Śląski Związek Odwetu. "Śląska konspiracja była znacznie bardziej narażona na inwigilację niż w Generalnej Guberni"

Rozkazem płk. Stefana Roweckiego ps. „Grot” – komendanta Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) została 20 kwietnia 1940r.,  powołana organizacja sabotażowo – dywersyjna – Związek Odwetu (ZO). Szefem ZO został saper - ppłk Franciszek Niepokólczycki ps. „Teodor” - urodzony w 1900r. w Żytomierzu. Już w 1918r. należał do Polskiej Organizacji Wojskowej (POW) a w wojnie z Rosją Sowiecką 1920r. walczył w oddziałach partyzanckich.

Kiedy po utworzeniu AK, ZO wszedł w skład Kedywu Niepokólczycki został zastępcą jego Komendanta - Augusta Emila Fieldorfa ps. „Nil”. Po Powstaniu Warszawskim trafił do Oflagu II C Woldenberg. Wrócił do kraju i kontynuował działalność konspiracyjną, przeciw władzom zainstalowanym w Polsce przez Związek Sowiecki. Był zastępcą komendanta Obszaru "Południe" w Delegaturze Sił Zbrojnych płk Antoniego Sanoccy a później prezesem Obszaru Południowego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (WiN).  W listopadzie 1945r. został prezesem Zarządu Głównego WiN. Uznawał zwierzchnictwo Rządu RP na uchodźctwie. Współpracował ze Sztabem Naczelnego Wodza w Londynie i prowadził dla niego działalność wywiadowczą. Organizacja szybko się rozwijała.  Niepokólczycki myślał nawet o przygotowaniu Zrzeszenia do ewentualnej legalizacji. 22 października 1946r. został aresztowany przez UB i  w procesie ZG WiN skazany na karę śmierci, zamienioną następnie na karę dożywotniego więzienia. Wyszedł na wolność w grudniu 1956r. Gen A. E. Fieldorf został skazany na karę śmierci i wyrok wykonano. Do dziś nie ustalono miejsca jego pochówku.

Na Śląsku Komendant Korol mianował szefem ZO inż. Franciszka Kwaśnickiego ps. „Rawicz”, „Brochwicz”. Posiadał on bezpośredni kontakt z Komendą Obszaru w Krakowie. Swój okręg podzielił na cztery tereny działania: Zaolzie, powiat cieszyński, teren bielsko-żywiecki i Górny Śląsk. Komendantem Zaolzia obejmującego obwody karwiński, frysztacki i bogumilski został red. Józef Kominek ps. „Stefan”. Dowódcą pow. cieszyńskiego a zarazem zastępcą komendanta był Paweł Kurus. W żywiecko – bielskim dowodził Franciszek Czudek a komendantem Górnego Śląska inż. Gustaw Różycki a jego zastępcą Stanisław Pernak (pierwszy szef tego terenu).  Kwaśnicki budował organizację opartą o system trójkowy, później piątkowy. Starał się by w każdej miejscowości, każdej fabryce była przynajmniej jedna trójka. Najbardziej znanymi łączniczkami były: Helena Kynast ps. „Halszka”, Bronisława Orderek – nauczycielka z gimnazjum z Orłowej ( rozstrzelana z bratem w Auschwitz),  Maria Herdegen, Bronisława Benesz, Olga Stachura ( zgilotynowana 9.04.1943r. w Katowicach), Wanda Dylong ( harcerka, łączniczka na Berlin, Słowację i Morawy, rozstrzelana w 1944r., Maria Adamaszkówna z Dzięgielowa, Helena Jacakówna  z Karwiny oraz Zofia Kubisz. Specjalne zadania jako łącznik wykonywał Edward Tylek – to on jeździł na teren Rzeszy. Aresztowany i torturowany nikogo nie zdradził.

Do działań dywersyjnych potrzebne były materiały wybuchowe. Nie brakowało ich w śląskich kopalniach. Problemem było magazynowanie. Budowano więc specjalne schowki. Bardzo często znajdowały się one w studniach tuż nad lustrem wody, tak jak np. w Górnej Suchej w gospodarstwach Anny Rzyman i Klemensa Górala . „Schrony wykonali: Władysław i Leopold Rzymanowie, Franciszek Trela, Alojzy Badura, Józefa i Jana Rozbrojowie. Wszyscy oni zostali później zamordowani przez Gestapo.” – napisał A Niekrasz w swojej książce „Z dziejów AK na Górnym Śląsku s. 94.

Materiały wybuchowe i broń były przywożone też z Krakowa. Te przerzuty organizował prof. Adam Gajdzika, Franciszek Czudek i Franciszek Twardzik z Libiąża.

