Order dla Sorosa. Czy obecny prezydent nie spłaca kolejnego długu wdzięczności wobec swojego zaplecza politycznego, i to tego najstarszego?

Fot. PAP / Jacek Turczyk
Fot. PAP / Jacek Turczyk

Bronisław Komorowski odznaczył Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi George´a Sorosa, amerykańskiego miliardera i spekulanta, donatora lewackich projektów ideologicznych promujących aborcję, eutanazję, legalizację narkotyków i układów homoseksualnych.

Uhonorował też szefa związanego z Sorosem Instytutu Społeczeństwa Otwartego oraz m.in. przedstawicieli CS Mott, German Marshall Fund, Rockeffeler Brothers Fund, Fundacji Forda, Open Society Foundations, czyli fundacji zaangażowanych w globalistyczne glajszachtowanie świata. Jednak tylko Soros otrzymał jedno z najwyższych odznaczeń RP, jakim może zostać wyróżniony cudzoziemiec.

Powstaje pytanie, czy obecny prezydent nie spłaca kolejnego długu wdzięczności wobec swojego zaplecza politycznego, i to tego najstarszego. Soros jest bowiem jednoznacznie kojarzony na polskiej scenie publicznej. Pod koniec PRL pomagał lewicowej części opozycji (np. przekazał pieniądze na komputery dla podziemnego "Tygodnika Mazowsze", który popierał Okrągły Stół i porozumienie z komunistami). Założył też pierwszą w PRL legalną prywatną fundację, czyli Fundację im. Stefana Batorego, w której zasiadają przedstawiciele liberalnego establishmentu spod znaku grubej kreski, i hojnie ją sponsoruje. Po utworzeniu rządu Mazowieckiego lobbował na rzecz planu gospodarczego, który potem - nie wiedzieć czemu - nazwano planem Balcerowicza. Szokowa terapia doprowadziła do wielu nieprawidłowości i afer, upadku całych gałęzi przemysłu i bezrobocia na ogromną skalę.

W III RP finansowana przez Sorosa Fundacja Batorego wspierała m.in. nurty liberalne i feministyczne, np. Ligę Kobiet Polskich, Centrum Praw Kobiet, OŚKę oraz Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Wandy Nowickiej, czyli jedną z najbardziej lewackich organizacji. W związku z tym Soros ma wielkie zasługi w budowie tzw. społeczeństwa otwartego, realizowanego przez m.in. Ruch Obywatelski Akcję Demokratyczną, Unię Demokratyczną, Unię Wolności, a ostatnio Platformę Obywatelską, nie licząc już pomniejszych lewicowo-liberalnych partyjek oraz feministycznych kapitałożerców.

Dlatego wyróżnienie przez Bronisława Komorowskiego Sorosa jest także uhonorowaniem tych środowisk oraz wskazaniem, w jakim kierunku zmierza jego prezydentura.

Felieton ukazał się w "Naszym Dzienniku".

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...