogłuszenia. Przyznam – nie miałam nawet świadomości, że takie działania usiłowano zalegalizować, jednym sprzecznym z ustawą rozporządzeniem ministra rolnictwa, w imię dostosowywania "na skróty" naszego prawa do wymogów UE.

Decyzja Trybunału była o tyle trudna, że w tle stały prawa mniejszości religijnych, nie mówiąc już o pieniądzach branży mięsnej. Na szczęście tym razem Trybunał nie ugiął się pod dyktatem norm unijnych, które rzekomo taki ubój dopuszcza. Rzekomo, gdyż jak przekonywała Dorota Wiland z fundacji Ius Animalia zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, przedmiotem obyczaju religijnego nie jest akt zabijania i wykrwawiania zwierząt, tylko akt spożywania mięsa. Tak długo, więc jak prawo polskie i unijne nie zakazuje Żydom i muzułmanom spożywania mięsa koszernego czy z uboju rytualnego, tak długo nie może być mowy o pogwałceniu wolności religijnej. Jak twierdzi Wiland większość mięsa z uboju rytualnego przeprowadzanego w Polsce trafia dziś na eksport, a nasz kraj stał się jednym z liderów tego rynku.

Oczywiście koronnym argumentem przeciwników ograniczania wszelkiego rodzaju barbarzyństwa – jest przekonanie, że jeśli zakażemy czegoś prawem, to ów proceder nie zniknie, lecz będzie się dalej  odbywał w "szarej strefie". W tym przypadku - że wiejskie podwórka zaroją się od rzeźników – amatorów. No cóż, podobnej argumentacji chętnie używają przeciwnicy zakazu aborcji, czy posiadania narkotyków. Tak samo uzasadniają postulat legalizacji prostytucji zwolennicy liberalnego prawa. Na szczęście nikt jeszcze nie upomniał się o bezkarność kradzieży, skoro niewątpliwie takie zjawisko istnieje...

Dzisiejsza decyzja Trybunału pokazała, że polskie prawo może rozstrzygnąć istniejący spór w duchu prawdziwego humanitaryzmu, na korzyść istot słabszych, a co więcej, że mityczne unijne normy nie muszą być w Polsce dyktatem. To napawa optymizmem!

CZYTAJ: - Trybunał Konstytucyjny: ubój rytualny narusza ustawę o ochronie zwierząt i konstytucję