Kwaśnicki szukał nawet kontaktu z Czechami - swymi przyjaciółmi ze studiów. Chciał współpracować z nimi w walce z Niemcami. Nie dało to jednak żadnych rezultatów. Natomiast wyjazdy Edwarda Tylki do skupisk polskich robotników z ziemi cieszyńskiej, między innymi w Salzgitten i w Wiedniu, umożliwiły rozwój organizacji dywersyjnej daleko na tyłach wroga. Po śmierci komendanta Józefa  Korola, inż. Kwaśnicki był jedyną osobą posiadającą bezpośredni kontakt z  dowództwem w Krakowie, niestety stracił go z większością Okręgu Śląskiego. Posiadał jedynie łączność z inspektoratem rybnickim ZWZ z samym Kuboszkiem, poprzez jego narzeczoną Bolesławę Pławkównę – szefa łączności inspektoratu rybnickiego.

„Inż. Kwaśnicki zdołał zorganizować w Rzeszy następujące komórki ZO: w Berlinie – dzielnicy Charlottenburg ( kierownik Alfred Urbańczyk), w Harligerode  - w górach Harzu (Henryk Drewski) w Malmitz koło Żagania (Paweł Urbaczka), we Wrocławiu  (inż. Józef Komorek), nadto w Saltzgitten, Wiedniu i w Lądku Zdroju.  W tej ostatniej miejscowości założył Kwaśnicki komórkę za pośrednictwem Józefa i Henryka Jonsztów w gospodarstwie polskiej rodziny Matejczyków, z dawna osiadłej na roli. Zadaniem tej komórki było wyłącznie ukrywanie osób skierowanych do niej przez ZO.” (tamże s.95).

Matejczykowie nie wpadli. Placówka działała do końca wojny. Matejczykom udało się wyciągnąć z obozów wielu Polaków, których później zatrudniali w swoim gospodarstwie. „Przeprowadzono przez granicę wiele ukrywających się osób, w tym Żydów, które odbierane na granicy przez Czecha Jaromina, dążyły dalej przez Słowację na Zachód. Jednym z przeprowadzanych miał być późniejszy autor muzyki do filmu "Most na rzece Kwai". - http://ladekzdroj.w.interia.pl/borowkowa.html

Niestety ich syn Antoni został powołany do Wehrmachtu i skierowany na front wschodni. Do niewoli sowieckiej trafił pod Stalingradem. Najprawdopodobniej dzięki znajomości języka polskiego udało mu się stosunkowo wcześnie wrócić do domu, bo już w 1948r. (wg. Krystyny Gabryjelskiej)

Po niemieckiej akcji w Wiśle – Jaworniku, gdy nie wiadomo było jakie dokumenty komendanta Korola dostały się w ręce niemieckie, wiele osób próbowało ograniczyć nieco aktywność Kwaśnickiego. Kiedy Stefania Michejdowa, wdowa bo burmistrzu Cieszyna próbowała z nim o tym rozmawiać usłyszała: „że śmierć generała na froncie nie powinna osłabić walki”.

Uciekinierzy ze Śląska Cieszyńskiego spotykali się w Krakowie. Ich miejscem kontaktowym była kawiarnia „Pani”. Współpracowali oni z Kwaśnickim.

Z kolei grupa warszawska Ślązaków przekazała ZO nadajnik krótkofalowy, który został zainstalowany w gospodarstwie Klemensa Górala. W Warszawie wśród uchodźców ze Śląska najbardziej aktywni byli: dr Teodor Glensk i jego brat Józef, August Bańczyk vel Wąs, nadkomisarz śląskiej Policji Państwowej, ks. Joachim Lichy z Tarnowa Opolskiego, lekarz Teofil Golus, inż. Karol Kisza,  Seweryn Lorych, sędzia Jerzy Lewandowicz, Wilhelm Kluz (Stanisław Nowakowski), Henryk Jonszta, Józef Koszyk z Wisły, Teodor Kocur (Katański), zakonnicy- franciszkanie a wśród nich brat Anzelm z Opola. Później dołączył też prof. Alojzy Targ, który w czasie gdy przebywał z konspiracyjną misją w Warszawie, został ostrzeżony przed aresztowaniem  i nie powrócił na Śląsk. W Warszawie znalazło schronienie znacznie więcej mieszkańców  Śląska, np. red.  Edmund Odorkiewicz, znany ze swoich wyczynów na Zaolziu. We wrześniu ewakuował Radio Katowice i później pracował w wywiadzie AK. Większość Ślązaków  w Warszawie oczywiście konspirowała, ale nie wszyscy wchodzili w skład tej „grupy śląskiej” mającej przynajmniej luźny kontakt ze śląskim ZO.  Grupa ta wykruszała się. Np. Teodor Glensk, dyrektor Biura Sejmu Śląskiego, rodem z Tarnowa Opolskiego – członek Śląskiej Okręgowej Delegatury Rządu, wpadł przez niedochowanie elementarnych zasad konspiracji. W Londynie znany był warszawski adres Glenska. Skoczek wysłany do kraju zamiast nauczyć się na pamięć adresu, miał przy sobie dane z kim ma się skontaktować. Został przez Niemców zestrzelony i Gestapo, które przejęło dokumenty i zapiski, aresztowało nie tylko Glenska ale i całą rodzinę – żonę i troje dzieci. Dzięki dobremu tłumaczeniu się i wstawiennictwu dobrze ustosunkowanego Niemca udało się wyjść wszystkim z Pawiaka. Niestety niedługo po tym wydarzeniu został schwytany kolejny skoczek z adresem Glenska przy ul. Złotej. Tym, razem Niemcy już nie uwierzyli. Po strasznych torturach w śledztwie trafił do Auschwitz jako numer 41667 i został 25 sierpnia 1942r. rozstrzelany. Warszawska grupa Ślązaków kontaktowała się ze swym regionem aż do momentu wybuchu powstania. Łącznikiem był  Teodor Skorupa – kolejarz obsługujący ambulans pocztowy.

Ślązacy, którzy zatrzymali się we wrześniu 1939r. w Lublinie, również utrzymywali kontakt z Kwaśnickim. Ukrywali oni zbiegłych ze Śląska zdekonspirowanych członków ZO. Kurierami byli Artur Smolka i Józef Bolek. Grupa ta wydawała też cotygodniowy biuletyn dla miejscowej ludności.  Najprawdopodobniej to doprowadziło do dekonspiracji. W wyniku wpadki Franciszek Balcarek z Trzyńca, inż. Mieczysław Ciepłowski (ps. „Mietek”) z Bogumiła zostali straceni w masowej egzekucji więźniów Zamku Lubelskiego 20 sierpnia 1940r. w Rurach Jezuickich, na przedmieściach Lublina. Los aresztowanego z nimi Kubińskiego z Trzyńca nie jest znany.

ZO był dobrze rozbudowany na Zaolziu, na terenach Rzeszy i Zagłębiu Dąbrowskim. Wg Niekrasza ZO przeprowadziło następujące akcje:

„- podpalenie huty w Trzyńcu  - 23/24 listopada 1940r.;

- usiłowanie wysadzenia  przewodów gazowych do pieca hutniczego w witkowickiej hucie żelaza.- 2 grudnia 1940r.;

- wysadzenie jednego filara linowej kolei pociągowej , „Huty Żelaza Witkowice”  w Morawskiej Ostrawie -23 grudnia 1940r.;

- usiłowanie podpalenia na terenie wrocławskiego parku Południowego -14 stycznia 1941r.;

- rozpowszechnianie ulotek w celu rozkładu sił wojskowych („zur Zersetzung der Wehrmacht”);

- zamachy bombowe w Berlinie na „Anhalter Bahnhof”;

- zamach bombowy na pociąg pospieszny w Berlinie;

- podpalenie rafinerii „Pertal”;

- unieruchomienie na kilka dni jednego z wielkich pieców w hucie trynieckiej przez inż. Karola Piechaczka ( powieszonego publicznie w Cieszynie 20.03.1942r.).”

Wszystkie informacje w niemieckim śledztwie o próbach ataku bakteriologicznego były wymysłem. Nie planowano zarażać szczurów wścieklizną i wpuszczać do schronów w Berlinie.

Należy zwrócić uwagę, że śląski ZO prowadził już akcję destrukcji moralnej w szeregach Wehrmachtu w 1940r. Natomiast Komenda Główna ZWZ rozpoczęła taką akcję pod kryptonimem „N” dopiero w 1941r.

Ulotki kierowane do żołnierzy Wehrmachtu ZO różnicowano wg warstw społecznych, do których miały trafić. Dla zmylenia przeciwnika, były one pisane w duchu komunistycznym. Miały ukierunkować Gestapo na szukanie nieistniejącej organizacji komunistycznej. Redagowaniem ulotek zajmował się inspektor ZWZ z Cieszyna Paweł Musioł, a nad poprawnością językową czuwał Jan Pasz – adwokat z Cieszyna. Niektóre ulotki drukowano nawet w stylu staroniemieckim ( gotykiem). Ostatecznym redaktorem był ks. Józef Burian z Goleszowa. Drukowane były początkowo u Pawła Sikory w Cieszynie – Bobrku a później u Alojzego Kocmana – właściciela restauracji w Cieszynie. Ostatni druk był u Ferdynanda Donocika w styczniu 1942r. -  drukarnia wpadła w ręce Gestapo.

W sztabie Korola kpt. Jan Hupa był odpowiedzialny za struktury w Tarnowskich Górach. Najprawdopodobniej po aresztowaniu Korola równolegle do struktury ZO Kwaśnickiego działał „drugi ZO” na Górnym Śląsku.  Struktura to była spuścizną po Organizacji Orła Białego. Wg ustaleń  płk. dr. Mieczysława Starczewskiego zawartych w publikacji historyka Michała Pluty:

„Jan Hupa ur. 10 maja 1892 r. w Lubecku k. Lublińca. Ukończył niemiecką szkołę podstawową. W 1913 r. odbył służbę wojskową w batalionie saperów w Poznaniu. W latach 1914-18 walczył na frontach I wojny światowej awansując do stopnia sierżanta. Od maja 1919 r. w Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska. Uczestnik wszystkich trzech powstań śląskich. Organizator i dowódca pododdziału w pow. Kluczbork i Olesno w III powstaniu. W drugiej fazie powstania w kontrwywiadzie Dowództwa Grupy "Północ". Po podziale Śląska w Wojsku Polskim - od 1 XI 1921 r. podporucznik służby stałej saperów. W 1923 r.  służył w 3 pułku saperów w Wilnie - tu awans na porucznika 15 lutego. Po półrocznym kursie uzupełniającym dla saperów (pierwsza połowa 1924 r.) przeniesiony do 5 pułku saperów w Krakowie. Do 1937 r. związany z Krakowem - pełnił różne funkcje w 5 pułku i Komendzie Miasta. Od VI 1937 pełnomocnik i zastępca kierownika budowy fortyfikacji w DOK V w Krakowie. W 1938 r. czasowo przeniesiony do Batalionu Fortecznego Korpusu Ochrony Pogranicza "Sarny" na Wołyniu. Tu awansowany na kapitana służby stałej. Od wiosny 1939 r. w Tarnowskich Górach - kierował budową śląskich fortyfikacji (prawdopodobnie tzw.  pozycji polowej "Tarnowskie Góry"). W kampanii wrześniowej dowodził oddziałem saperów podporządkowanemu 11 pp z Tarnowskich Gór (na temat walk wrześniowych brak większej ilości danych).Po zakończeniu wojny powrócił do Tarnowskich Gór i nie ujawnił się wobec władz niemieckich. W bliżej nieznanych okolicznościach wstąpił do Organizacji Orła Białego. Został mianowany szefem Ekspozytury „B2” (okręgowego kierownictwa sabotażu, dywersji i lotnych akcji odwetu Śląska, Zagłębia i Reichu). Po scaleniu OOB z ogólnopolską Służbą Zwycięstwu Polski – Związkiem Walki Zbrojnej (co nastąpiło ostatecznie do IV 1940 r) przeszedł pod dowództwo pierwszego Komendanta Okręgu Śląskiego ZWZ ppor. rez. Józefa Korola i z jego polecenia brał udział w organizowaniu tarnogórskiej konspiracji.”  - podaje Michał Pluta w swoim tekście ==> CZYTAJ TUTAJ (szersza wersja artykułu ukazała się w jednym z numerów czasopisma tarnogórskiego "Montes Tarnovicensis".

Kpt. Hupa organizował sabotaż głównie na terenach wielkich miast i na Opolszczyźnie.

W Komendzie Okręgu występował  pod pseudonimem „Kord”. Na zlecenie Korola „opracował plan operacyjny powstania na Śląsku do szczebla Obwodu włącznie, nakazał także komendantom Inspektoratów i Obwodów sporządzenie szczegółowych planów powstańczych.” ( tamże). Było to w czasie, gdy wszyscy jeszcze żywili nadzieję, że Francuzi uderzą na Niemców. Przygotowując te plany Ślązacy odwalili nikomu niepotrzebną robotę. Niektórzy przypuszczają nawet, że NKWD współpracujące z Gestapo mogło wiedzieć o przygotowanych planach powstania na Śląsku, dlatego po wkroczeniu na Śląsk, natychmiast organizowali we wszystkich  poniemieckich obozach koncentracyjnych, łagry. Trafiło do nich tysiące Ślązaków.

Kpt. Hupa został aresztowany 29 stycznia 1941 r. w Tarnowskich Górach. Najpierw trzymano go w miejscowym areszcie a później przeniesiono do Gliwic. „W trakcie brutalnego śledztwa nie przyznawał się do zarzucanych czynów ani nikogo nie obciążał. Gestapo odkryło jego kierowniczą rolę po prowokacji i przechwyceniu więziennych grypsów do żony. Przewieziono go do Berlina i dołączono do innych uwięzionych członków Komendy Okręgu Śląskiego ZWZ. Proces przed Trybunałem Ludowym odbył się w dniach 5, 6 i 7 marca 1942 r. i zakończył się sześcioma wyrokami śmierci „za zdradę stanu”. Kapitan służby stałej saperów Jan Hupa został stracony na gilotynie w więzieniu w Berlinie-Ploetsensee 17 lipca 1942 r.”  ( tamże).

Rodzina Michejdów była znaną i szanowaną na Zaolziu. Dr Władysław Michejda ps. „Mit” pochodził z Olbrachcic. Był jednym z organizatorów ogłoszenia Księstwa Cieszyńskiego i deklaracji przyłączenia do go do Polski w 1918r. Na Uniwersytecie Jagiellońskim skończył prawo i do 1938 r. prowadził kancelarię adwokacką w Katowicach. Później przeniósł się do Cieszyna. Po wybuchu wojny osiadł w Ustroniu. Na początku 1940r. został na krótko więźniem Dachau. Po powrocie rzucił się w wir konspiracji. Zbierał informacje i opracował dla Rządu RP w Londynie raport o zbrodniach niemieckich w Polsce. Jan Mrózek z Wędryni miał go przekazać do polskiej ambasady w Szwajcarii. Niestety po powrocie do Wiednia został aresztowany. Aresztowania przeniosły się też na Śląsk. 10 kwietnia 1943r.  Gestapo zatrzymało Władysława Michejdę. 29 listopada stanął przed sądem razem z 70. innymi osobami. Po 3 godzinnej rozprawie wszystkich skazano na śmierć i jeszcze w tym samym dniu wykonano wyrok. W tej grupie zginął też harcerz - Jan Margiciok ps. „August”, szef  słynnej siatki „Augusta”.

Śląska konspiracja była znacznie bardziej narażona na inwigilację niż w Generalnej Guberni. Bardzo często nie wiadomo było kim jest sąsiad. Struktura opierała się głównie na rodach i dawnych związkach koleżeńskich  np. z drużyn harcerskich. Dlatego w razie wsypy ginęło kilka osób z najbliższej rodziny.

Trzeba pamiętać, że wielu Ślązaków też służyło Niemcom  - w żandarmerii i Gestapo. W relacji Teofila Piskorza, spisanej przez Józefa Burka czytamy: „W późnej jesieni 1942 r. w nocy niespodziewanie wpadł do domu Teofila Piskorza żandarm niemiecki Karl Grabowski, do dziś żyje w Bytomiu – Pochwać, ul. Dymitrowa. Bił kolbą karabinu do drzwi i ryczał jak lew: „Aufmachen! sofort aufmachen, verstanden. Schnell aufmachen. Polizei, verstanden!” Szybko żona Piskorza budzi „Janka” i posyła do piwnicy, skąd nie ubrany bez butów ucieka przez okno do lasu. Grabowski rozkopał łóżka i szafy, ale nic nie znalazł, więc opuścił dom. Po odejściu Grabowskiego i nieznanego agenta Piskorzowa zaniosła „Jankowi” ubranie i buty. Z całego zajścia wynika, że to było zdradzone.”  - podaje historyk Wojciech Kempa w swoim opracowaniu ==> CZYTAJ TUTAJ.

Harcerka z Chorzowa opowiadała mi jak została przez Gestapowca spoliczkowana, bo nie chciała „hajlować”. Po wojnie, w 1946r. w Chorzowie zorganizowano manifestację z okazji 3 Maja. UB przesłuchiwało uczestników. Jakże była zdziwiona, gdy przesłuchujący ją UBek okazał się byłym, „znajomym” Gestapowcem.

Ciekawe ilu obecnych RAŚ-owców pochodzi z takich rodzin „obrotowych”. Są też i tacy, którzy nie mogą pojąć, jak to się stało, że Polacy pozwolili na taką dewastację państwa.  W III RP zniszczenie przemysłu na Śląsku nie można nawet porównać ze zniszczeniami wojennymi. To musi budzić frustrację i sprzeciw.

Tekst ukazał się w „Gazecie Śląskiej” 16.11.2012r.

Autor

Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...